Opinie

System walki z procederem prania pieniędzy po rewitalizacji

Rzeczpospolita, Paweł Gałka
W imię walki z praniem pieniędzy można się wykręcić z niekorzystnej umowy – pisze Piotr Bodył Szymala, radca prawny, dyrektor obsługi prawnej w Banku Zachodnim WBK SA, wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu
Nie tylko szlachetni stosują przepisy prawa; jeżeli ktoś mniej etyczny postanowi wyplątać się z niekorzystnej umowy, to – dość paradoksalnie – przepisy zmienionej ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu (ustawa) mogą mu w tym bardzo pomóc.
Zacznijmy jednak od początku, czyli od syntetycznego przedstawienia okoliczności towarzyszących noweli do ustawy, ostatecznie uchwalonej przez Sejm 25 czerwca 2009 r. Obecnie, oczekując na podpis prezydenta RP, zmierzamy z półtorarocznym opóźnieniem do zakończenia procesu dostosowania regulacji wewnętrznej do dyrektywy 2005/60/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 26 października 2005 r. w sprawie przeciwdziałania korzystaniu z systemu finansowego w celu prania pieniędzy oraz finansowania terroryzmu (DzUrz UE L 309 z 25 listopada 2005 r.; III dyrektywa) oraz dyrektywy Komisji 2006/70/WE ustanawiającej środki wykonawcze do III dyrektywy w odniesieniu do definicji osoby zajmującej eksponowane stanowisko polityczne, a także w odniesieniu do technicznych kryteriów stosowania uproszczonych zasad należytej staranności wobec klienta oraz wyłączenia z uwagi na działalność finansową prowadzoną w sposób sporadyczny lub w bardzo ograniczonym zakresie (DzUrz UE L 214/29 z 4 sierpnia 2006 r.). [srodtytul]Wymowne liczby[/srodtytul]
Szanując to, co już zostało osiągnięte, trzeba jasno stwierdzić, że w dużej mierze w Polsce dominuje minimalistyczne podejście do zjawiska prania pieniędzy. Liczby są bezwzględne. W 2008 r., zgodnie z informacją roczną generalnego inspektora informacji finansowej (GIIF), do Departamentu Informacji Finansowej wpłynęło zaledwie 1815 zawiadomień opisujących transakcje podejrzane, w tym 96,11 procent z nich pochodziło od banków. Z kolei 55,5 procent zawiadomień przesłało sześć banków. Dla porównania w całym 2008 r. towarzystwa ubezpieczeniowe poinformowały o czterech transakcjach podejrzanych (tzw. SAR), a firmy leasingowe o trzech. Nieodparcie prowadzi to do konkluzji, że na serio z praniem pieniędzy walczy w sektorze prywatnym sześć instytucji finansowych. Jeszcze gorzej wyglądają liczby dotyczące postępowań karnych prowadzonych w związku z popełnieniem przestępstwa prania pieniędzy (art. 299 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=95F5F275431F99F2D52CADFC6C2519AC?id=74999]k.k.[/link]). W 2008 r. GIIF przekazał do prokuratury 246 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa opisanego w art. 299 k.k. Zgodnie z doroczną informacją GIIF prokuratury w 134 przypadkach wszczęły postępowania przygotowawcze, ale skierowały do sądów akty oskarżenia jedynie w 23 sprawach przeciwko 132 osobom. Co do sądów, to w 2008 r. zapadło 27 nieprawomocnych wyroków w sprawie prania pieniędzy i na ich podstawie skazano 53 osoby. Nie wiemy, ile tych wyroków się uprawomocni, ale tak czy owak miarą efektywności całego systemu niech będzie ostatnia liczba. Wyszło na to, że w Polsce 53 osoby zajmują się procederem prania pieniędzy. Myślę, że nie ma naiwnego, który przystałby na taką tezę, wiedząc, że zgodnie z szacunkami pranie pieniędzy to kilka procent krajowego PKB. [srodtytul]Kłopoty z rzeczywistym beneficjentem[/srodtytul] Merytoryczna zawartość nowelizacji z 25 czerwca 2009 r. będzie zapewne przedmiotem wielu komentarzy i ocen. Część powinności nakładanych na instytucje obowiązane jest zarysowana w przepisach niejednoznacznie. W sposób szczególny chciałbym jednak skupić uwagę na ustawowym obowiązku odstąpienia od umowy, o którym mowa w art. 8a ust. 5 ustawy. Wspomniany przepis stanowi, że: „w przypadku gdy instytucja obowiązana nie może wykonać obowiązków, o których mowa ust. 3 pkt 1 – 3, nie przeprowadza transakcji, nie podpisuje umowy z klientem lub rozwiązuje zawarte umowy oraz przekazuje generalnemu inspektorowi [...] informację o danych klienta wraz z posiadanymi informacjami o planowanej przez niego transakcji”. Obowiązki, o których mowa w art. 8a ust. 3 pkt 1 – 3 ustawy, to nakaz: - identyfikowania klienta i weryfikacji jego tożsamości na podstawie dokumentów, - uzyskiwania informacji dotyczących celu i zamierzonego przez klienta charakteru stosunków gospodarczych, - podejmowania czynności, z zachowaniem należytej staranności, w celu identyfikacji beneficjenta rzeczywistego i stosowania uzależnionych od oceny ryzyka odpowiednich środków weryfikacji jego tożsamości w celu uzyskania przez instytucję obowiązaną danych dotyczących tożsamości beneficjenta rzeczywistego, w tym ustalenia struktury własności i zależności klienta (art. 8a ust. 3 pkt 2 ustawy). Innymi słowy, jeżeli instytucja obowiązana, a ich krąg znacznie się rozszerzył (po zmianach obejmuje między innymi przedsiębiorców „przyjmujących płatności za towary w gotówce o wartości równej lub przekraczającej równowartość 15 000 euro, również gdy należność [...] jest dokonywana w drodze więcej niż jednej operacji” – art. 2 pkt 1 lit. t ustawy), nie może ustalić „beneficjenta rzeczywistego”, to jest zobligowana do rozwiązania zawartej umowy i poinformowania o tym GIIF. To, jak kłopotliwe może być ustalenie „beneficjenta rzeczywistego”, ujawnia się po przeanalizowaniu definicji legalnej tego podmiotu. Otóż „beneficjentem rzeczywistym” jest zawsze osoba fizyczna lub osoby fizyczne, które są „właścicielami osoby prawnej lub sprawują kontrolę nad klientem albo mają wpływ na osobę fizyczną”, ewentualnie „są udziałowcami lub akcjonariuszami” mającymi ponad 25 proc. głosów na zgromadzeniu wspólników albo też „sprawują kontrolę nad co najmniej 25 proc. majątku” (art. 2 pkt 1a ustawy). W przypadku przedsiębiorców działających w strukturach holdingowych, zwłaszcza z udziałem nierezydentów, dotarcie do osób fizycznych, które potencjalnie mogłyby być „beneficjentami rzeczywistymi”, jest niezwykle utrudnione. Prowadzenie procedury ustalenia „beneficjenta rzeczywistego” z perspektywy spółki parterowej czy niższych ogniw wielostopniowych struktur holdingowych łączy się z dodatkowymi kłopotami. W zamyśle ustalenie „beneficjenta rzeczywistego” miało pomóc uchwycić realne związki między podmiotami, co jest warunkiem skutecznej walki z procederem prania pieniędzy. Przyjęte rozwiązanie pozostawia jednak instytucji obowiązanej ustalenie tego, jak dalece (w granicach należytej staranności) chce się angażować w poszukiwanie „beneficjenta rzeczywistego”. Nie można wykluczyć, że rzekome spełnienie obowiązku z art. 8a ust. 3 pkt 2 ustawy będzie pretekstem do eskalowania oczekiwań wobec klientów (czyli stron już zawartych umów) tylko po to, żeby znaleźć wygodny pretekst do odstąpienia od umowy na podstawie art. 8a ust. 5 ustawy. Wadą przyjętego rozwiązania jest, że nie tworzy narzędzia obrony klienta przed nieracjonalnymi (trudnymi do spełnienia) żądaniami instytucji obowiązanych związanymi z poszukiwaniem “beneficjenta rzeczywistego”. [srodtytul]Kto odpowie za potencjalną szkodę[/srodtytul] Następstwa prawne odstąpienia od umowy na podstawie art. 8a ust. 5 ustawy nie zostały w niej precyzyjnie opisane, oprócz konieczności powiadomienia o całym zdarzeniu GIIF. [b]Jak się wydaje, do skutków ww. odstąpienia można odnieść tezę wyroku Sądu Najwyższego z 15 maja 2007 r. (sygn. akt V CSK 30/07[/b]), która głosi: „odstąpienie od umowy [...], w której świadczenie jednej ze stron ma charakter ciągły, wywołuje skutek ex nunc”. Zastosowanie art. 494 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=A3C949044D89985CDFEEDAB6131A2F89?id=70928]k.c.[/link] w części mówiącej o „żądaniu naprawienia szkody” nie jest jednak dopuszczalne. Ów przepis stanowi: „strona, która odstępuje od umowy wzajemnej, obowiązana jest zwrócić drugiej stronie wszystko, co otrzymała od niej na mocy umowy; może żądać nie tylko zwrotu tego, co świadczyła, lecz również naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania”. W przypadku art. 8a ust. 5 ustawy nie mamy do czynienia z „prawem do odstąpienia”, lecz „obowiązkiem odstąpienia”. Uczestnik obrotu prawnego (instytucja obowiązana) nie może ponosić odpowiedzialności za szkodę, którą klient poniósł z tego powodu, że ww. instytucja wykonała ciążący na niej obowiązek, czyli nie mogąc wykonać powinności opisanych w art. 8a ust. 3 pkt 1 – 3 ustawy, odstąpiła od umowy. Odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkodę w takich okolicznościach także jest wykluczona, co podkreśla ograniczony zakres regulacji z art. 20 ustawy. Ergo, brakuje w ustawie czytelnych wskazówek co do odpowiedzialności za potencjalną szkodę będącą następstwem wykonania obowiązku z art. 8a ust. 5 ustawy, w szczególności, gdy ustalenie „beneficjenta rzeczywistego” przez klienta było obiektywnie bardzo trudne i łączyło się z nadzwyczajnymi obciążeniami. [srodtytul]Jeszcze jeden błąd[/srodtytul] W redakcji art. 8a ust. 5 ustawy odnajdujemy jeszcze jeden błąd. Otóż wyraźnie wspomina się w nim o „niepodpisywaniu umowy”, co sugeruje, że poza zakresem regulacji tego przepisu są umowy ustne (które przecież nie są podpisywane). Sprowadzałoby się to do tego, że umowy podpisać nie można, ale umowę „zawrzeć” i owszem. W dalszej części przepis stanowi o powinności „rozwiązania zawartej umowy”, i to bez względu na formę prawną jej zawarcia. Należy mieć nadzieję, że w praktyce obrotu forma zawierania umowy (ustna lub pisemna) nie będzie wpływać na zakres obowiązku z art. 8a ust. 5 ustawy. Preferowanie umów ustnych przez ustawę o praniu pieniędzy byłoby czymś aberracyjnym. Umowy w formie pisemnej łatwiej jest przecież kontrolować ex post w ramach walki z procederem prania pieniędzy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL