fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Cenckiewicz prosi o sprostowanie, Stasiński odmawia

Sławomir Cenckiewicz
Fotorzepa, Jak Jakub Dobrzyński
Korespondencję udostępnił „Rzeczpospolitej” Sławomir Cenckiewicz
[srodtytul]Cenckiewicz: Sprostowanie wysłane do „Gazety Wyborczej”[/srodtytul]
W artykule Wojciecha Czuchnowskiego („Żaryn odchodzi, ale zostaje”, „GW”, 16 kwietnia 2009 r.) znalazły się opinie nieodpowiadające prawdzie i godzące w moje dobre imię.
Publicysta „Gazety Wyborczej” napisał: „Miejsce Żaryna na stanowisku szefa BEP zajął jego dotychczasowy zastępca Łukasz Kamiński. (…) Kojarzony jest z umiarkowanym skrzydłem w IPN, chociaż jego nazwisko łączy się ze sprawą skandalicznej publikacji Sławomira Cenckiewicza na temat przywódcy podziemnej „Solidarności” Zbigniewa Bujaka. Cenckiewicz na łamach tygodnika „Wprost” napisał, że słynna ucieczka Bujaka po zatrzymaniu przez bezpiekę w 1983 r. była wynikiem gry operacyjnej SB, która cały czas kontrolowała miejsce pobytu działacza. Tezy te jako absurdalne i niezgodne z prawdą obalali inni historycy (np. Andrzej Friszke). Jako odkrywcę dokumentu o rzekomo kontrolowanej przez SB ucieczce Bujaka Cenckiewicz wymienia właśnie Kamińskiego. Tyle że sam Kamiński nigdy o tej sprawie nie napisał żadnego tekstu. Jego rola ograniczyła się do tego, że znalazł dokument, który Cenckiewicz wykorzystał – mówi historyk IPN znający Kamińskiego”.
W związku z nieprawdziwą informacją zawartą w powyższym artykule, jakoby dr Łukasz Kamiński „nigdy” nie pisał na temat „słynnej ucieczki Bujaka”, która „była wynikiem gry operacyjnej SB”, pragnę przypomnieć fragment artykułu nowo mianowanego dyrektora Biura Edukacji Publicznej IPN z 2003 r.: „Szokująco brzmi dzisiaj informacja, że słynna ucieczka Zbigniewa Bujaka po zatrzymaniu 2 marca 1983 r. to w rzeczywistości element większej operacji Departamentu II MSW. W ten sposób zamierzano spowodować „wyeliminowanie A[leksandra] Małachowskiego z roli głównego ideologa związku i wprowadzenie na to miejsce własnego źródła informacji”„. Jak czytamy w dalszej części dokumentu, „temu celowi m.in służyło wypuszczenie Zbigniewa Bujaka zatrzymanego na fałszywych dokumentach wystawionych na nazwisko Michał Wroniszewski oraz Ewy Kulik posługującej się dokumentami na nazwisko Ewa Kolpińska” (Ł. Kamiński, Władza wobec opozycji 1976 – 1989, „Pamięć i sprawiedliwość” 2003, nr 2, s. 27).
Przypominam również, że także później o sprawie „słynnej ucieczki Bujaka”, cytując aprobatywnie artykuł dr. Kamińskiego, pisali dr hab. Antoni Dudek („Reglamentowana rewolucja. Rozkład dyktatury komunistycznej w Polsce 1988 – 1990”, Kraków 2004, s. 68) oraz dr Henryk Głębocki („Policja tajna przy robocie. Z dziejów państwa policyjnego w PRL”, Kraków 2005, s. 449 – 450). Wspomniany przez W. Czuchnowskiego mój artykuł we „Wprost” („Prawda kłamstw”) ukazał się dopiero później (5 czerwca 2005 r.).
[i] —dr Sławomir Cenckiewicz[/i]
[srodtytul]Odmowa Piotra Stasińskiego[/srodtytul]
W odpowiedzi na pismo zawierające wniosek o zamieszczenie sprostowania dotyczącego artykułu pt.: „Żaryn odchodzi, ale zostaje” („Gazeta Wyborcza” z 16 kwietnia 2009 r.) uprzejmie informuję, że brak jest podstaw do jego uwzględnienia.
Przede wszystkim tego typu wniosek winien mieć formę listu poleconego z własnoręcznym podpisem wnioskodawcy i wskazaniem adresu jego zamieszkania. Uchybienia formalne dotyczące pana pisma dają podstawę do wykluczenia możliwości i potrzeby merytorycznej jego oceny. Także z uwagi na brak możliwości bezspornej identyfikacji osoby wnioskodawcy.
Niezależnie od tego przypomnę, że sprostowaniem prasowym jest rzeczowa, odnosząca się wyłącznie do faktów, wypowiedź zawierająca korektę wiadomości podanej przez prasę, która jest nieprawdziwa lub nieścisła. Sprostowanie polega zatem na przywróceniu wypowiedzi prasowej zgodności z prawdą materialną, nie zaś prawdą subiektywną prezentującą nie rzeczywistość, ale subiektywny jedynie punkt widzenia zainteresowanego – autora sprostowania. Oznacza to tym samym obowiązek przedstawienia dowodów na potwierdzenie faktów lub wypowiedzi prezentowanych w sprostowaniu. Nadto w sprostowaniu prasowym nie są dopuszczalne jakiekolwiek uzupełniające wyjaśnienia, polemiki, komentarze, oceny lub uwagi dotyczące treści kwestionowanej publikacji lub osoby jej autora. Co oczywiste, wykraczają one poza jedynie dopuszczalną w sprostowaniu rzeczową korektę faktów. Sprostowanie prasowe musi się ograniczać – co do zasady – do prostej i zwięzłej formuły typu „nie jest prawdą, że…”.
Tak określonym wymogom nadesłane przez pana pismo nie odpowiada. Po pierwsze w sprostowaniu prasowym nie są dopuszczalne sformułowania typu „znalazły się opinie nieodpowiadające prawdzie i godzące w moje dobre imię”. Instytucja sprostowania jest bardzo sformalizowana i wszelkie opinie, komentarze czy inne sądy wartościująco-ocenne w jego treści są niedopuszczalne. Nie podlegają one bowiem obiektywnie weryfikowalnej korekcie na zasadzie prawda/fałsz. Po drugie nie jest pan podmiotem legitymowanym do występowania z jakimikolwiek wnioskami w imieniu pana dr. Łukasza Kamińskiego lub w sprawach, które jego dotyczą. Wnioskowanie o sprostowanie informacji jego dotyczących jest bezzasadne. Nie jest pan również podmiotem formalnie umocowanym do informowania opinii publicznej o publikacjach dotyczących Zbigniewa Bujaka i jego ucieczki. Po trzecie wnioskowane sprostowanie dalece przekracza także dopuszczalną jego objętość, która nie może być większa od dwukrotnej objętości fragmentu (nie zaś całości) publikacji, którego dotyczy.
Mając powyższe na uwadze, w oparciu o treść art. 33 ust. 1 pkt 1 w związku z art. 33 ust. 2 pkt 1 i, 2 i 5 ustawy – Prawo prasowe, odmawiam publikacji wnioskowanego sprostowania.
[i]—Piotr Stasiński, zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”[/i]
[ramka][i]Powyższą korespondencję udostępnił „Rzeczpospolitej” Sławomir Cenckiewicz[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA