fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Cywilizacja

Kolonizacja obu Ameryk ochłodziła klimat

Wikimedia
Z najnowszych analiz wynika, że kolonizacja obu kontynentów amerykańskich pod koniec XV wieku zabiła tak wiele osób, że zakłóciła klimat Ziemi.

Na przełomie XV i XVI wieku odnotowano globalne ochłodzenie znane jako Mała Epoka Lodowcowa. Naukowcy w zasadzie znają jej przyczyny. Były to: seria dużych erupcji wulkanicznych, tymczasowy spadek aktywności słonecznej, ale też spadek poziomu dwutlenku węgla w atmosferze i zmiany w sposobie użytkowanie gruntów.

Jak donosi BBC, naukowcy z University College London (UCL) w Wielkiej Brytanii przeprowadzili analizy z których wynika, że dwutlenek węgla został usunięty z atmosfery w ilości wystarczającej do ochłodzenia planety. Zakłócenia nastąpiły w wyniku osadnictwa europejskiego. Ludobójstwo rdzennej ludności obu ameryk doprowadziło do ogromnego wzrostu porzuconych terenów rolniczych, które szybko zostały opanowane przez drzewa wychwytujące dwutlenek węgla z powietrza. Skala magazynowania węgla była tak duża, że jego wpływ, zarówno na zawartość CO2 w atmosferze jak i spadek temperatur przy powierzchni gruntu, jest wykrywalny.

Zespół rozpoczął prace od próby oszacowania, ile osób mieszkało w obu Amerykach, przed pierwszym kontaktem z Europejczykami w 1492 r. Według szacunków grupy UCL, żyło tam około 60 milionów ludzi, czyli około 10% ogółu ludności świata. Jednak w ciągu stu lat liczba ta została zredukowana do zaledwie 5-6 milionów, gdy kontynenty były pustoszone przez kolonizację, wojny, niewolnictwo, nieznane tam wcześniej choroby (ospa, odra, itp.), czy upadek społeczny. Spowodowało to porzucenie pól uprawnych o powierzchni rzędu 56 milionów hektarów. To tyle co powierzchnia Francji. Te tereny porósł las. Skala porastania była tak duża, że stężenie dwutlenku węgla w atmosferze spadło o 7-10 ppm (czyli 7-10 molekuł CO2 w każdym milionie molekuł w powietrza).

„Ujmując to w kontekście współczesnym - w zasadzie spalamy [paliwa kopalne] i produkujemy około 3 ppm rocznie. Mówimy więc o dużej ilości węgla, który jest zasysany z atmosfery”, wyjaśnił jeden z autorów badania prof. Mark Maslin.

Ten spadek poziomu dwutlenku węgla potwierdzają rdzenie lodowe uzyskane na Antarktydzie, a dokładnie pęcherzyki powietrza uwięzione zamrożonych próbkach. Według zespołu UCL, ich badanie potwierdzają również znaleziska węgla drzewnego i pyłków roślin w obu Amerykach. Tych pierwszych ubyło z powodu spadku wykorzystania ognia do zarządzania ziemią, a drugich przybyło ponieważ roślinność gwałtownie odzyskiwała utracone wcześniej siedliska.

„Możemy zobaczyć naturalne procesy prowadzące do częściowego ochłodzenia, ale w rzeczywistości, aby uzyskać pełne ochłodzenie - podwojenie procesów naturalnych - trzeba wziąć pod uwagę ludobójstwo generujące spadek poziomu CO2” - mówi Maslin.

Badanie pokazuje, że straszliwa zapaść demograficzna miała mierzalny wpływ na planetę. Świadczy to o tym, że działalność człowieka wpłynęła na klimat na długo przed rozpoczęciem rewolucji przemysłowej, bo na erupcje wulkanów czy aktywność słońca wpływu nie mamy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA