fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Reprywatyzacja: Warszawscy urzędnicy mogą zapłacić za błędy

Fotorzepa, Marta Bogacz
Prawo daje instrumenty egzekwowania odpowiedzialności majątkowej za decyzje. Ale trzeba na to lat.

Za decyzje reprywatyzacyjne wydane z rażącym naruszeniem prawa urzędnicy z ratusza mogą zapłacić z własnej kieszeni.

– Do odpowiedzialności mogą zostać pociągnięci nie tylko ci, których podpis widnieje na decyzjach administracyjnych. Jeżeli się udowodni, że także inne osoby brały udział w postępowaniu, np. wydając polecenia, winnych może być więcej – mówi prof. Jakub Stelina z Uniwersytetu Gdańskiego.

Zanim jednak tak się stanie, miną lata. Do odpowiedzialności mogą zostać pociągnięci na podstawie ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa, która obowiązuje od ponad pięciu lat. Jej skuteczność pozostawia jednak wiele do życzenia.

– Do końca zeszłego roku w naszych bazach statystycznych nie odnotowano prawomocnych skazań na podstawie tej ustawy – mówi Milena Domachowska z Ministerstwa Sprawiedliwości.

Zawiła procedura

Postępowanie ciągnie się bowiem latami. Aby ukarać urzędnika, trzeba najpierw wyczerpać procedurę: sąd administracyjny musi uznać decyzję za wydaną z rażącym naruszeniem prawa. Po uprawomocnieniu się wyroku poszkodowany może wnieść pozew do sądu cywilnego i domagać się odszkodowania. Dopiero potem dyrektor urzędu, który wypłacił odszkodowanie, składa do prokuratora wniosek o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego. W razie stwierdzenia, że są podstawy do wytoczenia przeciwko funkcjonariuszowi powództwa, wzywa go do dobrowolnej zapłaty odszkodowania. Jeśli urzędnik tego nie zrobi, można skierować sprawę do sądu cywilnego.

Wiosną tego roku zapadł wyrok w sprawie urzędnika starostwa w Ostródzie. Miał zapłacić ponad 45 tys. zł, czyli 12-krotność swojego miesięcznego wynagrodzenia. Nie zapłacił jednak, ponieważ odwołał się od wyroku. Z informacji udzielonych przez starostwo wynika, że w drugiej instancji nie odbyła się jeszcze ani jedna rozprawa.

Rażące naruszenie

Przyczyną urzędniczej bezkarności jest nie tylko przewlekłość postępowania.

– Trudno też udowodnić rażące naruszenie prawa. Funkcjonariusze publiczni mają luz decyzyjny i łatwo im się bronić. Ustawa miała pełnić funkcję prewencyjną, ale skoro tak trudno zostać pociągniętym do odpowiedzialności, trudno też mówić o odstraszającej roli tego aktu – ocenia prof. Stelina. Dodaje jednak, że do odpowiedzialności urzędnicy mogą zostać pociągnięci także na podstawie kodeksu pracy. Jeżeli pracownik umyślnie wyrządził szkodę, jest obowiązany do jej naprawienia w pełnej wysokości. W in

Opinia:

prof. Hubert Izdebski, Uniwersytet Warszawski

Zanim sięgniemy do kieszeni urzędników ze stołecznego ratusza, mogą upłynąć lata. Jeżeli jednak zostanie wykazane, że swoim zawinionym działaniem lub zaniechaniem z rażącym naruszeniem prawa doprowadzili do powstania szkody, będą musieli zapłacić za to z własnej kieszeni na podstawie ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych. Najpierw miasto musiałoby zapłacić osobom poszkodowanym działaniem lub zaniechaniem urzędniczym. Dopiero potem, jeżeli szkoda wynika z działania lub zaniechania z rażącym naruszeniem prawa, na zasadzie regresu stolica mogłaby się domagać, by urzędnicy zapłacili za błędne decyzje. Jeżeli udowodni się im winę umyślną, będą odpowiadać do pełnej wysokości szkody. Bardziej realne może być udowodnienie winy nieumyślnej, a w takim wypadku urzędnik może zapłacić 12-krotność swojego miesięcznego wynagrodzenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA