Unia Europejska

Jarosław Wałęsa: To nie jest ACTA2

materiały prasowe
- To nie jest jakaś ACTA2. Musimy pamiętać, że środki i czas, jakie poświęciły te wszystkie firmy internetowe, jak Google, czy Facebook, by zohydzić tę dyrektywę doprowadziły do tego, że ludzie nie zdają sobie sprawy, o co w niej głównie chodzi - mówi w rozmowie z Onetem europoseł PO i kandydat na prezydenta Gdańska Jarosław Wałęsa.

Parlament Europejski poparł w środę projekt dyrektywy o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Twórcy mają otrzymywać wynagrodzenie za rozpowszechnianie ich utworów w sieci.

- To jest dobra dyrektywa, chodzi w niej tylko o to, aby artyści otrzymywali godną zapłatę za swoją pracę - wyjaśnił w rozmowie z Onetem europoseł Platformy (politycy tej partii poparli dyrektywę, przeciw byli europosłowie PiS).

Jarosław Wałęsa podkreślił, że dyrektywa ma sprawić, aby "nie było złodziejstwa, które teraz mamy".

Polityk podkreślił jednocześnie, że dyrektywa nie oznacza próby cenzurowania internetu. - W prywatnej wymianie pomiędzy użytkownikami nic takiego nie będzie. Jeżeli ktoś będzie udostępniał pliki, ale nie będzie miał z tego żadnych korzyści majątkowych, to również nie ma się czego obawiać. Te wszystkie zarzuty są całkowicie bezpodstawne - zapewnił.

Europoseł PO zwrócił jednocześnie uwagę, że prace nad nową dyrektywą wciąż trwają. - Teraz jest czas na negocjacje między Parlamentem Europejskim, Radą Europejską i Komisją Europejską. I za kilka miesięcy, po tych wszystkich rundach negocjacyjnych zobaczymy, jak ostatecznie będzie wyglądał ten dokument - dodał.

Źródło: Onet.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL