fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

#RZECZoBIZNESIE: Jan Grzegorz Prądzyński: Skończy się patologia firm odszkodowawczych

tv.rp.pl
Firmy odszkodowawcze wolałyby nie mieć takiej regulacji, bo to utrudnienie w działalności – mówi Jan Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń, gość programu Pawła Rożyńskiego.

Co ma dać ustawa o świadczeniu usług w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych wynikających z czynu niedozwolonego?

Celem ustawy jest ochrona poszkodowanych, którzy mogą mieć różnych pełnomocników. Są to np. firmy odszkodowawcze. W ciągu ostatnich lat narosło na tym rynku szereg patologii. Ustawodawca chce im zapobiec.

Największą patologią jest to, że te firmy odzyskiwały odszkodowania w imieniu poszkodowanych. Odszkodowania wpływały na ich konto, ale nie były wypłacane poszkodowanym. Przykładów mamy wiele na miliony złotych.

Teraz poszkodowany ma otrzymywać pieniądze na swoje konto. Dopiero później będzie płacił firmie za świadczoną usługę.

To wpłynie na poprawę jakości usług tych firm.

Czyli firmy ubezpieczeniowe są zadowolone z zapisów w projekcie ustawy?

Tak. Oczywiście firmy odszkodowawcze wolałyby nie mieć takiej regulacji, bo to utrudnienie w działalności. Ubezpieczyciele nie chcą, żeby była podwójna wiktymizacja osób poszkodowanych. Zależy nam, żeby ta ustawa ujrzała światło dzienne.

Sama branża nie mogłaby tego problemu rozwiązać?

Cały obszar zadośćuczynień i odszkodowań w Polsce, w przeciwieństwie do innych krajów europejskich, nie został uregulowany przez ustawodawcę. W momencie kiedy firm jest 3 tysiące, 3 różne organizacje o innych celach, nie ma możliwości, żeby przeprowadzić samoregulację, bo nie ma żadnego rygoru. Jedynym rozwiązaniem, żeby zapobiec patologii akwizycji na cmentarzach czy szpitalach trzeba wprowadzić regulacje.

Jeszcze kilka lat temu było pobierane 50 proc. jako wynagrodzenie. Dzisiaj to spadło do 30-35 proc., co jest i tak bardzo dużo. Powinno być do maksymalnie 20 proc. Ustawa zabrania procentowej opłaty od części pieniędzy wypłacanej na rehabilitację.

Kwestie zadośćuczynień też nie są regulowane w Polsce. Ktoś traci palec i nie może pracować.

Wszystkie kraje stworzyły metody do określenia, co się należy poszkodowanemu. To jest inna ustawa nad którą też pracujemy od dawna. Dzisiaj poszkodowany po wypadku nie ma żadnej szansy, żeby się dowiedzieć ile realnie mu się należy. Ubezpieczyciel też nie wie ile ma wypłacić.

Zadośćuczynienie to kompensacja za cierpienie moralne. Wszędzie na świecie jest określone np. ile się komuś należy za śmierć kogoś.

Za ból i cierpienie danej osoby poszkodowanej też ciężko w sposób prosty określić kwoty. Za granicą służą do tego różne algorytmy. Jest specjalnie opracowana medyczna metoda określania jakie poniosło się straty, jak dany wypadek wpłynął na życie i co się komu należy.

Polska Izba Ubezpieczeń od lat apeluje, żebyśmy się tym obszarem zajęli.

Niektóre zapisy w ustawie nie podobają się autoryzowanym warsztatom samochodowym. Ubezpieczyciel będzie mógł kwestionować kosztorys naprawy. ASO boją się, że ludzie będą uciekać do tańszych warsztatów, a samochody będą naprawiane metodą chałupniczą.

W Polsce mamy 2 sposoby naprawiania pojazdu. W pierwszym. na tzw. kosztorys, poszkodowany dostaje pieniądze od zakładu ubezpieczeń, znajduje warsztat i naprawia pojazd. Drugi sposób to wstawienie pojazdu do warsztatu.

Niektóre zakłady (3 proc.) podnoszą, że ustawa zabrania cesji wierzytelności.

Co to oznacza?

Cesja wierzytelności jest wtedy, kiedy pozbywam się prawa do odszkodowania. Idę do warsztatu i robię cesję mojego odszkodowania na ten warsztat. 97 proc. napraw w Polsce odbywa się na podstawie upoważnienia do otrzymania odszkodowania, a nie cesji.

W 97 proc. warsztatów odbywa się to tak, że podpisujemy upoważnienie do odebrania odszkodowania. Następnie warsztat negocjuje naprawę i kosztorys z ubezpieczycielem. To jest tzw. bezgotówkowa naprawa.

Wspomniane 3 proc. dotyczy największych warsztatów, które mają działy prawne. Zajmują się także działalnością odszkodowawczą. Oni wiedzą, że naprawa będzie kosztowała 5 tys. zł, ale robią kosztorys na 8 tys. zł. Po odbiorze samochodu, oni dalej walczą z ubezpieczycielem o kolejne tysiące. Cesja dotyczy tylko tych warsztatów, to jest nieistotne w bezgotówkowej naprawie pojazdów.

Skąd wynika ta zmiana?

Bez zakazu cesji, to bardzo łatwo byłoby obejść tę ustawę i namawiać poszkodowanych do cesji wierzytelności. Wówczas cała ustawa by się nie liczyła.

Kiedy te przepisy mają szansę wejść w życie?

Mam nadzieję, że po pierwszym czytanie, ustawa bez poprawek trafi pod dalsze prace parlamentu. Realnie możemy liczyć na czerwiec. Jeżeli wtedy będzie uchwalona to będzie obowiązywała w drugiej połowie roku.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA