fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Kopalnia Jan Karski podoba się Chińczykom

materiały prasowe
Nasi partnerzy z Państwa Środka badali możliwość zwiększenia skali inwestycji na Lubelszczyźnie – mówi wiceprezes Prairie Mining Artur Kluczny.

Drugi co do wielkości producent węgla z Państwa Środka pomoże zorganizować finansowanie projektu budowy kopalni w Lubelskim Zagłębiu Węglowym. Czy współpraca zakłada też kapitałowe zaangażowanie China Coal w Prairie Mining?

Nie przewidujemy klasycznego kapitałowego zaangażowania tego koncernu. Od początku mowa była o tym, że China Coal wraz z bankami Państwa Środka zapewni nam finansowanie dłużne po przedstawieniu tzw. bankowego studium wykonalności. Efektem naszych półtorarocznych rozmów jest porozumienie o współpracy z października 2016 r.

Dokumentacja techniczna dla Jana Karskiego, którą przedstawiliśmy podczas ostatniej wizyty w Chinach tak się spodobała naszym partnerom biznesowym, że otrzymaliśmy zapewnienie o rozszerzeniu finansowania. Kredyt z tamtejszych banków może więc sięgnąć blisko 80 proc. środków na budowę kopalni. Chodzi o ponad 450 mln dolarów z wartej ponad 630 mln USD inwestycji.

Dostaliśmy zapewnienie, że w połowie 2017 r. bankowe studium wykonalności będzie gotowe i przedstawione chińskim kredytodawcom do rozpatrzenia.

Skąd pozostałe 20 proc.?

Na pewno część środków służących skompletowaniu całego finansowania możemy pozyskać na rynku kapitałowym w Warszawie. Jest jeszcze jednak zbyt wcześnie, by podawać datę czy wartość ewentualnej emisji. Jeśli jednak nawet zdecydujemy się na przeprowadzenie emisji, to decyzję o tym podejmować będziemy nie wcześniej niż pod koniec 2017 roku.

Jestem zwolennikiem przeprowadzenia takiej wtórnej emisji, bo wtedy we wzroście wartości spółki będą mogli uczestniczyć także polscy inwestorzy.

Na pewno nie będzie ona jednak dużych rozmiarów. Po pierwsze dlatego, że finansowanie proponowane przez Chińczyków jest obfite. Po drugie, spora część pozostałej kwoty, oprócz uzupełniającej części długu, który zapewne zostanie zaoferowany przez jeden z banków europejskich, opierać się będzie na innych formach finansowania. Wykorzystamy bardzo popularną przy zakupach sprzętu i wyposażenia formułę vendor financing. Dodatkowo rozważamy kapitałowe zaangażowanie odbiorców naszego produktu na podstawie tzw. umów off-take. Chodzi o to, że przyszły strategiczny klient nie tylko zobowiązuje się do odbioru określonych wolumenów surowca (po cenach zależnych od z góry ustalonej formuły), ale też bierze na siebie pewne ryzyko przedsięwzięcia poprzez objęcie w nim udziałów. Takim odbiorcą off-take w kopalni KGHM Sierra Gorda jest Sumitomo.

W tej sprawie kontaktowali się już z nami przedstawiciele międzynarodowych firm obracających węglem. Myślę, że bardziej wiążące rozmowy powinny się wkrótce rozpocząć.

Czy Chińczycy są skłonni rozmawiać o finansowaniu drugiego projektu grupy – śląskiego Dębieńska przejętego niedawno od NWR?

Na razie nawet nie przedstawialiśmy im tego projektu. Byłoby na to zdecydowanie za wcześnie. Najpierw musimy mieć potwierdzone informacje o zasobach, jakości surowca oraz dokumentację spełniającą międzynarodowe kryteria. Już podczas przeprowadzania due diligence stwierdziliśmy, że trzeba będzie wrócić do fazy sporządzania dokumentacji projektowej ściśle według standardów wymaganych dla realizacji tego rodzaju inwestycji. Na koniec marca będziemy mieli gotowe studium ewaluacyjne projektu, tzw. scoping study, prezentujące podstawowe parametry geologiczno-górnicze i ekonomiczne. Studium będzie podstawą do rozmów o warunkach realizacji projektu.

Nie ukrywam, że nasi chińscy partnerzy badali możliwość zwiększenia skali inwestycji na Lubelszczyźnie. Ostatnio przecież dużo się mówi o potrzebie realizacji projektu energetycznego w tym regionie Polski. Oczywiście byłaby to ciekawa sposobność, by nadać naszej inwestycji rozmach adekwatny do potencjału wykonawczego naszego partnera, my jednak wolimy się skupić na podstawowym biznesie.

Bliższy realizacji jest projekt budowy kopalni Jan Karski. Jaki dziś wygląda ten najbliższy harmonogram?

Kopalnia Jan Karski jest z punktu widzenia zasad realizacji projektów surowcowych najbardziej zaawansowaną inwestycją prywatną w naszym górnictwie węglowym. Ale jej realizacja zależy od daty przyznania koncesji wydobywczej, a ta jest uwarunkowana tempem postępowań administracyjnych. W połowie 2017 r. chcielibyśmy złożyć wniosek o koncesję wydobywczą wraz z dokumentacją. Liczymy, że do końca roku uda nam się ją otrzymać.

Czy widząc kierunek obrany przez Ministerstwo Energii w zakresie repolonizacji aktywów wytwórczych nie obawiacie się, że inwestorzy z zagranicznym kapitałem nie będą dopuszczeni do budowy nowych mocy wydobywczych. Zwłaszcza, że górnicze spółki kontrolowane przez państwo mają łączyć siły.

Konsolidacja górnictwa wydaje się celowa. Aktywa skupione w większym podmiocie łatwiej zrestrukturyzować, poddać odpowiednim przekształceniom i osiągnąć synergie. Łatwiej też zaciągnąć nowe zobowiązania. Jednak zdrowy rynek wymaga konkurencji. Z makroekonomicznego punktu widzenia potrzebna jest obecność podmiotów prywatnych, które będą tę konkurencję na rynku produkcji węgla ożywiać. Działalność Prairie przyczyni się do tego.

Stąd uważam, że nasz wniosek o wydanie koncesji dla Jana Karskiego czy zmianę koncesji dla Dębieńska znajdzie zrozumienie u ministrów środowiska i energii nie tylko dlatego, że proponujemy najbardziej optymalne zagospodarowanie złóż w ramach naszych koncesji.

W przypadku tego drugiego zakładu doszło niewątpliwie do opóźnienia w rozpoczęciu budowy i eksploatacji. Lecz tak się składa, że Prairie znajduje się w najlepszej sytuacji, by prace na Dębieńsku szybko podjąć. To jedyny operator, który może uruchomić produkcję w realnym terminie. Musimy jedynie zmniejszyć skalę inwestycji, bo plany poprzedniego właściciela były mocarstwowe. NWR chciał wydać na budowę ponad 850 mln euro. . Rynek zweryfikował te plany.

Z kolei samo opóźnienie w rozpoczęciu eksploatacji nie może być powodem blokowania inwestycji. Powszechnie znane są przypadki spółek wydobywczych, które nie dotrzymywały daty rozpoczęcia nowej działalności. Jeśli było to usprawiedliwione czynnikami niezależnymi, a do nich należą warunki rynkowe czy geologiczno-górnicze, to organ koncesyjny powinien to wziąć pod uwagę.

Tymczasem Unia stawia na dekarbonizację, co przenosi się także na sektor finansowy. Coraz mniej jest kapitału na inwestycje oparte o paliwa kopalne.

To się już zmienia. Po ogłoszeniu przez rząd Chin programu budowy nowych elektrowni węglowych i po wyborach w Stanach Zjednoczonych, które zaczynają odchodzić od restrykcyjnej dla przemysłu górniczego polityki klimatycznej następuje przewartościowanie. Powraca przekonanie, że finansowanie projektów wydobywczych może być opłacalne, celowe i zasadne. Akurat w naszym przypadku, gdy w portfelu produktowym mamy węgiel koksujący, który w ocenie Komisji Europejskiej jest surowcem strategicznym dla unijnej gospodarki, z pozyskaniem zainteresowania ze strony banków nie mamy kłopotu.

Drugi co do wielkości producent węgla z Państwa Środka pomoże zorganizować finansowanie projektu budowy kopalni w Lubelskim Zagłębiu Węglowym. Czy współpraca zakłada też kapitałowe zaangażowanie China Coal w Prairie Mining?

Nie przewidujemy klasycznego kapitałowego zaangażowania tego koncernu. Od początku mowa była o tym, że China Coal wraz z bankami Państwa Środka zapewni nam finansowanie dłużne po przedstawieniu tzw. bankowego studium wykonalności. Efektem naszych półtorarocznych rozmów jest porozumienie o współpracy z października 2016 r.

Dokumentacja techniczna dla Jana Karskiego, którą przedstawiliśmy podczas ostatniej wizyty w Chinach tak się spodobała naszym partnerom biznesowym, że otrzymaliśmy zapewnienie o rozszerzeniu finansowania. Kredyt z tamtejszych banków może więc sięgnąć blisko 80 proc. środków na budowę kopalni. Chodzi o ponad 450 mln dolarów z wartej ponad 630 mln USD inwestycji.

Dostaliśmy zapewnienie, że w połowie 2017 r. bankowe studium wykonalności będzie gotowe i przedstawione chińskim kredytodawcom do rozpatrzenia.

Skąd pozostałe 20 proc.?

Na pewno część środków służących skompletowaniu całego finansowania możemy pozyskać na rynku kapitałowym w Warszawie. Jest jeszcze jednak zbyt wcześnie, by podawać datę czy wartość ewentualnej emisji. Jeśli jednak nawet zdecydujemy się na przeprowadzenie emisji, to decyzję o tym podejmować będziemy nie wcześniej niż pod koniec 2017 roku.

Jestem zwolennikiem przeprowadzenia takiej wtórnej emisji, bo wtedy we wzroście wartości spółki będą mogli uczestniczyć także polscy inwestorzy.

Na pewno nie będzie ona jednak dużych rozmiarów. Po pierwsze dlatego, że finansowanie proponowane przez Chińczyków jest obfite. Po drugie, spora część pozostałej kwoty, oprócz uzupełniającej części długu, który zapewne zostanie zaoferowany przez jeden z banków europejskich, opierać się będzie na innych formach finansowania. Wykorzystamy bardzo popularną przy zakupach sprzętu i wyposażenia formułę vendor financing. Dodatkowo rozważamy kapitałowe zaangażowanie odbiorców naszego produktu na podstawie tzw. umów off-take. Chodzi o to, że przyszły strategiczny klient nie tylko zobowiązuje się do odbioru określonych wolumenów surowca (po cenach zależnych od z góry ustalonej formuły), ale też bierze na siebie pewne ryzyko przedsięwzięcia poprzez objęcie w nim udziałów. Takim odbiorcą off-take w kopalni KGHM Sierra Gorda jest Sumitomo.

W tej sprawie kontaktowali się już z nami przedstawiciele międzynarodowych firm obracających węglem. Myślę, że bardziej wiążące rozmowy powinny się wkrótce rozpocząć.

Czy Chińczycy są skłonni rozmawiać o finansowaniu drugiego projektu grupy – śląskiego Dębieńska przejętego niedawno od NWR?

Na razie nawet nie przedstawialiśmy im tego projektu. Byłoby na to zdecydowanie za wcześnie. Najpierw musimy mieć potwierdzone informacje o zasobach, jakości surowca oraz dokumentację spełniającą międzynarodowe kryteria. Już podczas przeprowadzania due diligence stwierdziliśmy, że trzeba będzie wrócić do fazy sporządzania dokumentacji projektowej ściśle według standardów wymaganych dla realizacji tego rodzaju inwestycji. Na koniec marca będziemy mieli gotowe studium ewaluacyjne projektu, tzw. scoping study, prezentujące podstawowe parametry geologiczno-górnicze i ekonomiczne. Studium będzie podstawą do rozmów o warunkach realizacji projektu.

Nie ukrywam, że nasi chińscy partnerzy badali możliwość zwiększenia skali inwestycji na Lubelszczyźnie. Ostatnio przecież dużo się mówi o potrzebie realizacji projektu energetycznego w tym regionie Polski. Oczywiście byłaby to ciekawa sposobność, by nadać naszej inwestycji rozmach adekwatny do potencjału wykonawczego naszego partnera, my jednak wolimy się skupić na podstawowym biznesie.

Bliższy realizacji jest projekt budowy kopalni Jan Karski. Jaki dziś wygląda ten najbliższy harmonogram?

Kopalnia Jan Karski jest z punktu widzenia zasad realizacji projektów surowcowych najbardziej zaawansowaną inwestycją prywatną w naszym górnictwie węglowym. Ale jej realizacja zależy od daty przyznania koncesji wydobywczej, a ta jest uwarunkowana tempem postępowań administracyjnych. W połowie 2017 r. chcielibyśmy złożyć wniosek o koncesję wydobywczą wraz z dokumentacją. Liczymy, że do końca roku uda nam się ją otrzymać.

Czy widząc kierunek obrany przez Ministerstwo Energii w zakresie repolonizacji aktywów wytwórczych nie obawiacie się, że inwestorzy z zagranicznym kapitałem nie będą dopuszczeni do budowy nowych mocy wydobywczych. Zwłaszcza, że górnicze spółki kontrolowane przez państwo mają łączyć siły.

Konsolidacja górnictwa wydaje się celowa. Aktywa skupione w większym podmiocie łatwiej zrestrukturyzować, poddać odpowiednim przekształceniom i osiągnąć synergie. Łatwiej też zaciągnąć nowe zobowiązania. Jednak zdrowy rynek wymaga konkurencji. Z makroekonomicznego punktu widzenia potrzebna jest obecność podmiotów prywatnych, które będą tę konkurencję na rynku produkcji węgla ożywiać. Działalność Prairie przyczyni się do tego.

Stąd uważam, że nasz wniosek o wydanie koncesji dla Jana Karskiego czy zmianę koncesji dla Dębieńska znajdzie zrozumienie u ministrów środowiska i energii nie tylko dlatego, że proponujemy najbardziej optymalne zagospodarowanie złóż w ramach naszych koncesji.

W przypadku tego drugiego zakładu doszło niewątpliwie do opóźnienia w rozpoczęciu budowy i eksploatacji. Lecz tak się składa, że Prairie znajduje się w najlepszej sytuacji, by prace na Dębieńsku szybko podjąć. To jedyny operator, który może uruchomić produkcję w realnym terminie. Musimy jedynie zmniejszyć skalę inwestycji, bo plany poprzedniego właściciela były mocarstwowe. NWR chciał wydać na budowę ponad 850 mln euro. . Rynek zweryfikował te plany.

Z kolei samo opóźnienie w rozpoczęciu eksploatacji nie może być powodem blokowania inwestycji. Powszechnie znane są przypadki spółek wydobywczych, które nie dotrzymywały daty rozpoczęcia nowej działalności. Jeśli było to usprawiedliwione czynnikami niezależnymi, a do nich należą warunki rynkowe czy geologiczno-górnicze, to organ koncesyjny powinien to wziąć pod uwagę.

Tymczasem Unia stawia na dekarbonizację, co przenosi się także na sektor finansowy. Coraz mniej jest kapitału na inwestycje oparte o paliwa kopalne.

To się już zmienia. Po ogłoszeniu przez rząd Chin programu budowy nowych elektrowni węglowych i po wyborach w Stanach Zjednoczonych, które zaczynają odchodzić od restrykcyjnej dla przemysłu górniczego polityki klimatycznej następuje przewartościowanie. Powraca przekonanie, że finansowanie projektów wydobywczych może być opłacalne, celowe i zasadne. Akurat w naszym przypadku, gdy w portfelu produktowym mamy węgiel koksujący, który w ocenie Komisji Europejskiej jest surowcem strategicznym dla unijnej gospodarki, z pozyskaniem zainteresowania ze strony banków nie mamy kłopotu.

Drugi co do wielkości producent węgla z Państwa Środka pomoże zorganizować finansowanie projektu budowy kopalni w Lubelskim Zagłębiu Węglowym. Czy współpraca zakłada też kapitałowe zaangażowanie China Coal w Prairie Mining?

Nie przewidujemy klasycznego kapitałowego zaangażowania tego koncernu. Od początku mowa była o tym, że China Coal wraz z bankami Państwa Środka zapewni nam finansowanie dłużne po przedstawieniu tzw. bankowego studium wykonalności. Efektem naszych półtorarocznych rozmów jest porozumienie o współpracy z października 2016 r.

Dokumentacja techniczna dla Jana Karskiego, którą przedstawiliśmy podczas ostatniej wizyty w Chinach tak się spodobała naszym partnerom biznesowym, że otrzymaliśmy zapewnienie o rozszerzeniu finansowania. Kredyt z tamtejszych banków może więc sięgnąć blisko 80 proc. środków na budowę kopalni. Chodzi o ponad 450 mln dolarów z wartej ponad 630 mln USD inwestycji.

Dostaliśmy zapewnienie, że w połowie 2017 r. bankowe studium wykonalności będzie gotowe i przedstawione chińskim kredytodawcom do rozpatrzenia.

Skąd pozostałe 20 proc.?

Na pewno część środków służących skompletowaniu całego finansowania możemy pozyskać na rynku kapitałowym w Warszawie. Jest jeszcze jednak zbyt wcześnie, by podawać datę czy wartość ewentualnej emisji. Jeśli jednak nawet zdecydujemy się na przeprowadzenie emisji, to decyzję o tym podejmować będziemy nie wcześniej niż pod koniec 2017 roku.

Jestem zwolennikiem przeprowadzenia takiej wtórnej emisji, bo wtedy we wzroście wartości spółki będą mogli uczestniczyć także polscy inwestorzy.

Na pewno nie będzie ona jednak dużych rozmiarów. Po pierwsze dlatego, że finansowanie proponowane przez Chińczyków jest obfite. Po drugie, spora część pozostałej kwoty, oprócz uzupełniającej części długu, który zapewne zostanie zaoferowany przez jeden z banków europejskich, opierać się będzie na innych formach finansowania. Wykorzystamy bardzo popularną przy zakupach sprzętu i wyposażenia formułę vendor financing. Dodatkowo rozważamy kapitałowe zaangażowanie odbiorców naszego produktu na podstawie tzw. umów off-take. Chodzi o to, że przyszły strategiczny klient nie tylko zobowiązuje się do odbioru określonych wolumenów surowca (po cenach zależnych od z góry ustalonej formuły), ale też bierze na siebie pewne ryzyko przedsięwzięcia poprzez objęcie w nim udziałów. Takim odbiorcą off-take w kopalni KGHM Sierra Gorda jest Sumitomo.

W tej sprawie kontaktowali się już z nami przedstawiciele międzynarodowych firm obracających węglem. Myślę, że bardziej wiążące rozmowy powinny się wkrótce rozpocząć.

Czy Chińczycy są skłonni rozmawiać o finansowaniu drugiego projektu grupy – śląskiego Dębieńska przejętego niedawno od NWR?

Na razie nawet nie przedstawialiśmy im tego projektu. Byłoby na to zdecydowanie za wcześnie. Najpierw musimy mieć potwierdzone informacje o zasobach, jakości surowca oraz dokumentację spełniającą międzynarodowe kryteria. Już podczas przeprowadzania due diligence stwierdziliśmy, że trzeba będzie wrócić do fazy sporządzania dokumentacji projektowej ściśle według standardów wymaganych dla realizacji tego rodzaju inwestycji. Na koniec marca będziemy mieli gotowe studium ewaluacyjne projektu, tzw. scoping study, prezentujące podstawowe parametry geologiczno-górnicze i ekonomiczne. Studium będzie podstawą do rozmów o warunkach realizacji projektu.

Nie ukrywam, że nasi chińscy partnerzy badali możliwość zwiększenia skali inwestycji na Lubelszczyźnie. Ostatnio przecież dużo się mówi o potrzebie realizacji projektu energetycznego w tym regionie Polski. Oczywiście byłaby to ciekawa sposobność, by nadać naszej inwestycji rozmach adekwatny do potencjału wykonawczego naszego partnera, my jednak wolimy się skupić na podstawowym biznesie.

Bliższy realizacji jest projekt budowy kopalni Jan Karski. Jaki dziś wygląda ten najbliższy harmonogram?

Kopalnia Jan Karski jest z punktu widzenia zasad realizacji projektów surowcowych najbardziej zaawansowaną inwestycją prywatną w naszym górnictwie węglowym. Ale jej realizacja zależy od daty przyznania koncesji wydobywczej, a ta jest uwarunkowana tempem postępowań administracyjnych. W połowie 2017 r. chcielibyśmy złożyć wniosek o koncesję wydobywczą wraz z dokumentacją. Liczymy, że do końca roku uda nam się ją otrzymać.

Czy widząc kierunek obrany przez Ministerstwo Energii w zakresie repolonizacji aktywów wytwórczych nie obawiacie się, że inwestorzy z zagranicznym kapitałem nie będą dopuszczeni do budowy nowych mocy wydobywczych. Zwłaszcza, że górnicze spółki kontrolowane przez państwo mają łączyć siły.

Konsolidacja górnictwa wydaje się celowa. Aktywa skupione w większym podmiocie łatwiej zrestrukturyzować, poddać odpowiednim przekształceniom i osiągnąć synergie. Łatwiej też zaciągnąć nowe zobowiązania. Jednak zdrowy rynek wymaga konkurencji. Z makroekonomicznego punktu widzenia potrzebna jest obecność podmiotów prywatnych, które będą tę konkurencję na rynku produkcji węgla ożywiać. Działalność Prairie przyczyni się do tego.

Stąd uważam, że nasz wniosek o wydanie koncesji dla Jana Karskiego czy zmianę koncesji dla Dębieńska znajdzie zrozumienie u ministrów środowiska i energii nie tylko dlatego, że proponujemy najbardziej optymalne zagospodarowanie złóż w ramach naszych koncesji.

W przypadku tego drugiego zakładu doszło niewątpliwie do opóźnienia w rozpoczęciu budowy i eksploatacji. Lecz tak się składa, że Prairie znajduje się w najlepszej sytuacji, by prace na Dębieńsku szybko podjąć. To jedyny operator, który może uruchomić produkcję w realnym terminie. Musimy jedynie zmniejszyć skalę inwestycji, bo plany poprzedniego właściciela były mocarstwowe. NWR chciał wydać na budowę ponad 850 mln euro. . Rynek zweryfikował te plany.

Z kolei samo opóźnienie w rozpoczęciu eksploatacji nie może być powodem blokowania inwestycji. Powszechnie znane są przypadki spółek wydobywczych, które nie dotrzymywały daty rozpoczęcia nowej działalności. Jeśli było to usprawiedliwione czynnikami niezależnymi, a do nich należą warunki rynkowe czy geologiczno-górnicze, to organ koncesyjny powinien to wziąć pod uwagę.

Tymczasem Unia stawia na dekarbonizację, co przenosi się także na sektor finansowy. Coraz mniej jest kapitału na inwestycje oparte o paliwa kopalne.

To się już zmienia. Po ogłoszeniu przez rząd Chin programu budowy nowych elektrowni węglowych i po wyborach w Stanach Zjednoczonych, które zaczynają odchodzić od restrykcyjnej dla przemysłu górniczego polityki klimatycznej następuje przewartościowanie. Powraca przekonanie, że finansowanie projektów wydobywczych może być opłacalne, celowe i zasadne. Akurat w naszym przypadku, gdy w portfelu produktowym mamy węgiel koksujący, który w ocenie Komisji Europejskiej jest surowcem strategicznym dla unijnej gospodarki, z pozyskaniem zainteresowania ze strony banków nie mamy kłopotu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA