Od kilku godzin na portalach społecznościowych w Rosji i krajach sąsiadujących krążyły informacje o awarii jednej z rosyjskich elektrowni atomowych, niektórzy internauci mieli już przed oczami wizję drugiego Czarnobyla.

W piątek wieczorem anonimowy przedstawiciel Leningradzkiej Elektrowni Atomowej w Sosnowym Borze (80 km na zachód od drugiego co do wielkości miasta Rosji, czteroipółmilionowego Petersburga) poinformował agencję Interfax, że faktycznie wstrzymano pracę jednego z czterech bloków siłowni. Powodem miał być wyciek z rurociągu parowego.

Zapewnił jednocześnie, że para, która się z tego powodu wydobyła na zewnątrz, nie była radiokatywna i nie stanowi zagrożenia dla pracowników elektrowni. Dyrektor Władimir Pierieguda dodał, że nie ma powodów do ewakuacji pracowników ani mieszkańców okolicznych miejscowości.

Pozostałe trzy bloki nadal pracują.

Reaktory w Leningradzkiej EA to RBMK (reaktor kanałowy dużej mocy). Tego samego typu były reaktory w elektrowni atomowej w Czarnobylu, w której doszło do wielkiej awarii w 1986 roku.