fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Biatlon: Zacięcia w komunikacji z trenerem

Shutterstock
W tym sporcie od lat więcej jest marzeń niż olimpijskich medali. W Pjongczangu sukcesu też raczej nie będzie.
Kibice polubili biatlon, bo wypada dobrze w telewizji i może dać dużo medali: na igrzyskach 11 kompletów. Polska cieszyła się z krążka olimpijskiego tylko raz, po srebrze Tomasza Sikory w Turynie (2006), w biegu masowym na 15 km. Poza tym mamy od lat powtarzane biatlonowe wspomnienia, pełne żalu, że podium było już blisko, tylko los nie sprzyjał.
Cztery lata temu w Soczi znów były powody do wzdychania: od medalu w sprincie oddzieliło Weronikę Nowakowską jedno pudło na strzelnicy (była siódma, jest szósta po niedawnej dopingowej dyskwalifikacji Rosjanki Olgi Wiłuchiny). Bezbłędnej wówczas w biegu masowym Monice Hojnisz (ostatecznie piątej) potrzebny był trochę szybszy bieg, tak samo jak Krystynie Guzik – dziesiątej w biegu indywidualnym.
Z tych okruchów nadziei optymiści wciąż mogą składać medal igrzysk w Pjongczangu. Kadra kobieca nie zmieniła się wiele, nadal jest w niej żelazna czwórka: Nowakowska, Guzik, Hojnisz i niezłomna Magdalena Gwizdoń. Rok po igrzyskach w Soczi pani Weronika zdobyła dwa medale mistrzostw świata w Kontiolahti (srebro w sprincie, brąz w biegu pościgowym).
Kolejne dwie zimy kazały jednak kibicom zmienić nastroje, a władzom Polskiego Związku Biatlonu zmienić trenerów kadry: odeszli Adam Kołodziejczyk, wciąż związkowy kierownik wyszkolenia, i Tomasz Sikora.
Panie straciły jedno miejsce na listach startowych PŚ, miały pięć, mają cztery. Przyczyny podawano rozmaite, główną były, wedle wypowiedzi zawodniczek, zacięcia komunikacji z głównym trenerem, konieczność bezkrytycznego słuchania, brak dyskusji i zrozumienia indywidualnych kobiecych potrzeb.
Krystyna Guzik zaczęła zatem trenować w grupie austriackiej, Magda Gwizdoń ćwiczyła pod ręką Nikołaja Panitkina, Weronika Nowakowska wyraziła (z urlopu wychowawczego) niechęć do dalszej współpracy z Kołodziejczykiem. Trener ma swoje argumenty, cztery medale pań w MŚ od 2013 roku to niemało, lecz ze wspomnień i bez zgody zainteresowanych sukcesów nie ma.
Od wiosny 2017 roku reprezentację kobiecą prowadzi zatem 35-letni Tobias Retvik Torgensen. To drugi taki norweski eksperyment po krótkiej kadencji Jona Arne Enevoldsena w 2010 roku. Torgensen w przeszłości był w miarę solidnym juniorem (zdobył brąz MŚ w sztafecie), który po serii kontuzji zrezygnował z biatlonu na rzecz futbolu amerykańskiego w lokalnej drużynie Valerenga Trolls, lecz przy okazji wyuczył się w Oslo zawodu trenera. Ostatnio pracował ze szwedzkimi juniorami oraz był asystentem głównego szkoleniowca reprezentacji Szwajcarii.
Początek obecnego Pucharu Świata nie przyniósł znaczących oznak poprawy, choć trener nie narzekał na ograniczenia finansowe, mówił o udanych treningach letnich, ciężkiej pracy i powrocie wspólnoty celów w drużynie. Na razie najlepszą biatlonistką jest powracająca po rocznej przerwie matka bliźniaków Kacpra i Kuby – Weronika Nowakowska.
Najlepsza oznacza na razie 22. miejsce w klasyfikacji pucharowej, na które złożyło się siedem punktowanych biegów na osiem startów. Najbardziej udany był sprint pani Weroniki w Annecy – 11. pozycja. Guzik jest w PŚ 28., Gwizdoń, która przed laty dwa razy wygrała zawody pucharowe, dwa razy była druga i dwa razy trzecia, teraz zajmuje 47. lokatę.
Hojnisz jeszcze nie zdobyła tej zimy punktów PŚ – w biatlonie dostaje się je za miejsca 1–40 – została zatem wysłana na zawody niższej rangi, czyli Puchar IBU do Obertilliach i tam zwyciężyła w biegu indywidualnym na 15 km. Na razie jest to jedyne potwierdzenie dawnych możliwości. Z młodszych reprezentantek w PŚ raz startowała Kamila Żuk i była 71.
Można myśleć o sukcesie sztafety podczas igrzysk, w końcu suma indywidualnych możliwości czwórki dojrzałych Polek wydaje się znacząca, ale tak naprawdę mocnego potwierdzenia tej opinii się nie doczekaliśmy.
– Od lat karmimy się złudzeniem, że polska sztafeta kobieca może zdobyć brązowy medal olimpijski, co moim zdaniem jest nierealnym życzeniem. W Pucharze Świata Polki tylko raz były na podium i to dlatego, że Rosjanki zostały zdyskwalifikowane – przypomina Krzysztof Wyrzykowski, komentator Eurosportu.
Biatlonistki mają pewność startu w Pjongczangu. Do Korei pojedzie ich pięć, wystartują w pięciu konkurencjach.
Z mężczyznami jest znacznie gorzej. Szkoleniem kadry od kwietnia zajmuje się trener Nikołaj Panitkin. Nie ma łatwego zadania. Od chwili zakończenia kariery przez Tomasza Sikorę, czyli od 2012 roku, punkty pucharowe zdobył tylko raz (!) Grzegorz Guzik. W obecnej edycji PŚ najlepsze miejsce Polaka to 66. Łukasza Szczurka (mistrza świata juniorów sprzed dekady).
O męskiej sztafecie trudno wspominać, bo walczy tylko o to, by nie dać się zdublować i zwykle tę walkę przegrywa. Dość złożony system kwalifikacji olimpijskich dopuszcza wprawdzie awans olimpijski słabszych biatlonistów, ale ta szansa na razie jest realna tylko dla dwóch sportowców z polskiej kadry. Czyli mówiąc krótko – olimpijskiej radości w biatlonie spodziewać się trudno.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA