fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Mama smaruje, córka wygrywa

Ilka Stuhec – bardzo ładna twarz narciarstwa
PAP/EPA
Mistrzami świata w zjeździe zostali w niedzielę w St. Moritz Słowenka Ilka Stuhec i Szwajcar Beat Feuz.
Dla 26-letniej Słowenki, której narty smaruje mama, to pierwszy seniorski tytuł w karierze. Okazało się, że zakończenie startów przez Tinę Maze nie oznacza kresu słoweńskich sukcesów.
Stuhec do tego sezonu nie stała na podium zawodów Pucharu Świata, a w obecnej edycji odniosła już pięć zwycięstw, w tym trzy w zjeździe. Dziesięć lat temu została mistrzynią świata juniorek w slalomie i kombinacji, a rok później zdobyła złoty medal w zjeździe. W kolejnych latach nie mogła jednak wyjść z cienia Tiny Maze.
Druga była Austriaczka Stephanie Venier, a trzecia – największa gwiazda rozrywkowego przemysłu na śniegu, Lindsey Vonn. Amerykanka pierwszy raz stanęła na podium MŚ w zjeździe dziesięć lat temu. Wywalczyła medal w St. Moritz, choć powróciła do treningów dopiero w połowie stycznia, po tym jak w listopadzie złamała prawą rękę.
Faworytka, Włoszka Sofia Goggia, popełniła na trasie ogromny błąd, skrzyżowała narty i z trudem uniknęła upadku (mimo to zajęła czwarte miejsce).
W przełożonym z soboty z powodu mgły zjeździe mężczyzn najlepszy był jeden z faworytów – Szwajcar Beat Feuz (gratulował mu m.in. obecny w St. Moritz Roger Federer). Drugie miejsce zajął mistrz świata w supergigancie sprzed kilku dni, Kanadyjczyk Eric Guay, a trzecie Austriak Max Franz.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA