fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Trzęsienie ziemi w armii

Ostatnie wspólne zdjęcie najważniejszych dowódców? Od lewej generałowie Marek Tomaszycki, Mirosław Różański, Mieczysław Gocuł – na wigilii z udziałem prezydenta RP i szefa MON.
Fotorzepa
Stanowiska tracą trzej najważniejsi dowódcy Wojska Polskiego. Takiego trzęsienia ziemi w polskiej armii nie było od sześciu lat.

Z wojska odchodzą gen. broni Mirosław Różański, dowódca generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, oraz gen. Mieczysław Gocuł, szef Sztabu Generalnego WP. Dodatkowo w tym miesiącu kończy kadencję trzeci nie mniej ważny – gen. broni Marek Tomaszycki, dowódca operacyjny. Tomaszycki to także kandydat na naczelnego dowódcę na wypadek wojny. Został powołany na to stanowisko przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Dowódca operacyjny nie złożył wniosku o odejście z armii, ale nie ma pewności, kto zostanie powołany na jego miejsce. Równie możliwe jest, że obecny dowódca operacyjny w przyszłym roku zostanie wpasowany w nową strukturę dowodzenia. Być może nawet na szefa Sztabu Generalnego.

Gen. Różański 12 grudnia złożył wniosek do ministra obrony o odejście z zawodowej służby wojskowej. Poprosił o skrócenie okresu wypowiedzenia, tak aby mógł odejść w przyszłym miesiącu, a szef MON wysłał go na urlop. Z kolei generał Gocuł już od maja wiedział, że będzie pełnił obowiązki szefa Sztabu Generalnego do zbudowania nowej struktury dowodzenia.

Na razie nie ma pewności, kto ich zastąpi. Wszystko będzie zależało od nowelizacji ustawy o ministrze obrony narodowej, która ma wprowadzić nową strukturę dowodzenia. Jej zarys ma być gotowy do końca tego roku. Zostanie ona zatwierdzona przez prezydenta na początku 2017 r. Generalnie przewiduje częściowy powrót do rozwiązań, które obowiązywały przed zmianami wprowadzonym przez koalicję PO–PSL. Przypomnę, że na początku 2014 r. powstały dwa główne dowództwa zamiast dotychczasowych, czterech rodzajów sił zbrojnych. Od tego czasu mamy dowódcę generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, odpowiedzialnego za przygotowanie armii do działania w czasie pokoju (odpowiada m.in. za szkolenie) oraz Dowództwo Operacyjne, które kieruje wojskami na misjach oraz przejmuje dowodzenie w razie wojny. Sztab Generalny WP został zredukowany do roli ośrodka planowania. To organ doradczy prezydenta, premiera i szefa MON.

Nowa koncepcja zakłada podniesienie rangi szefa Sztabu Generalnego. Stanie się on „pierwszym żołnierzem" armii, który będzie także naczelnym dowódcą w czasie wojny. Jemu zostanie podporządkowane dowództwo operacyjne, a także połączone dowództwa Rodzajów Sił Zbrojnych, czyli Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Wojsk Specjalnych oraz Marynarki Wojennej. Być może także wojsk obrony terytorialnej.

Następujące dzisiaj zmiany są kulminacją tych, które od ponad 12 miesięcy prowadziło MON. W tym czasie stanowiska stracili wszyscy kluczowi dowódcy m.in. Wojsk Specjalnych, Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych, Inspektoratu Wojsk Lądowych, Żandarmerii Wojskowej, a ostatnio także Inspektoratu Uzbrojenia.

MON nigdy nie tłumaczył przyczyn tak głębokich zmian. Odchodzący generałowie też nie podawali powodu rezygnacji. Nie ma jednak wątpliwości, że związane są one z niemal jednoosobowym zarządzania wojskiem, jakie prowadzi Antoni Macierewicz. To on, a nie np. zwierzchnik sił zbrojnych, czyli prezydent Andrzej Duda, decyduje o obsadzie najważniejszych stanowisk – w oparciu o jemu znany klucz doboru współpracowników.

Macierewicz postawił na ludzi młodych, nieuwikłanych we współpracę z poprzednią ekipą rządową, a także prezydentem Komorowskim. Słowem na środowisko pułkowników. Dyskwalifikująca była współpraca z WSI, a także innymi służbami. Promowana zaś dyspozycyjność (np. prawdopodobnym powodem odwołania gen. Piotra Patalonga, szefa Wojsk Specjalnych, był jego opór wobec zamiaru wysłania GROM na Ukrainę).

Nikt chyba nie ma wątpliwości, że prowadzone od roku zmiany spowodowały rozchwianie kadrowe w armii, a także niepokój w jej szeregach. – Wojsko planuje z wyprzedzeniem. Wysyła na studia zagraniczne lub wielomiesięczny kurs generalski – kandydata na dowódcę. Teraz ta ścieżka została zachwiana, awansują pułkownicy nie mający doświadczenia dowódczego, kursy generalskie zaliczają w maksymalnie krótkim czasie – opisuje jeden z generałów.

Nie ma wątpliwości, że ten rok zmian obnażył słabość kadrową armii. Dowód? Od miesięcy nie są obsadzane stanowiska ataszatów wojskowych w wielu kluczowych placówkach dyplomatycznych, np. w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii.

Oczywiście posłowie partii rządzącej przekonują, że nic złego się nie dzieje, zachowana jest ciągłość dowodzenia.

Tyle że tak gwałtowne ruchy nie powinny się odbywać w sytuacji dużego napięcia ze strony sąsiada na wschodzie.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.kozubal@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA