fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Izba Dyscyplinarna SN będzie funkcjonować dopóki nie zostanie zmienione prawo

AdobeStock
Jesteśmy sądem, będziemy orzekać a obwinieni, którzy nie będą przychodzić na posiedzenia, będą czynić to na własne ryzyko – sędziowie Izby Dyscyplinarnej SN odnieśli się we wtorek do czwartkowego wyroku Izby Pracy Sądu Najwyższego.

Sprawa dotyczyła stołecznej adwokatki, która nie rozliczyła się z klientem. Chodziło o 20 tysięcy złotych honorarium za sprawę, której nie poprowadziła z uwagi na zawieszenie w prawie wykonywania zawodu.

- W dziwnych czasach przyszło mi stawać przed Sądem Najwyższym. I zapewne sąd spodziewa się, co zaraz podniosę. A mianowicie chodzi o wyrok Sądu Najwyższego z 5 grudnia 2019 roku, w którym Sąd Najwyższy w innym składzie uznał, iż Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem w rozumieniu prawa Unii Europejskiej, a przez to nie jest sądem w rozumieniu prawa krajowego. W tej sytuacji składam wniosek o przekazanie sprawy do izby karnej tutejszego sądu – mówił dziś rano adwokat Radosław Kopytkowski, pełnomocnik obwinionej adwokatki składając wniosek formalny przed SN.

Sama obwiniona chciała, by sprawę rozpoznała Izba Dyscyplinarna SN. Tak się stało. Zanim jednak trzyosobowy skład sędziowski odniósł się bezpośrednio do podniesionego w kasacji adwokackiej problemu, zdecydował się wypowiedzieć o tym, co sądzi o orzeczeniu Izby Pracy SN do której nawiązał prawnik adwokatki.

- Po pierwsze, stwierdzić trzeba jasno, że orzeczenie Izby Pracy nie ma absolutnie znaczenia dla funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. To jest orzeczenie, które zapadło w sprawie jednostkowej, dotyczącej zupełnie czegoś innego. Nie stwierdza ono, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem w rozumieniu prawa. To pierwsza i podstawowa rzecz – wskazał sędzia Adam Tomczyński.

W jego ocenie również Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który zlecił Izbie Pracy SN zbadanie, czy Izba Dyscyplinarna jest niezależna i może prowadzić spory dotyczące członków zawodów prawniczych, nie zakwestionował racji jej bytu.

- Chciałbym przypomnieć – także w imieniu kolegów - że w orzeczeniu TSUE nie ma żadnych uwag w stosunku do Izby Dyscyplinarnej. Nie ma żadnego stwierdzenia, że Izba ta została nieprawidłowo powołana. Są tylko przedstawione pewne kryteria według których można oceniać, czy sąd jest, czy nie jest, sądem niezależnym. Orzeczenie TSUE potwierdza, że Izba Dyscyplinarna funkcjonuje, została prawidłowo powołana i nie na powodów, by tę kwestię na jakimkolwiek etapie podnosić. Jest to o tyle ważne, że mamy wrażenie że do obiegu publicznego przedostają się nieprawdziwe informacje - mówił Tomczyński.

Co ciekawe stwierdzenia te kłócą się z komunikatem, który znajduje się na stronie Sądu Najwyższego.

- Jeżeli obwinieni nie będą przychodzić na posiedzenia do Izby Dyscyplinarnej, to będą to robić na swoje własne ryzyko. A Izba będzie funkcjonować dopóki nie zostanie zmienione w Polsce prawo. A na razie nie zanosi się, by prawo zostało zmienione – wskazał Tomczyński.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA