fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

UE nie ustępuje w sprawie praworządności w Polsce

Adobe Stock
Bruksela nie zmniejsza presji na Polskę w sprawie praworządności. Nie wycofa skargi z unijnego Trybunału, nie zawiesi procedury z artykułu 7 i nie zrezygnuje z powiązania wypłaty unijnych funduszy z praworządnością.

Nie takiej reakcji spodziewał się polski rząd, gdy zdecydował o znowelizowaniu w ekspresowym tempie ustawy o Sądzie Najwyższym. Przywraca ona do pracy odesłanych na wcześniejszą emeryturę sędziów SN i pozwala im na orzekanie do czasu zakończenia kadencji. Tym samym bezprzedmiotowa stała się skarga Komisji Europejskiej na te przepisy ustawy o SN i rząd miał nadzieję, że zostanie ona wycofana z Trybunału Sprawiedliwości UE.

Jednak tak się nie stanie. Można to było usłyszeć najpierw w nieformalnych rozmowach, a ostatnio już w oficjalnej wypowiedzi komisarz ds. sprawiedliwości Very Jurowej. Nie podała powodów, ale nieoficjalnie nasi rozmówcy w Brukseli przyznają, że KE po blisko trzech latach sporu o praworządność nie ufa Polsce. I choć pozytywnie ocenia nowelizację ustawy, to nie uważa jej za początek dialogu w sprawie praworządności. TSUE będzie więc procedował normalnie. Najpierw wyda ostateczną decyzję o środkach tymczasowych, a potem — w trybie przyspieszonym — werdykt w sprawie głównej.

Z tego samego powodu unijna Rada nie zamierza rezygnować z procedury na podstawie artykułu 7, która zresztą miała znacznie szerszą podstawę. Chodzi nie tylko o przepisy emerytalne w ustawie o SN, ale wszystkie ustawy sądownicze, które przecież pozostają bez zmian. I o dokonany już w praktyce zamach na niezawisłość sądów.

— Polska dokonała nowelizacji ustawy o SN po tym, jak unijny Trybunał zarządził środki tymczasowe i jasne stało się, że może sprawę przegrać. Nie jest to żaden gest z jej strony — mówi "Rzeczpospolitej" ambasador kraju aktywnie krytykującego stan praworządności w Polsce. I podkreśla, że decyzja o kontynuowaniu procedury z artykułu 7 (najbliższe wysłuchanie odbędzie się 11 grudnia) była oczywista.

— Stan praworządności nie uległ poprawie, komisarz Timmermans poinformuje prawdopodobnie o kolejnych niepokojących zjawiskach — dodaje dyplomata.

Niezależnie od tych dwóch spraw toczy się też dyskusja o powiązaniu w przyszłości transferów z unijnego budżetu z praworządnością. Według propozycji Komisji Europejskiej kraj, w którym nie ma niezawisłego wymiaru sprawiedliwości mógłby być ukarany zawieszeniem wypłat pieniędzy z unijnego budżetu, w tym funduszy strukturalnych.

Chodzi o nowy wieloletni budżet na lata 2021-27. Mechanizm jest ostry i daje duże pole do działania dla KE, a unijna Rada (rządy) mogłaby konkretną decyzję zablokować większością głosów. Prawdopodobnie dlatego serwis prawny Rady (inaczej niż serwis prawny Komisji) w wewnętrznej ocenie uznał, że mechanizm taki jest niezgodny z unijnymi traktatami. Ale to nie oznacza, że go nie będzie. Bo kraje płatnicy netto, jak Niemcy, Francja, Holandia, Szwecja i inni zdecydowanie tego żądają.

— Mój premier nie może pójść do parlamentu i bronić budżetu z wielkimi transferami finansowymi dla krajów, w których nie ma niezależnego sądownictwa. I w których w razie ewentualnego sporu nasze małe i średnie firmy nie będą mogły liczyć na obronę swoich praw wynikających z unijnego prawa. To po prostu nie przejdzie — mówi nam dyplomata jednego z krajów płatników netto. Według niego mechanizm może być po prostu nieco zmieniony, żeby wyjaśnić prawnicze wątpliwości.

Mechanizm opisany jest w odrębnym rozporządzeniu, którego projekt będzie dyskutowany równolegle do projektu wieloletniego budżetu. Będzie przyjmowany większością głosów, podczas gdy do budżetu potrzebna jest jednomyślność państw członkowskich.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA