fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Afera hejterska: sędzia Tomasz Szmydt wraca do orzekania

Fotorzepa/Danuta Matloch
Naczelny Sąd Administracyjny uchylił w środę zawieszenie sędziego Szmydta w orzekaniu.

Według medialnych doniesień sędzia Tomasz Szmydt był zamieszany w aferę hejterską. Blisko miesiąc temu, decyzją prezesa NSA, został odsunięty od orzekania w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym na 30 dni, cofnięto również jego delegację do Krajowej Rady Sądownictwa. On sam utrzymuje, że nie brał udziału w akcji hejtowania sędziów.

Twierdzi także, że żaden z przypadków opisanych w ustawie Prawo o ustroju sądów administracyjnych nie zachodzi w jego sprawie.

- Nie ma dowodu, który potwierdzałby jakkolwiek moją winę. Są wyciągane konsekwencje na podstawie informacji prasowych, które nie są w żaden sposób potwierdzone – mówił w sierpniu sędzia.

Prezes NSA uznał jednak, że "w zaistniałej sytuacji powaga sądu i zarazem istotne interesy służbowe przemawiają za odsunięciem sędziego".

Czytaj także:

W środę NSA -Sąd Dyscyplinarny I instancji rozpoznawał zażalenie sędziego Szmydta na zawieszenie go w czynnościach. Rozprawa była niejawna. W jej trakcie pełnomocnicy sędziego złożyli wniosek aby sędziowie zasiadający w składzie orzekającym w tej sprawie wydali oświadczenie czy nie są członkami stowarzyszeń sędziowskich: Iustitia i Themis. Wniosek jednak został oddalony. Sąd uchylił "przerwę w czynnościach służbowych sędziego" zastosowane wobec Szmydta. BdTXT - W - 8.15 J: Powód? Upływający miesięczny termin i brak decyzji rzecznika dyscyplinarnego o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego. Tak decyzje tłumaczyła sędzia Małgorzata Korycińska, przewodnicząca składu. Mówiła też, że sąd miał dwie możliwości: albo uchylić zarządzenie albo sędziego zawiesić w czynnościach.

Szmydt prywatnie jest mężem "Emilii", jednej z czołowych postaci w aferze hejterskiej, polegającej na oczernianiu sędziów krytykujących "dobrą zmianę".

Co to za afera? W sierpniu wyszło na jaw, że na komunikatorze WhatsApp miała powstać zamknięta grupa o nazwie "Kasta", która wymieniała się pomysłami na oczernianie niektórych sędziów. Według mediów mieli do niej należeć m.in. dwaj zastępcy głównego rzecznika dyscyplinarnego sędziów - Przemysław Radzik i Michał Lasota, sędzia Konrad Wytrykowski z Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, członkowie KRS - Maciej Nawacki i Jarosław Dudzicz, a także Tomasz Szmydt z biura prawnego Rady.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA