fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Po aferze hejterskiej w Ministerstwie Sprawiedliwości sprawy spadają z wokandy

Fotorzepa, Piotr Nowak
Sprawy spadają z wokandy, bo sędziowie nie chcą pracować z kolegami po fachu, co do których są podejrzenia, że są zamieszani w aferę hejterską. Anna Bator-Ciesielska po raz kolejny nie zaakceptowała składu sędziowskiego i za to została wezwana przez rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych - informuje tvn24.pl.

Jak podaje tvn24.pl, we wtorek sędzia Anna Bator-Ciesielska złożyła wniosek o wyłączenie jej ze składu sędziowskiego, powodem jej decyzji była obecność przy tym samym stole sędziowskim Przemysława Radzika. Przewodniczący składu sędziowskiego w takiej sytuacji musiał odroczyć rozprawę.

Według nieoficjalnych informacji, do jakich dotarli reporterzy "Polski i Świata" TVN24, podobnych spraw jest więcej. Tylko w ostatnim czasie z podobnych powodów odraczano co najmniej cztery rozprawy, w których mieli orzekać sędziowie Przemysław Radzik lub Michał Lasota, zastępcy rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych, co do których są podejrzenia, że uczestniczyli w akcji hejtu.

- Jest to precedens, co zrobiłam. (...) Myślę, że każdy rozumie, że afera hejterska jest wyjątkową okolicznością - tłumaczyła w środę w programie "Rozmowy Piaseckiego" sędzia Anna Bator-Ciesielska.

Odniosła się też do postępowania dyscyplinarnego, jakie wszczął rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab. - Rzecznik dyscypliny zajął się, a raczej usiłuje się zająć moją osobą, bo robi to wbrew przepisom, nie zna ich i stosuje je niewłaściwie. Natomiast sędziowie Lasota i Radzik mogą mówić, że przekroczyłam uprawnienia, to jest ich ocena - stwierdziła Bator-Ciesielska.

Czytaj więcej na ten temat:

Źródło: tvn24.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA