fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędzia Anna Bator - Ciesielska: Nie boję się, bo nic złego nie zrobiłam

Fotorzepa/Piotr Guzik
Nie chcę orzekać z sędzią, wobec którego są poważne zarzuty, że brał udział w akcji szkalowania sędziów - mówi "Rzeczpospolitej" sędzia Anna Bator - Ciesielska.

Kilka dni temu odmówiła Pani wspólnego orzekania z zastępcą rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Przemysławem Radzikiem. Miał on należeć do grupy "Kasta", szkalującej innych sędziów. Dlaczego Pani to zrobiła?

Jeśli mam być precyzyjna, to nie odmówiłam wprost tylko odroczyłam rozprawę. Powodem była nieobecność jednego z oskarżonych. Ani obrońca ani jego brat nie wiedzieli gdzie przebywa. Następnie jako przewodnicząca składu orzekającego wytłumaczyłam podsądnemu, że kolejny termin nie odbędzie się szybko. Poinformowałam go, że w poniedziałek zamierzam napisać pytanie prejudycjalnego do TSUE. Chodzi o to, by rozstrzygnięto, czy jednoosobowe delegowanie sędziów przez ministra sprawiedliwości jest zgodne z unijnym prawem.

Czytaj też: Ma dyscyplinarkę, bo nie chciała orzekać z sędzią Radzikiem

Chodzi pani o delegacje sędziego Radzika z rejonu do okręgu?

Tak.

Planowała Pani taki krok?

Sytuacja jest skomplikowana. Zupełny traf chciał, że kilka miesięcy temu algorytm, jaki obrał resort sprawiedliwości, wylosował w moim wydziale składy stałe, w tym mnie, jako sędziów, którzy mają orzekać wspólnie z Michałem Lasotą i Przemysławem Radzikiem. I kolejny pech , że moja sesja była pierwsza.

Jak Pani tłumaczy swoją decyzję?

Są bardzo poważne podejrzenia, że sędzia Radzik brał udział w akcji szkalowania sędziów. Nie powinien więc zakładać sędziowskiej togi, a już na pewno nie w moim towarzystwie.

Za kilka dni ma Pani zasiąść w składzie z drugim zastępcą rzecznika - Michałem Lasotą. Co Pani zrobi?

W tej sprawie nie ma podstaw do odroczenia. Ale to duży proces i musi się zakończyć. Sędzia Lasota jest referentem, więc dobrze ją zna. Powiadomię przełożonych, że nie mogę orzekać w tym składzie i poproszę o zastępstwo. Nie ma ludzi niezastąpionych. Na szczęście.

A na jakim etapie jest postępowanie wyjaśniające rzecznika dyscyplinarnego w Pani sprawie?

Wiem tylko z mediów, że jest. W piątek dostałam informację, że poszukiwał mnie wydział wizytacyjny. Pewnie w tym celu.

A liczy się pani z tym, że po 20 latach orzekania może zostać usunięta z zawodu?

Wszystko się może zdarzyć. Ja uważam, że nawet jeśli sąd uzna, że uchybiłam godności urzędu, to są inne kary. Wydalenia z zawodu się nie spodziewam.

Nie boi się Pani tego, co się stanie?

Nie boję się. Nie robiłam nic złego. Wierzę w ludzi, dobre prawo. I w przyzwoitość.

rozmawiała Agata Łukaszewicz

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA