Gdy trwoga, to do Boga. A przynajmniej do najpotężniejszych sojuszników. W sytuacji, gdy rosyjskie wojska coraz mocniej naciskają na ukraińskim froncie, a Donald Trump przebiera nogami, byle wyjść naprzeciw żądaniom Kremla w sprawie planu pokojowego, to do Londynu poleciał w poniedziałek Wołodymyr Zełeński. Tu na Downing Street został przyjęty przez premiera Keira Starmera w towarzystwie kanclerza Friedricha Merza i prezydenta Emmanuela Macrona.
– Stoimy twardo z Ukrainą. Chcemy doprowadzić do trwałego i sprawiedliwego pokoju – powiedział brytyjski premier. Zełenski przyznał, że wciąż nie są ustalone kluczowe warunki wstrzymania walk. Chodzi w szczególności o brak realnych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, a także odrzucenie przez Ukraińców postulatu oddania zachodniego Donbasu, gdzie powstały trudne do zdobycia przez Rosjan umocnienia.