fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo dyscyplinarne

Adwokat Jacek Dubois o sprawie Birgfellnera i ewentualnej dyscyplinarce

Jacek Dubois
rp.pl
Znam setki spraw o bardziej zagmatwanej formule niż budowa dwóch wież przy ul. Srebrnej w Warszawie. Moim obowiązkiem jest rzetelne reprezentowanie klienta, niezależnie, kto stoi po drugiej stronie. Nie mogę czuć obaw – mówi adwokat Jacek Dubois, jeden z pełnomocników austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera.

Nic nie wiem o takim sporze i myślę, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Zainteresowanie prokuratury moją osobą obserwuję od 2016 r. Wówczas zdecydowanie występowałem publicznie w obronie idei wolnych sądów i przestrzegania prawa przez władzę. Te wypowiedzi dotyczyły zarówno spraw systemowych, w których występowałem jako komentator, jak i wystąpień obrończych w konkretnych sprawach, które prowadziłem.

Jedną z nich była obrona ikony polskiej opozycji Józefa Piniora. W 2016 r. prokuratura wystąpiła do sądu o tymczasowy areszt dla niego. A sposobem, w jaki o niego zabiegała, w mojej opinii, przekroczyła dopuszczalne granice.

W którym momencie? Co takiego zrobiła wtedy prokuratura?

Zwołała konferencję prasową bezpośrednio przed posiedzeniem aresztowym. W ten sposób próbowała wywrzeć nacisk na niezależny sąd poprzez działania medialne i przesądzić o winie mojego klienta. Spotkało się to z moją ostrą reakcją. Podjęliśmy ze współobrońcą adwokatem Mikołajem Pietrzakiem działania mające na celu obronę naszego klienta przed sądem opinii publicznej. Sąd w Poznaniu nie zdecydował się na zastosowanie wobec Józefa Piniora aresztu. To była wielka wizerunkowa porażka prokuratury.

Efektem były zawiadomienia zastępcy prokuratora generalnego do organów dyscyplinarnych adwokatury, że naruszyłem granice wolności słowa. W tej sprawie złożyłem obszerne wyjaśnienia rzecznikowi dyscyplinarnemu, tłumacząc, dlaczego moje działania były nie tylko uprawnione, ale wręcz niezbędne dla obrony klienta. Usłyszawszy moje argumenty, rzecznik dyscyplinarny odmówił wszczęcia postępowania. Tę decyzję utrzymał w mocy sąd dyscyplinarny. Następnie prokurator Święczkowski wniósł kasację od tej decyzji, do czego pani nawiązała w pierwszym pytaniu. Historia jest kuriozalna, ponieważ Sąd Najwyższy już dawno rozstrzygnął w innej sprawie, że od takiego orzeczenia nie przysługuje kasacja. Zastępca prokuratora generalnego wniósł zatem nadzwyczajny środek zaskarżenia, który mu nie przysługiwał.

A to jeszcze nie koniec pana potyczek z prokuraturą...

Owszem. W dalszym etapie wpłynęły kolejne zawiadomienia. Jedno od poseł Krystyny Pawłowicz, które było konsekwencją mojej publicznej obrony w przestrzeni publicznej byłego szefa Amnesty International, dziś starszego człowieka, którego pani Pawłowicz w sposób odbiegający od standardu przyzwoitości napiętnowała na swoim Twitterze. I kolejne zawiadomienie posła Pęka, który wyraził troskę, że nieprawidłowo reprezentuję klienta, który złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego.

Myśli pan, że tak bardzo naraził się władzy, że postanowiła pana gnębić w ten sposób?

Każdą skargę na moją działalność analizuję, bo nikt z nas nie jest wolny od błędu. Chcę podkreślić, że przez wiele lat byłem zastępcą rzecznika dyscyplinarnego przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie.

Kwestia etyczności zachowań adwokatów jest mi bardzo bliska. Przez 32 lata swojej pracy zawodowej nie miałem nigdy postępowania dyscyplinarnego. Staram się pracować według najwyższych standardów i takich uczę aplikantów, dla których od wielu lat jestem wykładowcą prawa karnego i procedury karnej. Przeanalizowałem skargi na mnie. Nie dopatrzyłem się żadnych uchybień etyki, a wszystkie opisane w nich zachowania były usprawiedliwione okolicznościami sprawy, mieściły się w normach i miały na celu jak najlepsze reprezentowanie interesów klienta.

Prokuratorzy są chyba jednak innego zdania.

Nie wszyscy. Na ogół ci z najbliższego kręgu obecnej władzy. Z prokuratorami ze Stowarzyszenia „Lex super omnia" rozmawialiśmy podczas posiedzenia sejmowej Komisji Praworządności bardzo konstruktywnie o reformie prokuratury w przyszłości. Uważam, że moje oceny sposobu funkcjonowania organów władzy stały się dla niej kłopotliwe, bo wykazywały, że król jest nagi. I konsekwencją tego są próby wszczynania postępowań dyscyplinarnych, które mają na celu zastosowanie efektu mrożącego i doprowadzenie do tego, bym w obawie o własne bezpieczeństwo ograniczył swoją aktywność jako obrońca czy pełnomocnik. Nie jest to metoda nowa, ponieważ takie działania władzy wobec adwokatów były stosowane w przeszłości. I na pewno nie wystawiają władzy laurki. Wizytówką demokratycznego państwa jest wolna adwokatura. Jeśli ktoś z rządzących próbuje zamknąć usta adwokatowi, to jest to sygnał ostrzegawczy, że taka władza nie przestrzega standardów. demokratycznego państwa.

Sądzi pan, że to sprawa wieżowców na Srebrnej, tak głośna od kilku tygodni, wzmogła czujność i aktywność prokuratury?

Myślę, że sprawa Srebrnej jest dla rządzącej partii najbardziej dokuczliwa wizerunkowo. W związku z tym reakcja władz się zaostrza. W mojej ocenie w tej sprawie doszło ze strony władzy zarówno do naruszenia standardów etycznych, jak i reguł procedury karnej.

Prokuratura działa w tej sprawie neutralnie?

Mam wątpliwości, o czym często mówię w wystąpieniach medialnych. A to dla władzy jest niezwykle dokuczliwe.

Moje komentarze wynikają z tego, że mam uzasadnione obiekcje, czy władza postępuje w tej sprawie bezstronnie. Wynikają one z faktu, że po złożeniu przez nas zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa premier i najwyżsi funkcjonariusze państwa udali się na spotkanie z osobą, której zawiadomienie dotyczy...

Chodzi o Jarosława Kaczyńskiego?

Tak. Następnie osoby te, nie znając akt, podjęły się obrony w przestrzeni publicznej Jarosława Kaczyńskiego, a potem doszło do jego spotkania z prokuratorem generalnym. Tak nie funkcjonuje władza w demokratycznym państwie.

Moim obowiązkiem zatem było powiadomienie o tym opinii publicznej oraz zwrócenie uwagi na tę patologię.

Sprawa Srebrnej nie schodzi z czołówek gazet. Zawdzięcza to osobom w nią zamieszanym czy swojej wyjątkowości?

Złożyliśmy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, bo nasz klient jest przekonany, że doszło do oszustwa na jego szkodę.

Ciężar gatunkowy sprawy wynika z pozycji osób, których ona dotyczy, i faktu, że jej wynik może wpłynąć na losy osób sprawujących najwyższe funkcje w państwie. Dlatego mam powody obawiać się, że celem organu prowadzącego postępowanie może być nie tylko dotarcie do prawdy materialnej.

Czy ma szansę się szybko skończyć?

Rzetelne przeprowadzenie tej sprawy wymaga wielu przesłuchań i przeprowadzenia wielu innych dowodów, ale sprawna prokuratura jest to w stanie zrobić szybko.

Czyli jeśli sprawa nie skończy się szybko, to będzie to oznaczać, że prokuratura nie była w tej sprawie sprawna?

Powiedziałem, że mam wątpliwości, czy dążenie do odkrycia prawdy jest podstawowym motywem działania prokuratury w tej sprawie. Mając wątpliwości, jakie są rzeczywiste cele prokuratury, nie mogę oceniać jej sprawności.

Po ostatnich przesłuchaniach pańskiego klienta padały głosy, że prokuratura podjęła działania, by coś w jego zeznaniach pozmieniać.

Nie chcę stawiać takich ocen. Dla mnie istotny jest efekt przesłuchania. Co innego powiedział świadek, a co innego znalazło się w protokole. Taka sytuacja podważyła nasze zaufanie do bezstronności pracy urzędu prokuratorskiego.

Taka sprawa jak Srebrna należy do tych najbardziej skomplikowanych, bo np. pojawia się w niej obcokrajowiec?

Nie, spotykałem się z setkami spraw o bardziej zagmatwanej fabule. Moim obowiązkiem jako adwokata jest rzetelne reprezentowanie klienta niezależnie od tego, kto stoi po drugiej stronie, i nie mogę z tego powodu czuć żadnych obaw. Adwokat bardzo często występuję przeciwko państwu.

Czynności podejmowane przez austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera i jego adwokatów wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia, co prowadzi do uniemożliwienia podjęcia przez prokuratora decyzji procesowych –oświadczyła właśnie Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Co pan na to?

W sprawie oświadczenia rzecznika prokuratury wydaliśmy z mecenasem Romanem Giertychem własne oświadczenie, bo pan rzecznik, redagując komunikat, przeskoczył z realnego stanu faktycznego w krainę własnej wyobraźni, a jego stwierdzenia dalekie są od rzeczywistości. Prokuratura nie chce wszcząć postępowania, a odpowiedzialność za to przerzuca na innych. Zgodnie z prawem postanowienie o wszczęciu postępowania karnego mogło być już dawno wydane, jednak tego nie zrobiono. To sygnał, że prokuratura nie działa prawidłowo.

To również sygnał, że pełnomocnicy pokrzywdzonego powinni użyć wszystkich dostępnych im możliwości, by poinformować opinię publiczną o tym, co się dzieje, starając się w konsekwencji doprowadzić do tego, by prokuratura wypełniała swoje obowiązki bez oglądania się na to, kogo jej działania mają dotyczyć.

Jacek Dubois jest adwokatem Warszawskiej Izby Adwokackiej i sędzią Trybunału Stanu z rekomendacji PO

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA