fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Miller: Morawiecki powiedział, że Ziobro jest trochę dużym dzieckiem

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Zdaniem Leszka Millera po tym, jak premier Mateusz Morawiecki stwierdził, iż Zbigniew Ziobro nie wiedział o tym, co działo się w Ministerstwie Sprawiedliwości w związku z aferą z udziałem byłego już wiceministra, Łukasza Piebiaka, Ziobro "jest bezpieczny". - Skoro pan premier tak uważa, to dla wielu wyborców PiS-u to jest przekonujące - mówił Miller w Polsat News.

- Pan minister na tle słów pana premiera jest zagubionym dziecięciem, które nie wie, co się dzieje u niego w resorcie. Różne spiski w korytarzach, ciemnych zaułkach - ironizował europoseł SLD.

Miller skomentował w ten sposób słowa Morawieckiego, który stwierdził m.in. że Ziobro "zareagował tak, jak powinien zareagować w sytuacji kiedy doszło do odkrycia nieprawidłowości".

Słowa Morawieckiego były premier uznał za "zawoalowaną krytykę" Ziobry. - "Pan minister jest zagubiony, jest takim trochę dużym dziecięciem, nad którym trzeba kuratelę rozłożyć, ale jest dobrym chłopcem, niech se tam dalej będzie" - tłumaczył słowa premiera Miller.

Były premier zwrócił też uwagę, że do tej sprawy PiS może podchodzić inaczej niż do sprawy lotów rządowym samolotem marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. - Codziennie będzie wysyłany komunikat: "drodzy obywatele, nie przejmujcie się, jedni sędziowie walczą z drugimi" - mówił. Dodał, że w sprawie Kuchcińskiego trudno było wysyłać komunikat: "jedni piloci walczą z drugimi pilotami, a Kuchciński jest niewinną, przypadkową ofiarą".

Urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości udostępniali wrażliwe informacje z życia co najmniej 20 sędziów. Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak aranżował i kontrolował akcję, która miała skompromitować szefa Stowarzyszenia "Iustitia" - ujawnił Onet.pl.

Aby zdyskredytować prof. Krystiana Markiewicza, szefa "Iustitii", wykorzystano pogłoski i plotki na temat jego życia intymnego. Dokument w sprawie sędziego przekazała wiceministrowi sprawiedliwości kobieta o imieniu Emilia w czerwcu 2018 roku. Kobieta współpracowała z wiceministrem Łukaszem Piebiakiem. Za jego zgodą anonimowo wysyłała do mediów kompromitujące materiały - ustalił Onet.

- To jest absolutnie zatrważające, że został zbudowany system w państwie, w Ministerstwie Sprawiedliwości, który zmierza do tego, żeby niszczyć konkretnych ludzi, którzy chcą walczyć o praworządność i sprawiedliwość - mówił o całej sprawie prof. Markiewicz.

Kobieta miała dać pracownikom resortu dostęp do swojego konta na Twitterze, by można było skopiować historię jej wpisów, także tych wykasowanych. Prywatnie Emilia jest związana z jednym z pracowników Krajowej Rady Sądownictwa, sędzią, który wcześniej pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Dowody świadczą o tym, że kobieta była w bezpośrednim kontakcie z ministrem Piebiakiem. Za pośrednictwem komunikatorów internetowych ustalała sposoby kompromitowania sędziów w mediach społecznościowych oraz w mediach prorządowych. Plan ten zaakceptował wiceminister.

"Dziękuję bardzo. Teraz trzeba wypocząć by dalej walczyć o dobrą zmianę. O podwyżce się pomyśli" - pisał w jednej z wiadomości wiceminister Piebiak.

Inna rozmowa miała dotyczyć ataku medialnego na sędziego Piotra Gąciarka z warszawskiego oddziału „Iustitii". Materiał na jego temat pojawił się w programie "Alarm" w TVP1.

- Może wybuchnie mała afera w programie Alarm. Mam nadzieję, że nie zawiodłam - pisała kobieta.

W poniedziałek Mateusz Morawiecki poinformował, że poprosił ministra Zbigniewa Ziobro o wyjaśnienia w tej sprawie. Dodał, że decyzję podejmie po otrzymaniu tych informacji.

Do sprawy odniosła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. "Działania te nie mieszczą się w jakikolwiek sposób w standardach państwa demokratycznego, swoim charakterem przypominając raczej kampanię oszczerstw prowadzoną przez aparat państwa przed 1989 r." - czytamy w stanowisku HFPC.

Politycy opozycji, w związku z publikacją Onetu, domagają się dymisji wiceministra Piebiaka i ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry.

Z kolei SLD złożyło zawiadomienie do prokuratury ws. wiceministra Piebiaka.

Kilkanaście godzin po publikacji artykułu w Onecie wiceminister Łukasz Piebiak podał się do dymisji zapowiadając jednocześnie złożenie pozwu przeciw Onetowi.

Według kolejnych materiałów opublikowanych przez Onet to zaufany człowiek Piebiaka, sędzia Jakub Iwaniec z Ministerstwa Sprawiedliwości, dostarczał hejterce wrażliwych danych dotyczących sędziów i wspólnie z Emilią opracował akcję mającą na celu skompromitowanie sędziego Markiewicza.

Po opublikowaniu materiałów dotyczących Iwańca jego delegacja do Ministerstwa Sprawiedliwości została skrócona w trybie natychmiastowym. Poinformował o tym rzecznik rządu Piotr Müller w programie #RZECZoPOLITYCE.

Źródło: Polsat News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA