fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Piebiak poległ na akcji hejtowania sędziów

Łukasz Piebiak
tv.rp.pl
Łukasz Piebiak zapowiada pozew przeciw autorom publikacji, ale rezygnuje ze stanowiska.

Nadzorujący sądy dotychczasowy wiceminister sprawiedliwości i prawa ręka Zbigniewa Ziobry Łukasz Piebiak rezygnuje z funkcji. Uczynił tak na prośbę ministra – podało ministerstwo. Sam Piebiak w oświadczeniu wydanym 20 godzin po publikacji na temat swego udziału w akcji oczerniania sędziów, stwierdził, że rezygnację składa w poczuciu odpowiedzialności za reformy w sądownictwie, które od czterech lat wprowadzał. Zapowiada też pozew przeciw autorom publikacji na portalu onet.pl. Sprawa trafiła do Prokuratury Okręgowej w Warszawie w wyniku zawiadomienia posłów SLD. Trwają wstępne czynności sprawdzające. Do akcji wkracza też rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab. We wtorek wieczorem zawiadomił, że rozpoczął czynności wyjaśniające, czy sędziowie z MS popełnili delikt dyscyplinarny.

Trollowanie Iustitii

Jak opisuje portal onet.pl, wiceminister nawiązał kontakt w mediach społecznościowych z kobietą o imieniu Emilia. To ona miała zaproponować akcje dyskredytujące sędziów krytykujących dobrą zmianę. Mówi się o ok. 20 osobach w kraju.

Wśród nich padają nazwiska: Krystiana Markiewicza szefa Iustitii, Piotra Gąciarka z Sądu Okręgowego w Warszawie, Igora Tulei czy krakowskiego sędziego Waldemara Żurka. Działania Emilii miały polegać na anonimowym rozsyłaniu, m.in. do mediów i sędziów, kompromitujących materiałów. Za wiedzą wiceministra.

Piotr Gąciarek, warszawski sędzia, pamięta sytuacje, które bezpośrednio go dotyczyły.

– W marcu 2018 r. pojawiły się doniesienia przedstawiające w kłamliwym świetle moją sytuację osobistą, kiedy padłem ofiarą przestępstwa – mówi „Rzeczpospolitej". Wówczas, jak dodaje, pani o tym pseudonimie pisała w internecie o tej sprawie.

Podobne historie miały dotknąć innych sędziów. Historią hejtu w Ministerstwie Sprawiedliwości od poniedziałkowego wieczora żyły najważniejsze media.

O wyjaśnienia zainteresowanego poprosił premier Mateusz Morawiecki. Choć Piebiak przebywał na urlopie premier dał mu mało czasu. Wyjaśnienia miały zostać złożone jeszcze we wtorek. Wyjaśnień od rana domagał się także wicepremier Jarosław Gowin.

– Niech pan sędzia się odniesie. Jestem przekonany, że odniesie się do sprawy także Ministerstwo Sprawiedliwości, natomiast nie chcę niczego bagatelizować. Takie praktyki, gdyby do nich dochodziło, są w oczywisty sposób nieakceptowalne – mówił dziennikarzom.

We wtorek po południu, po kilku godzinach milczenia resortu sprawiedliwości zapada decyzja: Łukasz Piebiak złożył rezygnację. Sam wiceminister zapewnił, że będzie z determinacją bronić swojego dobrego imienia, na które pracował całe życie.

Zamierza pozwać redakcję portalu Onet.pl, która rozpowszechnia pomówienia na jego temat oparte na relacjach, jak uważa, niewiarygodnej osoby.

Idą za ciosem

Politycy opozycji nie kryją oburzenia tym, co ujawniono. – Wiceminister Piebiak mógł popełnić kilka przestępstw – sugerują karniści. I wyliczają: przekroczenie uprawnień; podżeganie do stalkingu, przekazanie adresu domowego a nawet ujawnienie informacji poufnych. O oburzeniu pisze z kolei Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

– Opisywane informacje wskazują na znaczne ryzyko nadużycia uprawnień w celu szkalowania sędziów aktywnych w debacie publicznej - piszą prawnicy.

Działania te, ich zdaniem, nie mieszczą się w w standardach państwa demokratycznego, swoim charakterem przypominając raczej kampanię oszczerstw prowadzoną przez aparat państwa przed 1989 r. – podkreśla Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Zwraca też uwagę, że działania te wpisują się „w obserwowane od dłuższego czasu zjawisko celowego osłabiania zaufania wobec wymiaru sprawiedliwości, a tym samym podkopywania fundamentów polskiej państwowości". Do niedawna jego najlepszym odzwierciedleniem była przygotowana na zlecenie rządu kampania wizerunkowa krytykująca sądownictwo.

Nie mniej emocjonalne wystąpienie przygotowało Stowarzyszenie Sędziów Themis.

- Rządzący politycy wielokrotnie nawoływali do nieposługiwania się „mową nienawiści" twierdząc, że narzędzi takich używają wyłącznie jej przeciwnicy polityczni – piszą sędziowie.

Na tym nie koniec

I kontynuują, że tymczasem w Ministerstwie Sprawiedliwości, którego zadaniem jest m.in. dbałość o działania zgodne z istniejącym porządkiem prawnym działała grupa internetowych hejterów pod przewodnictwem wysokiej rangi urzędnika państwowego. Działania takie mają na celu zastraszenie sędziów broniących praworządności i trójpodziału władzy.

Zmierzają w konsekwencji do podporządkowania wymiaru sprawiedliwości władzy politycznej, a sądów i sędziów ministrowi sprawiedliwości. Podważają też zaufanie obywateli do organów państwa i reprezentujących te organy urzędników.

W oświadczeniu stowarzyszenie wezwało wiceministra do natychmiastowej rezygnacji z pełnionej funkcji, bo - jak napisali - utracił on wiarygodność jako funkcjonariusz publiczny, inspirując inne osoby do działań niezgodnych z prawem. Nie może reprezentować państwa, działając w jego imieniu, osoba naruszająca zasady moralne i dobre obyczaje.

– Osoba taka nie jest człowiekiem przyzwoitym, a tym samym nie ma waloru „nieskazitelnego charakteru" wymaganego do sprawowania urzędu sędziego – piszą w oświadczeniu sędziowie z Themis.

Na dymisji wiceministra, zdaniem sędziów, się nie zakończy. Chcą dymisji Ziobry.

Patologia i groteska

Zdaniem Adama Bodnara, rzecznika praw obywatelskich, ujawnione informacje to kolejny dowód na to, w jak „patologicznym i groteskowym" momencie się znaleźliśmy.

Jego zdaniem, kiedy wiceminister sprawiedliwości bierze udział w akcji rozpowszechniania materiałów, mających kompromitować poszczególnych sędziów, to trudno w ogóle zrozumieć, że takie rzeczy mogą się dziać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA