fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Biedroń: Słupsk padł ofiarą politycznych antypatii

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Czy o budowie drogi o strategicznym znaczeniu dla części Polski może decydować widzimisię polityczne? Przykład drogi S6 pokazuje, że tak – twierdzi prezydent Słupska.

Pomorze Środkowe – najbardziej wykluczony transportowo region Polski – nie może doczekać się połączenia z resztą kraju. Jakość życia i możliwości rozwoju kilku milionów Polek i Polaków, którzy tu mieszkają i pracują, nie mają dla rządu znaczenia. Lekką ręką zamierza on „opuścić szlaban" 50 km przed i za Słupskiem, przekreślając szanse rozwojowe całego Pomorza. Nawet pod groźbą odebrania środków unijnych.

To jedna z kilku białych plam na mapie Polski w strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju przygotowanej przez wicepremiera Morawieckiego. Na pierwszym miejscu wykluczenia są Słupsk i Koszalin. Nie ma drogi ekspresowej, jest jedna linia torów kolejowych. Jednym słowem: peryferia. Wiadomo, że do takich miejsc trudno dojechać, a znacznie łatwiej z nich wyjechać – na zawsze. Bo ludzie chcą mieć życiowe szanse na rozwój biznesu i na rozwój osobisty. A dobre połączenia kolejowe i drogowe są jednym z najistotniejszych impulsów i warunków rozwoju.

Obietnice i fakty

Dla polityków Prawa i Sprawiedliwości te uwarunkowania były oczywistością – szczególnie przed wyborami parlamentarnymi 2015 r. Jednym z kluczowych argumentów na zdobycie głosów mieszkańców Pomorza była właśnie droga S6 i powołanie województwa środkowopomorskiego. Wskazywano, że to poprzednia ekipa rządząca nie rozwiązała problemu i stąd wzięły się realne przeszkody dla ożywienia regionu. Jednak władza się zmieniła, a wraz z nią priorytety PiS. W kwietniu 2017 r. wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit pogrążył obietnice przedwyborcze: drogi S6 na odcinku ok. 50 km przed i za Słupskiem nie będzie, bo nie ma na to pieniędzy. W ten sposób inwestycja uzgodniona z Komisją Europejską i od kilku lat znajdująca się na czele listy inwestycji do realizacji, z gotową dokumentacją do ogłoszenia przetargów, została „anulowana". W tym samym czasie rząd zaproponował budowę innych dróg, których racjonalność poddawana jest ostrej krytyce, jak choćby Via Maris z Gdyni do Władysławowa.

Drogi nie da się jednak tak łatwo wykreślić. S6 współfinansowana jest ze środków unijnych, należy do transeuropejskiej sieci transportowej TEN-T, czyli jest jedną ze strategicznych dróg dla Europy. To dlatego w sprawie zaniechania jej budowy interweniuje obecnie Komisja Europejska. W niedawnym liście do polskiego rządu KE wskazuje na konieczność wyjaśnień tej nieracjonalnej decyzji, podkreślając możliwość odebrania całości środków unijnych przeznaczonych na trasę S6.

Via Hanseatica

Całościowa realizacja drogi ma wiele racjonalnych uwarunkowań. Przede wszystkim zapewnia bardziej sprawiedliwy rozwój, zrównoważony z innymi częściami kraju. Nie bez kozery S6 ma powstać w ramach funduszu spójności, którego nadrzędnym celem jest wyrównywanie warunków ekonomicznych i społecznych. Mieszkańcy, w tym przedsiębiorcy, ludzie młodzi, studenci zasługują na te szanse. Na to, żeby mogli dojeżdżać bez problemu do innych części Polski, mieli możliwość łączności ze światem, rozwijali się, inwestowali, tworzyli nowe miejsca pracy, podnosili potencjał regionu. Oczywiście nie tylko Słupska ten problem dotyczy. Droga ma strategiczne znaczenie dla całej Polski północnej, stanowi bowiem jeden z najważniejszych elementów krajowego systemu komunikacyjnego. Łączy Gdańsk, Gdynię, Słupsk, Koszalin i Szczecin, a także polskie porty morskie. Na północ od S6 odchodzą drogi obsługujące nadmorskie ośrodki turystyczne i porty rybackie, zaś na południe – połączenia z centrum kraju. Wraz z linią kolejową nr 202 z Gdańska do Stargardu stanowi część północnego transeuropejskiego korytarza transportowego Via Hanseatica, prowadzącego z Niemiec poprzez Polskę, obwód kaliningradzki do państw nadbałtyckich.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że rząd zamierza przedstawić pomysł na finansowanie budowy drogi w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Byłby to niesmaczny żart. Oznaczałby bowiem, że w regionie, który wymaga interwencji publicznej, państwo chce umyć ręce od odpowiedzialności za obywateli i obywatelki, scedować swoje obowiązki na innych. Może to być też kolejny manewr polityczny w postaci gry na zwłokę, bo w Polsce partnerstwo publiczno-prywatne rzadko się udaje.

Kogo dotknie ta rozgrywka

Sprawa drogi S6 omawiana będzie podczas posiedzenia najbliższego Komitetu Monitorującego Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko 2014–2020. Jeśli rząd podtrzyma swoje stanowisko, umocni się w decyzjach nieracjonalnych, nieefektywnych ekonomicznie, sprzecznych z duchem zrównoważonego rozwoju i ideą solidarności społecznej. Za te decyzje zapłacimy nie tylko my, lecz także nasze dzieci i wnuki. Ale im PiS nie będzie się tłumaczył ze swoich doraźnych politycznych sympatii i antypatii.

Autor jest prezydentem Słupska, byłym posłem na Sejm

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA