Reklama

Chęć odwetu uskrzydla sprawcę - były szef więziennictwa o zabójstwie Pawła Adamowicza

W zachowaniu Stefana W. widać było coś energetycznego, co najpierw niosło go na scenę, a po ataku kazało dokończyć przedstawienie – mówi Paweł Moczydłowski, socjolog, kryminolog, psycholog, były szef więziennictwa.

Aktualizacja: 14.01.2019 18:15 Publikacja: 14.01.2019 17:16

Paweł Moczydłowski

Paweł Moczydłowski

Foto: JAN KUCHARZYK/DDTVN/EAST NEWS

Stefan W. odsiedział w więzieniu ponad pięć lat. Wyszedł i śmiertelnie ugodził nożem. Jak to jest z tą resocjalizacją w polskich więzieniach? Sprawca trafił za kraty za drobniejsze przestępstwa, a po wyjściu dopuszcza się najcięższego...

Wygląda na to, że sprawca ma ze sobą poważne problemy. Jak znam dziś polskie więziennictwo, poszło ono raczej w kierunku represyjnym. A w ten sposób takich problemów, jakie ma sprawca napadu z Gdańska, nie da się rozwiązać. Nie ceni się teraz niestety finezyjnych metod terapeutycznych. Metod dostosowywanych do indywidualnych skazanych. Na to potrzeba czasu, chęci i kwalifikacji. Wszystkiego dziś brakuje. Więźniów często pozostawia się samym sobie. A w izolacji czy samotności nierozwiązywane problemy rosną: potrzeba rewanżu, chorej zemsty.

Czy zachowanie Stefana W. może być wynikiem izolacji w więzieniu? Złego traktowania przez współwięźniów? Wyglądało to na odwet. Sprawca zresztą o tym publicznie mówił, a właściwie wykrzyczał tysiącom ludzi...

Nie, jest pochodną problemów jego głęboko zaburzonej osobowości. Docierają do nas pierwsze informacje o tym, jak zachowywał się w więzieniu, jakich czynów się dopuszczał.

Był dobrze przygotowany do tej zbrodni?

Reklama
Reklama

Z tego, co można zaobserwować w materiałach telewizyjnych, widać, że sprawca ma chorą potrzebę pokazywania się. Chciał, by czyn, którego się dopuścił, wyglądał jak widowisko. Wiedział, jaki wziąć nóż, kogo nim uderzać i jak to zrobić skutecznie. W jego zachowaniu było coś energetycznego i to coś najpierw niosło go na scenę, a po tragicznym zajściu kazało dokończyć przedstawienie. Myślał szybciej niż pozostali. Nie uciekał.

Nie bał się konsekwencji?

Nawet jeśli o tym myślał, to czyn, którego się dopuścił, był dla niego ważniejszy. Z pewnością przechodziło mu przez myśl, że nie ujdzie mu to na sucho, ale konsekwencje lekceważył. Smak dopadnięcia ofiary i upublicznienie tego zwycięstwa są ważniejsze. A kiedy w dodatku dzieje się to na oczach milionów ludzi, to ranga emocjonalna takiej zemsty jest wyższa.

Wszyscy powoli poznajemy historię sprawcy. Dowiadujemy się o jego zachowaniach, życiu. Coraz częściej słychać, że może on mieć problemy psychiczne. Czy w związku z tym uniknie odpowiedzialności karnej?

Kiedy się okaże, że jest niepoczytalny, to uniknie takiej odpowiedzialności. Nie ma winy, nie ma przestępstwa i nie ma kary. Nie wyjdzie jednak na wolność, trafi do zakładu psychiatrycznego, gdzie będzie leczony.

Może się okazać, że gra na chorobę psychiczną i niepoczytalność może być dobrą linia obrony dla sprawcy?

Reklama
Reklama

Takiej choroby nie da się udawać. Choć niepokoi mnie, kiedy po raz kolejny słyszę o takiej ewentualności z ust osób ze struktur władzy, niebędących profesjonalistami w tej dziedzinie.

rozmawiała Agata Łukaszewicz

Czytaj też:

To system stworzył zabójcę Pawła Adamowicza

Atak nożownika zakończył się tragicznie. Adamowicz nie żyje

Stefan W. usłyszał zarzut zabójstwa. Nie przyznaje się

Reklama
Reklama
Nieruchomości
Ceny transakcyjne nieruchomości już jawne. Rejestr otwarty dla wszystkich
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Prawo drogowe
Sąd: odstawienie prawej nogi to błąd eliminujący kierowcę
Praca, Emerytury i renty
1978,49 zł renty z ZUS od 1 marca. Te choroby uprawniają do świadczenia
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama