fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Parlamentarzyści nie stracą emerytur

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Politycy wciąż będą mogli pobierać świadczenia z ZUS wraz z uposażeniem. Odrzucili petycję, która miała to zmienić.

Senatorem rekordzistą, jeśli chodzi o emeryturę, jest prawdopodobnie Alicja Zając z PiS. Na jej konto wpływa co miesiąc 8,3 tys. zł. Jej klubowy kolega senator Michał Seweryński dostaje świadczenie w wysokości 7,9 tys. zł, a 6,9 tys. – posłanka PO Iwona Śledzińska-Katarasińska. W Sejmie wysoką emeryturę, ponad 5 tys. zł, ma też m.in Stefan Niesiołowski z PO. W czym problem? Jednocześnie pobierają dietę i uposażenie poselskie, które w podstawowym wymiarze wynosi 12,4 tys. zł.

Jednoczesne pobieranie pieniędzy z obu źródeł chciało uniemożliwić politykom Stowarzyszenie Interesu Społecznego Wieczyste. Wysłało w tej sprawie pismo, które trafiło do sejmowej Komisji ds. Petycji.

Prezes stowarzyszenia Daniel Alain Korona uważa, że politycy powinni stracić część przywilejów, bo zachowują się nieetycznie. – Jedni nie głosują, gdy trzeba głosować, inni robią to na dwie ręce. Niektórzy wykorzystują Sejm jak biuro podróży, ujawniając przy tym właściwości bilokacyjne, będąc w dwóch miejscach naraz – uzasadnia.

Jednak już wiadomo, że politycy nie stracą uprawnienia. W ubiegłym tygodniu komisja jednogłośnie opowiedziała się przeciwko petycji stowarzyszenia. Podczas posiedzenia padały mocne słowa. Poseł PiS Grzegorz Wojciechowski zarzucał autorom petycji „nieuzasadnioną zazdrość" wobec posłów.

Szef komisji Sławomir Piechota z PO mówi „Rzeczpospolitej", że gdyby przyjąć petycję, posłowie i senatorowie zaczęliby być traktowani inaczej niż reszta społeczeństwa. Wyjaśnia, że w Polsce emeryci mogą dorabiać bez ograniczeń. Inne zasady dotyczą tylko tych, którzy przeszli na wcześniejszą emeryturę.

– W interesie nas wszystkich jest to, by ludzie, którzy mają kompetencje przydatne dla innych, pozostawali aktywni, choć osiągnęli pewien wiek i wypracowali swoją emeryturę – tłumaczy Piechota.

Problem w tym, że ten system obejmuje posłów dopiero od siedmiu lat. Do 2009 roku musieli wybierać – albo emerytura, albo uposażenie. Zmieniło się to, gdy Sejm niemal jednogłośnie zmienił ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Nad przepisami pracowali posłowie w wieku emerytalnym, osobiście zainteresowani zmianami, m.in. Józef Zych z PSL i Anna Bańkowska z SLD.

Sprawa budziła wówczas kontrowersje, bo w tym samym czasie rząd zastąpił wcześniejsze emerytury mniej korzystnymi pomostówkami. Straciło na tym kilkaset tysięcy Polaków. – To skandal – komentował prof. Jan Klimek z ówczesnej Komisji Trójstronnej. Oburzało go, że projekt w pierwotnej wersji zakładał wypłatę posłom i senatorom zaległych emerytur do kilkunastu miesięcy wstecz.

Dlatego Daniel Alain Korona uważa, że warto wrócić do dawnego systemu. – Posłowie mogą zrezygnować z emerytury, jednak robią to rzadko. Jedynym znanym mi przykładem jest prezes PiS Jarosław Kaczyński, który zrzekł się ze świadczenia wynoszącego około 4,7 tys. zł – zauważa.

Prezes stowarzyszenia dodaje, że petycja jest też głosem w powracającej co jakiś czas debacie na temat zarobków posłów. W ubiegłym roku podwyżkę w wysokości 500 zł obiecał parlamentarzystom rząd PO. Po wyborach nowa ekipa z PiS zdecydowała się nie zmieniać tzw. kwoty bazowej. Jednak podwyżkę, ustalając nowy mnożnik, może wciąż dać posłom i senatorom prezydent Andrzej Duda.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA