fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Białoruś: Rubel czy suwerenność?

30 czerwca Władimir Putin (z lewej) odwiedził Aleksandra Łukaszenkę w Mińsku, by wziąć udział w zamknięciu II igrzysk europejskich
AFP
W najbliższych dniach świat prawdopodobnie pozna, na czym będzie polegała „głębsza integracja" Białorusi i Rosji. W Moskwie mówią o wspólnej walucie.

Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenko w czwartek ma spotkać się z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem w prawosławnym klasztorze na wyspie Wałaam na jeziorze Ładoga. Z doniesień rosyjskich mediów wynika, że spotkanie ma być nieoficjalne i bez obecności dziennikarzy.

Spekuluje się nawet o tym, że to tam ma zostać ostatecznie uzgodniona treść porozumienia dotyczącego tak zwanej głębszej integracji, nad której mapą drogową od miesięcy pracował specjalnie powołany zespół międzyrządowy. Następnie dokument ma ujrzeć światło dzienne 17 lipca podczas spotkania prezydentów w Petersburgu, które niedawno zapowiedział gospodarz Kremla. Co ciekawe, na wyspie Wałaam we wtorek rozpoczął się synod Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Patriarcha Cyryl I będzie miał więc okazję dołączyć do rozmów o przyszłości białorusko-rosyjskich relacji.

Za, a nawet przeciw

We wtorek Łukaszenko spotkał się z sekretarzem Państwa Związkowego Białorusi i Rosji Grigorijem Rapotą, który pokornie wysłuchał monologu białoruskiego przywódcy.

Przeczytaj też: Zełenski proponuje zmianę formatu normandzkiego. Kreml się zastanawia

Łukaszenko oświadczył, że żadne „tajne porozumienia" na wyspie Wałaam nie będą zawierane. Poruszył też temat ewentualnego „wejścia Białorusi w skład Rosji". – Dzisiaj tego robić nie trzeba. Putin również o tym mówił. Nie ma takiej potrzeby – oświadczył cytowany przez Białoruską agencję Biełta. Podczas spotkania z Putinem w Petersburgu ma omawiać wynik pracy zespołu międzyrządowego, a tam, jak twierdzi, na razie „same obietnice". Stanął w obronie niemal 80 białoruskich przedsiębiorstw (głównie produkcja mleczna i mięsna), wobec których Rosja wprowadziła różnego rodzaju ograniczenia.

– Jeżeli tak mają wyglądać nasze relacje, to o jakiej wspólnej walucie czy zjednoczeniu państw można rozmawiać – mówił. Odwołał się do porozumienia z 1999 r. „o utworzeniu państwa związkowego" i stwierdził, że to rząd Rosji hamuje „dalszą integrację".

Nic za darmo

W Moskwie twierdzą, że Łukaszenko nie mówi całej prawdy i że spotkanie na wyspie Wałaam nie jest przypadkowe. – Mapa drogowa już jest i prezydent Białorusi dostał wszystko na piśmie. Chodzi jedynie o to, że wcześniej Łukaszenko najpierw dostawał od Rosji wszystko, co chciał, mnóstwo rzeczy obiecał, ale nie robił. Teraz będzie odwrotnie, najpierw czyny, a później wsparcie – mówi „Rzeczpospolitej" politolog Andriej Suzdalcew z prestiżowej Wyższej Szkoły Ekonomii w Moskwie. Przyznaje, że uczestniczył w procesie wypracowania mapy drogowej od strony rosyjskiej. Przekonuje, że o zjednoczeniu państw nikt w Moskwie dzisiaj nie mówi i chodzi wyłącznie o realizację finansowej części porozumienia z 1999 r. – Wszystko wskazuje na to, że Putin zaprosił go na bardzo prywatną rozmowę, i to w obecności patriarchy – dodaje.

Kilka dni temu wicepremier Rosji Dmitrij Kozak oświadczył, że od porozumienia w sprawie dalszej integracji będzie zależała cena gazu dla Białorusi od 2020 r. Obecnie Mińsk kupuje od Rosji surowiec najtaniej w Europie.

– Białoruś nadal będzie dostawała wsparcie Rosji w postaci kredytów i tanich surowców energetycznych, ale musi spełnić kilka warunków. Łukaszenko m.in. ma ostatecznie powstrzymać przemyt do Rosji zachodnich towarów objętych rosyjskim embargiem. Nie będzie mógł już w nieskończoność zarabiać na przetwórstwie i sprzedaży taniej rosyjskiej ropy. W mapie drogowej jest również mowa o wspólnej walucie z jednym centrum emisyjnym, ale to pewnie trochę potrwa – twierdzi Suzdalcew. – Czy Łukaszenko może zrezygnować z podpisania dokumentu? Tak. A czy będzie wtedy dostawał od Polski 6–8 mld dol. rocznie? – zastanawia się.

Stawką jest państwo

– Putin mówi, że nie chodzi o zjednoczenie, lecz wyłącznie o realizację porozumienia z 1999 r. Przecież tam jest mowa o utworzeniu wspólnych instytucji państwowych: parlamentu, sądów, o wspólnej walucie, rządzie, a nawet konstytucji – przypomina w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Waler Karbalewicz, czołowy białoruski politolog. – By zachować suwerenność kraju i swoją władzę, Łukaszenko musi zrezygnować z rosyjskiego wsparcia. Wtedy wszystko zależałoby od tego, jak na to zareaguje białoruskie społeczeństwo, bo to spowodowałoby problemy gospodarcze – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA