fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Janusz Wawrowski: Romantyczny nastrój i cygański temperament

Janusz Wawrowski Brillante Warner Classics, CD, 2017
materiały prasowe
W dobrym stylu skrzypek Janusz Wawrowski wprowadza słuchaczy w świat efektownej, wirtuozowskiej muzyki sprzed ponad 150 lat.

Album nosi tytuł „Brillante", co nie pozostawia wątpliwości, że Wawrowski przywołuje modny XIX-wieczny styl brillant, którym kompozytorzy i wykonawcy pragnęli zachwycić słuchaczy.

Złośliwie o tym stylu mówi się, że obowiązywała w nim zasada: maksimum nut w minimum czasu. Wirtuozowski popis bywał ważniejszy od muzyki, niemniej jednak powstało jednak dzięki temu wiele wspaniałych utworów.

Przykładów nie trzeba daleko szukać. Płytę „Brillante" otwiera II Koncert skrzypcowy Henryka Wieniawskiego, jeden z najpopularniejszych XIX-wiecznych utworów na ten instrument. Część trzecia – w stylu cygańskim – musi być zagrana z ogniem i błyskotliwie, niemniej łączy się z muzyką poprzedzającą.

Komponując utwór, Wieniawski był dojrzałym artystą, czego dowód znajdziemy zwłaszcza w pierwszej części, splatającej partie solowe z orkiestrowymi. Romantyczny nastrój dominuje w środkowej romancy, więc finałowa wirtuozeria cygańska ma efektownie wieńczyć całość. Skrzypek może pokazać klasę, ale przedtem musi udowodnić, że panuje nad formą całości.

Tak też interpretuje go 35-letni Janusz Wawrowski, muzyk o dużym już doświadczeniu i ładnej karierze. Wirtuozeria nie jest dla niego celem samym w sobie, efektowne, „cygańskie" pasaże brzmią w sposób naturalny i równie szlachetnie jak choćby liryczna melodia romancy.

Dopełnieniem albumu jest „Fantazja szkocka" Maxa Brucha. Powstała pod koniec lat 70. XIX wieku, a więc niespełna dwie dekady później od II Koncertu Wieniawskiego. Znawcy twórczości niemieckiego kompozytora twierdzą, że inspiracją były szkockie opowieści Waltera Scotta, stąd w orkiestrze została wyeksponowana harfa.

Inspiracje literackie są dzisiaj mniej istotne od muzycznych (Bruch użył kilku motywów z celtyckich pieśni). Całość znów łączy elementy wirtuozowskie z folklorystyczno-narodowymi, a także z romantyczną formą fantazji, mniej sformalizowaną od tradycyjnego, trzyczęściowego koncertu. Janusz Wawrowski odkrywa zaś przed nami urok pomysłów Maxa Brucha.

Wawrowskiemu towarzyszy orkiestra Filharmonii w Stuttgarcie prowadzona przez Rosjanina Daniela Raiskina. Płytę wydał Warner, dając kolejny dowód, że światowy koncern potrafi dbać o polską muzykę i jej artystów lepiej niż niejedna rodzima firma.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA