fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Przyszli lekarze uczą się po angielsku

Adobe Stock
8152 miejsca na studiach przewidziano w najbliższym roku akademickim dla przyszłych lekarzy. Od października medycynę będzie można studiować na warszawskim UKSW.

Zgodnie z opublikowanym w Dzienniku Ustaw rozporządzeniem w sprawie limitów przyjęć na studia na kierunku lekarskim i lekarsko-dentystycznym na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego naukę rozpocznie stu kandydatów na medyków, wszyscy w trybie stacjonarnym i w języku polskim.

Kształcenie rozpocznie drugi rocznik studentów kierunku lekarskiego na prywatnej Uczelni Łazarskiego w Warszawie, gdzie opłata wynosi ok. 30 tys. zł za semestr. Uczelnia Łazarskiego prywatne studia medyczne uruchomiła jako druga, po Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, jednak nie może narzekać na brak zainteresowania. Mimo że kształcenie jest płatne, o jedno miejsce stara się po kilku kandydatów.

Najwięcej miejsc na kierunku lekarskim i lekarsko-dentystycznym oferuje w roku akademickim 2019/2020 Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) w Katowicach – 690, w tym 155 w formie niestacjonarnej i 164 na studiach niestacjonarnych w języku angielskim. 670 miejsc przewidziano na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi (UMŁ), w tym 150 miejsc na wojskowym kierunku lekarskim, finansowanym przez ministra obrony narodowej.

Trzeci pod względem liczby studentów medycyny Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM) przygotował 550 miejsc, w tym 130 na studiach niestacjonarnych w języku angielskim.

Najwięcej przyszłych dentystów wykształci ŚUM: 125, w tym 60 na studiach niestacjonarnych i 36 na niestacjonarnych w języku angielskim. Na UMŁ przygotowano 120 miejsc, na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie – 100, a 80 na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie. Tylko 47 stomatologów rozpocznie naukę na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym.

Na 8152 miejsc aż 2206, czyli 27 proc., to miejsca na niestacjonarnych studiach w języku angielskim. Nie słabnie zainteresowanie takimi studiami zarówno wśród studentów polskich, jak i zagranicznych. Polskie czesne jest wciąż o wiele niższe niż np. w krajach skandynawskich czy w USA, a poziom kształcenia – wysoki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA