fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

Sondaż: 51 proc. Amerykanów spodziewa się wojny z Iranem

AFP
51 proc. Amerykanów spodziewa się, że USA i Iran znajdą się w stanie wojny w ciągu kilku lat. To o 8 punktów procentowych więcej niż w podobnym sondażu przeprowadzonym przed rokiem - wynika z najnowszego badania Reuters/Ipsos.

Sondaż przeprowadzono w czasie, gdy relacje między USA a Iranem są wyjątkowo napięte.

49 proc. Amerykanów nie jest zadowolonych z podejścia Donalda Trumpa do relacji z Iranem (31 proc. jest zdecydowanie niezadowolonych). Z polityki Trumpa wobec Iranu zadowolonych jest 39 proc. respondentów.

Jednocześnie 53 proc. ankietowanych uważa Iran za "poważne", albo "rychłe" zagrożenie dla USA (o 6 punktów procentowych więcej niż przed rokiem). Dla porównania Rosję za takie zagrożenie uważa 51 proc. ankietowanych.

Mimo to 60 proc. respondentów sprzeciwia się wyprzedzającemu atakowi na Iran. Takie rozwiązanie popiera jedynie 12 proc. ankietowanych.

Gdyby to jednak Iran zaatakował siły USA wówczas - zdaniem 79 proc. respondentów - USA powinny użyć siły: 40 proc. jest zdania, iż wystarczyłyby ataki z powietrza, 39 proc. opowiada się w takim scenariuszu za inwazją na Iran.

Źródłem napięć w relacjach między USA a Iranem jest jednostronne wypowiedzenie przez USA porozumienia nuklearnego zawartego przez mocarstwa Zachodnie z Iranem w 2015 roku. Donald Trump wypowiedział to porozumienie w maju 2018 roku domagając się wynegocjowania nowej umowy dotyczącej irańskiego programu nuklearnego, a także programu rakietowego.

Jesienią 2018 roku USA nałożyły sankcje na Iran, wprowadzając m.in. embargo na import irańskiej ropy. Początkowo osiem krajów (w tym m.in. Chiny i Turcja) korzystały z wyłączenia spod sankcji, ale od maja 2019 roku embargo ma charakter bezwzględny. Celem USA jest doprowadzenie do spadku eksportu ropy przez Iran do zera, tak aby wywrzeć ekonomiczną presję na Teheran i zmusić Iran do rozpoczęcia negocjacji z USA.

W odpowiedzi na rozszerzenie sankcji przez USA Iran zagroził m.in. blokadą strategicznej cieśniny Ormuz, co mogłoby zakłócić transport ropy z innych krajów Zatoki Perskiej. Z kolei USA zdecydowały się na wysłanie w rejon Iranu grupy bojowej lotniskowca Abraham Lincoln i grupy zadaniowej bombowców B-52, a także baterii Patriotów, w związku ze zdobytymi przez amerykański wywiad informacjami, że siły amerykańskie stacjonujące na Bliskim Wschodzie mogą stać się celem ataku ze strony Iranu lub jego sojuszników.

"New York Times" ujawnił, że w przypadku ataku na siły USA, Waszyngton chce wysłać nawet 120 tys. żołnierzy do Iraku. Oficjalnie administracja Donalda Trumpa zdementowała te doniesienia.

W związku z napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie USA podjęły decyzję o ewakuacji części swojego personelu dyplomatycznego z Iraku, a Wielka Brytania podniosła poziom zagrożenia dla swoich żołnierzy w tym kraju. Z kolei Niemcy przerwali szkolenie irackich żołnierzy - również ze względów bezpieczeństwa.

Przedstawiciele Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przekonują, że okręty USA w rejonie Bliskiego Wschodu znajdują się w zasięgu irańskich rakiet. Z kolei prezydent Donald Trump stwierdził, że jakikolwiek atak na siły USA ze strony Iranu będzie "oficjalnym końcem" tego państwa.

Europejscy sojusznicy USA wyrażają zaniepokojenie możliwością eskalacji konfliktu, który - zdaniem szefa brytyjskiego MSZ, Jeremy'ego Hunta, może nawet doprowadzić do "przypadkowego wybuchu konfliktu". Zaniepokojenie rozwojem sytuacji na Bliskim Wschodzie wyraziła też Rosja (prezydent Władimir Putin spotkał się w Soczi, 14 maja, z sekretarzem stanu USA Mike'm Pompeo).

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA