fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Polski dotknął potężny deficyt laptopów

laptopy
Adobe Stock
Na rynku brakuje ponad 100 tys. przenośnych komputerów, na które jest dziś wielki popyt – ustaliła „Rzeczpospolita". Podaż nie nadąża też w przypadku kamerek internetowych i monitorów.

W magazynach pustki, a w sklepach praktycznie wszystko znika z półek – takiej sytuacji na rodzimym rynku komputerów i akcesoriów jeszcze nie było. To efekt zdalnej pracy i nauki, a także zerwanych wiosną łańcuchów dostaw na globalnym rynku elektroniki.

Problem ten dotyka zwłaszcza pracowników szkół. Branża IT krytykuje rządowy bon dla nauczycieli, który pozwala im rozliczać zakup sprzętu, ale tylko do najbliższego poniedziałku. Eksperci twierdzą, że wprowadzono to rozwiązanie za późno i na zdecydowanie zbyt krótki okres. Nauczycielom trudno będzie skorzystać z ofert, a i sklepy nie są gotowe na taki dodatkowy impuls.

Grzegorz Wachowicz, dyrektor ds. handlu w RTV Euro AGD, szacuje, że na polskim rynku zabraknie w sumie ponad 100 tys. laptopów względem popytu. O skali boomu świadczą też dane z wyszukiwarki Ceneo. Wynika z nich, że np. zainteresowanie internetowymi kamerkami w październiku wzrosło o 3,4 tys. proc., popyt na słuchawki komputerowe sięga 100 proc., a na drukarki – 140 proc.

Boom mocno zaskoczył

– To niewątpliwie jest rok segmentu IT. Popyt jest praktycznie na wszystko z tej kategorii. Można powiedzieć, że Polacy wyposażają kompleksowo biura domowe – mówi Grzegorz Wachowicz.

Największym powodzeniem cieszą się laptopy. Nawet jeśli w domu był już wcześniej notebook, to podczas pandemii okazało się, że domownicy potrzebują dwóch, trzech tego typu urządzeń.

– Więcej teraz potrzebujemy monitorów, klawiatur, mikrofonów, kamerek – wylicza Wachowicz. – Zapasy tego sprzętów praktycznie skończyły się dwa miesiące temu i popyt dziś jest dużo większy niż możliwości dostaw. W efekcie sprzedaje się wszystko, co trafi do sklepu. Okazało się, że przydatne w domowych biurach są nawet niszczarki do dokumentów – wylicza nasz rozmówca.

Boom trwa nieprzerwanie od marca. – W kategorii elektronika okres pierwszej fali pandemii i pierwszych wprowadzanych obostrzeń mógł być prawdziwym zaskoczeniem zarówno dla producentów, jak i sprzedawców. W tym czasie wzrost zainteresowania poszczególnymi produktami sięgał nawet kilkuset procent. Latem też konsumenci kupowali więcej – komentuje Katarzyna Jędrachowicz, rzecznik Ceneo.

Przyznaje, że druga fala pandemii okazała się kolejnym boomem zakupowym, choć tym razem nie zostały zakłócone łańcuchy dostaw. W październiku br. szczególnie wzrosło zainteresowanie kamerkami internetowymi (skok o gigantyczne 3364 proc.).

„Królem" pandemii jest jednak laptop. Dane IDC wskazują, że polski rynek PC w II i III kwartale wzrósł odpowiednio o 73 i 48 proc. A szczególnie spektakularne były zwyżki na rynku laptopów: 96 i 66 proc. – Komputery stacjonarne nie były aż tak pożądane, ale też znalazły więcej nabywców niż rok wcześniej – przekonuje Damian Godos, analityk IDC.

Zaznacza, że największą popularnością cieszyły się prostsze i tańsze modele notebooków i to właśnie ich najbardziej brakowało na rynku. – Wynikało to głównie z globalnego braku dostępności komponentów. Przez światowe niedobory, szczególnie paneli LCD i procesorów, producenci nie byli w stanie sprowadzić wystarczającej liczby notebooków. Dodatkowy popyt wygenerowały projekty rządowe „Zdalna szkoła", w ramach których gminy zakupiły dla szkół ponad 100 tys. laptopów, głównie tych niedrogich – wylicza Godos.

Jak tłumaczy Katarzyna Jędrachowicz, choć wielu konsumentów zaspokoiło już swoje potrzeby dotyczące elektroniki, a nasycenie rynku w tej kategorii jest wysokie, wciąż trwa trend rosnący. Z podażą sprzętu jest coraz gorzej. Magazyny dystrybutorów świecą pustkami. Najgorzej jest z komputerami przenośnymi. ITscope, fachowy serwis agregujący dane z europejskiej dystrybucji sprzętów elektronicznych, podał, że niektóre modele PC już się wyprzedały, a ceny podobnych urządzeń wzrosły o niemal 100 euro. Jednak podwyżki klientów nie zrażają. – Rynek notuje 10–15-proc. wzrost cen, w konsekwencji widać rosnącą wartość koszyka zakupowego. Oczywiście jest duże zainteresowanie sprzętem z niższej półki, ale rośnie również segment premium – przyznaje dyrektor w RTV Euro AGD.

Niewykorzystany bon

Na pracy zdalnej jest ok. 5 mln Polaków. To potencjalni tegoroczni kupcy sprzętu IT. Dodatkowy impuls, któremu branża musi podołać, to rządowe bony dla nauczycieli. Dzięki nim mogą rozliczać do 500 zł z zakupu urządzeń do zdalnej nauki. Szacuje się, że w samych bonach mają do wydania około 290 mln zł. I to tylko do 7 grudnia. W praktyce na zakupy przeznaczone może być znacznie więcej pieniędzy. Można się bowiem spodziewać, że bon pokryje część wydatków nauczycieli. – Po stronie podaży ciężko odpowiedzieć w tak krótkim czasie na te potrzeby. Tym bardziej że teraz, z końcem roku, większe jest zainteresowanie sprzętem w związku ze świętami. W segmencie IT brakuje niemal wszystkiego. W przypadku towarów z niższych półek deficyt jest ogromny – podkreśla Grzegorz Wachowicz. I dodaje, że 30–40-proc. skoku w tej branży nie da się wyregulować w cyklu zamówień do produkcji. – W normalnych warunkach można byłoby alokować zapasy z innego kraju, ale w czasie pandemii z podobnymi problemami borykają się rynki na całym świecie – tłumaczy Wachowicz.

Wszystko wskazuje na to, że fala wzrostu sprzedaży na rynku komputerów nie opadnie w najbliższych miesiącach.

– Spodziewamy się, że rok 2021 będzie również bardzo dobry na rynku komputerów. Dotychczasowy popyt nie został jeszcze zaspokojony i zarówno rynek konsumencki, jak i biznesowy, będzie inwestował w sprzęt, który pozwoli na bardziej komfortową pracę zdalną – nie ma wątpliwości Damian Godos z IDC.

Łukasz Łopuszyński country manager Acer Polska

Ostatnie miesiące pokazały, że komputery stały się dobrem pierwszej potrzeby. Kraj nie był gotowy na tę sytuację. Zabrakło jakiegokolwiek programu związanego z dostawą sprzętu czy „centralnych" przetargów, które mogłyby wesprzeć konsumentów. Można było zaplanować dostawy sprzętu w większej skali na wrzesień. Dofinansowanie nauczycieli kwotą 500 zł to tylko kropla w morzu potrzeb.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA