fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Ateny czekają na pieniądze

Bloomberg
Rząd w Atenach oczekuje, że jeszcze w kwietniu, tuż przed prawosławną Wielkanocą, która w tym roku wypada 1 maja, bądź też tuż po niej dojdzie do umowy między Grecją, a międzynarodowymi wierzycielami.
Jeśli rzeczywiście dojdzie do podpisania umowy, Grecy otrzymają kolejną transzę z pakietu wartego 86 mld euro. Tym razem będzie to 5 mld euro, na które liczyli już na początku roku. — Mamy praktycznie taki sam harmonogram negocjacji, jak Komisja Europejska. To, o co będzie chodziło w najbliższych dniach, to, żeby „praktycznie taki sam" zmienić w „taki sam" — mówił minister stanu Grecji, Nikos Pappas. Wolfgang Schaeuble, minister finansów Niemiec ostrzega jednak Greków, że nie mają co liczyć, że w tym terminie dojdzie również do umowy z wierzycielami i uzgodnienia zasad redukcji greckiego długu. —Jestem umiarkowanym optymistą i wierzę, że wierzyciele znajdą rozwiązanie dla greckiej sytuacji. Grecja musi jednak jeszcze zrobić wysiłek, by jej gospodarka stała się bardziej konkurencyjna — mówił Schaeuble.
Grecy liczą na 20 -letnie „wakacje" od spłaty zadłużenia oraz wydłużenie czasu obsługi pożyczek, tak żeby obciążenia dla budżetu były jak najmniejsze. —Tak naprawdę w tym wszystkim chodzi o to, że Grecy nie zamierzają spłacić zadłużenia za naszych czasów — tłumaczy taktykę negocjacyjną rządu w Atenach Jacob Kirkegaard z Peterson Institute for International Economics w Waszyngtonie.

Grecki rząd swojej strony uważa, że gdyby negocjacje w sprawie niezbędnych reform były prowadzone wyłącznie z Komisją Europejską, to dawno byłby już ich finał. Zdaniem premiera Aleksisa Ciprasa trudności robi cały czas Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który stawia rządowi w Atenach nieracjonalne żądania.

Z wielkimi oporami Grecy ostatecznie zdecydowali się na prywatyzację zarządzania portem w Pireusie za co do budżetu wpłynie 280,5 mln euro. Chińczycy z COSCO przejęli 51 proc. udziałów w porcie, a do kolejnych 18 proc. będą mieli prawo po 5 latach, w czasie których zainwestują w infrastrukturę Pireusu 350 mln euro. Za ten pakiet akcji zapłacą wówczas 88 mln euro. Chińczycy nie posiadają się z radości, bo ten port ma dla nich stać się dla nich przyczółkiem działalności stoczniowej w Europie. Pracownicy portu domagają się unieważnienia transakcji, bo ich zdaniem dla wszystkich będzie lepiej, jeśli port pozostanie państwowy.

To druga poważniejsza transakcja prywatyzacyjna od 2010 roku, kiedy Grecja wpadła w potężne kłopoty finansowe. Pierwszą — 1,2 mld euro było przekazanie niemieckiemu Fraportowi zarządzania lotniskami na wyspach. Łączna kwota, jaka miała wpłynąć w tym roku z prywatyzacji, to 1,9 mld euro.

A Grekom dramatycznie brakuje pieniędzy. W dodatku okazuje się, że tegoroczny sezon turystyczny nie będzie tak udany, jak lato 2015. Powodem jest kryzys imigracyjny, który wyłączył dla turystyki kilka bardzo popularnych wysp — Lesbos, Kos, Kios, Kalimnos oraz częściowo Rodos oraz Samos. Na niektórych z tych wysp jest już więcej uchodźców, niż ludzi, którzy mieszkają tam na stałe. W sytuacji, kiedy wpływy z turystyki stanowią 20 proc. dochodów budżetu spadek rezerwacji na lato 2016, który wynosi 45-55 proc. zależnie od lokalizacji jest bardzo niepokojący. Na niektórych z wysp spadek rezerwacji sięga nawet 90 proc., a w hotelach mieszkają policjanci, funkcjonariusze unijnej agencji Frontex i organizacji pozarządowych wyspecjalizowanych w pomocy dla imigrantów. W biurach podróży urlopowicze coraz chętniej kupują wakacje w Hiszpanii, bądź na Cyprze, niż w Grecji.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA