fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Koronawirus: lepsza restrukturyzacja niż upadłość

Adobe Stock
Część przedsiębiorców, zwłaszcza po „zamrożeniu" wielu gałęzi gospodarki może popaść w stan niewypłacalności, który jest przesłanką ogłoszenia upadłości.

Pandemia koronawirusa spowodowała, że przedsiębiorcy w Polsce stoją dzisiaj w obliczu bezprecedensowego wyzwania, jakim jest przetrwanie w sytuacji niemal całkowitego paraliżu rynkowego. Rząd wprowadził różne modele wsparcia dla rodzimych przedsiębiorców, a niektóre z nich wciąż są opracowywane.

Z uwagi na mnogość niewiadomych, zwłaszcza dotyczących zachowań rynkowych w obliczu utrzymującej się pandemii koronawirusa, część przedsiębiorców może popaść w stan niewypłacalności, który jest przesłanką ogłoszenia upadłości.

Jaka data

Określenie momentu powstania stanu niewypłacalności przedsiębiorcy może być nieraz niezwykle trudne i nawet biegli powołani do określenia momentu powstania niewypłacalności nie są w stanie precyzyjnie określić tej daty. A jest to data, od której otwiera się 30 dniowy termin na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości. Ustawa prawo upadłościowe wprowadza jedynie pewne domniemania – m.in., że dłużnik utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych, jeżeli opóźnienie w ich wykonaniu przekracza trzy miesiące.

Niewypłacalność można też oceniać od strony bilansowej - dłużnik będący osobą prawną albo jednostką organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej, której odrębna ustawa przyznaje zdolność prawną, jest niewypłacalny także wtedy, gdy jego zobowiązania pieniężne przekraczają wartość jego majątku, a stan ten utrzymuje się przez okres przekraczający dwadzieścia cztery miesiące. Często samo rozwiązanie umowy lub wydanie niekorzystnej decyzji podatkowej, w świetle wiedzy o stanie może oznaczać, że 30 dniowy termin zaczął biec.

Korzystne zawieszenie

Nowelizacja tarczy antykryzysowej, wprowadza rozwiązanie, które dla przedsiębiorców, u których stan niewypłacalności powstał z powodu koronawirusa, zawiesza bieg terminu na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości na czas trwania stanu zagrożenia epidemiologicznego albo stanu epidemii.

Nie oznacza to zmiany definicji niewypłacalności, a jedynie zwalnia zarządy z odpowiedzialności za niezłożenie wniosku zgodnie z terminem prawa upadłościowego.

Warto sprawdzić

Wielu przedsiębiorców powinno w chwili odwołania zagrożenia epidemiologicznego albo stanu epidemii zbadać, czy nie zachodzi u nich przesłanka ogłoszenia upadłości. Trudno dziś określić, ile zawieszenie biegu terminów upadłościowych potrwa i czy polscy przedsiębiorcy „staną na nogi" w tym czasie.

U wielu przedsiębiorców będzie to budzić poważne wątpliwości i wobec tego warte rozważenia może być otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego (przyspieszonego układowego, układowego albo sanacyjnego) albo zatwierdzenie układu w postępowaniu o zatwierdzeniu układu – które wyłączą skutki niezłożenia wniosku o ogłoszenie upadłości w terminie. A do tych należy chociażby odpowiedzialność wobec wierzycieli, odpowiedzialność za zobowiązania podatkowe oraz odpowiedzialność karna.

Gdy powstanie niewypłacalność wskazana odpowiedzialność zarządu może być sanowana, jeżeli wniosek o upadłość został złożony w terminie lub postępowanie restrukturyzacyjne otwarto w ciągu 30 dni, co bardzo rzadko się zdarza. Z tego też powodu, obok wniosku o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego powinien być złożony z ostrożności wniosek o ogłoszenie upadłości, aby sanować potencjalną odpowiedzialność zarządu.

Do pewnego momentu wniosek restrukturyzacyjny ma pierwszeństwo przed wnioskiem upadłościowym, dlatego nie warto przesadnie zwlekać.

Zasadniczym celem restrukturyzacji jest czasowe zawieszenie spłaty zobowiązań i dokonanie czynności restrukturyzacyjnych, które mają na celu przywrócenie przedsiębiorcy do obrotu gospodarczego. W zależności od wyboru postępowania, będzie przysługiwać częściowa lub pełna ochrona przed egzekucją. Restrukturyzacja daje więc możliwość zawieszenia spłat wierzytelności sprzed otwarcia postępowania, i w zależności od rodzaju postępowania, daje możliwość otrzymania częściowej lub pełnej ochrony przed egzekucją.

Tomasz Sadurski prawnik, doradca restrukturyzacyjny i associate partner w firmie doradczej JP Weber

Restrukturyzacja, mimo swoich niektórych ułomności, jest dobrą odpowiedzią dla tych przedsiębiorców, którzy boją się upadłości. Z kolei jest dobrym znakiem, że ustawodawca wprowadził rozwiązania, które dają szanse na kontynuowanie działalności zamiast jej całkowitego zamykania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA