Film

Kazimierz Karabasz: Artysta, który domagał się uczciwości wobec bohaterów

Kazimierz Karabasz zmarł w nocy z 10 na 11 sierpnia
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Kazimierz Karabasz, współtwórca słynnej polskiej szkoły dokumentu, zmarł w wieku 88 lat.

Zadebiutował w 1956 roku filmem „Gdzie diabeł mówi dobranoc" o budowie domu kultury na warszawskim Targówku, współreżyserowanym z Władysławem Ślesickim. Był autorem takich przełomowych filmów dokumentalnych, jak „Ludzie w drodze" (1960), „Muzykanci" (1960), „Rok Franka W" (1967).

Cannot send log message because exception Http_Exception_CurlError was thrown with message "cURL: Error: '7:couldn't connect to host' when sending request to:http://195.8.128.54/saxo-log".

Opowiadał o poszczególnych bohaterach, ale też syntetyzował życie zbiorowości. Podkreślał, że portret bohatera nigdy nie jest skończony, że zawsze jest to tylko fragment. Ostatni dokument „Co w bagażu?" Kazimierz Karabasz nakręcił w 2008 roku, obserwując grupę żyrardowskich maturzystów.

Urodzony w 1930 roku w Bydgoszczy, absolwent reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi (1955) był przez wiele lat jej wykładowcą, także dziekanem wydziału reżyserii. Napisał też poświęcone dokumentowi książki: „Cierpliwe oko" (1979), „Bez fikcji" (1985) i „Odczytać czas" (1999).

Dla wielu filmowców Karabasz był nie tylko wykładowcą i nauczycielem, ale i przewodnikiem określającym sferę etyczną zawodu. Żelazne zasady Karabaszowego filmowania brzmiały: „Nie ingerować, nie poganiać, nie wtrącać się w bieg wydarzeń. Próbować wchodzić w świat psychiki, emocji, życia wewnętrznego człowieka".

W rozmowie z „Rzeczpospolitą" sprzed 13 lat Karabasz dopowiadał: „Dokument nie tylko powinien ukazywać ludzi, zjawiska, problemy, ale próbować szukać przyczyn, dlaczego tak jest. Są sprawy skomplikowane, które trzeba zostawić teatrowi, literaturze. I zająć się zjawiskami pozornie prostymi – obserwacją życia zwyczajnych ludzi. Dokumentalista musi być po prostu uczciwy wobec rzeczywistości. Powinien zachować się przyzwoicie wobec swego bohatera – nie naginać do własnego wyobrażenia. To oznacza odpowiedzialność za wizerunek człowieka na ekranie".

Na pytanie, czy dziś, kiedy telewizja pokazuje widzom świat w obrazach, dokument jest jeszcze potrzebny? – Karabasz odpowiedział: „Świat pokazywany jest w obrazach, a to oznacza, że nie dostajemy obrazu świata, tylko jego chaotyczne strzępy. Dokument nie tylko powinien ukazywać ludzi, zjawiska, problemy, ale próbować szukać przyczyn. (...) Rzeczywistość stała się dla dokumentu albo zbyt skomplikowana, albo banalnie oczywista. Są sprawy skomplikowane, które trzeba zostawić teatrowi, literaturze. I zająć się zjawiskami pozornie prostymi – obserwacją życia zwyczajnych ludzi.

Podkreślał: „By stworzyć obraz całości, należałoby zapuszczać sondę w bardzo różne środowiska, a jest ich co najmniej kilkanaście. Autor musi dokonać wyboru, na co się decyduje. Świat staje się coraz trudniejszy nie tylko do opisania, ale i do życia. Jestem ciekaw, jak człowiek będzie sobie radził z nadchodzącym, coraz bardziej skomplikowanym czasem".

Przed dwoma laty Andrzej Sapija zrealizował dokument o Kazimierzu Karabaszu „Intensywności patrzenia".

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL