fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Trudno będzie osądzić prałata Henryka Jankowskiego

Henryk Jankowski
Fotorzepa, Beata Kitowska
Wiele wskazuje, że osiem lat po śmierci Henryka Jankowskiego odbędzie się jego proces. Będzie bardzo trudny.

Temat wywołała publikacja „Gazety Wyborczej" o rzekomej pedofilii ks. Jankowskiego, na którą zareagowały jego trzy siostry (jak podaje portal wp.pl), zapowiadając pozwanie gazety o ochronę dóbr osobistych.

Możemy się domyślać, że domniemane ofiary księdza zmierzają do uzyskania zadośćuczynienia, w szczególności pieniężnego. O osobistej odpowiedzialności księdza ani karnej czy odszkodowawczej nie ma bowiem już mowy, gdyż nie żyje. Nie ma też mowy o odpowiedzialności jego spadkobierców, zatem ostrze żądań o zadośćuczynienie może się skierować w stronę przełożonych księdza – kurię biskupią.

– Punktem wyjścia dla rozważania takiej odpowiedzialności musi być ustalenie, że dane czyny miały miejsce i zostały dokonane z wykorzystaniem funkcji czy roli w kościele katolickim oraz przy braku odpowiedniego nadzoru przełożonych księdza – wskazuje adwokat Dariusz Pluta.

Problem przedawnienia

Gdyby fakty zostały przed sądem potwierdzone, pojawia się problem przedawnienia zarówno w świetle prawa cywilnego, jak i karnego.

– Jeśli istotnie tak ważna osoba w kościelnej hierarchii miała możliwość stałego dokonywania przestępstw seksualnych na szkodę dzieci i dokonywała ich, towarzysząca temu zmowa milczenia i zaniechania po stronie kurii mogłyby stać się w określonych okolicznościach samodzielną podstawą odpowiedzialności – wskazuje prof. Maciej Gutowski, dziekan poznańskich adwokatów. – Poza tym stanie kwestia, czy przy tej pozycji Kościoła i postawie jego urzędników w tej sprawie złamane przestępstwem ofiary miały faktyczną możliwość realnego dochodzenia praw – dodaje.

Odpowiedź, że nie miały realnej szansy występowania z roszczeniami, mogłaby wpływać zarówno na ocenę żądań poszkodowanych, jak i problem przedawnienia, które może być uznane za nadużycie. Z drugiej strony przedawnienie jest rozpatrywane na zarzut pozwanego, a np. kuria nie musi z niego skorzystać.

Podstawy odpowiedzialności stwierdzić musiałby sąd cywilny.

Podstawy prawne

Jeśli chodzi o odpowiedzialność kurii za krzywdę wyrządzoną przestępstwem duchownego, wchodzi w rachubę art. 430 kodeksu cywilnego, który przewiduje szeroką, bo opartą na zasadzie ryzyka odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną z winy osoby przy wykonywaniu powierzonej jej czynności. W tym wypadku księdza.

W tej konstrukcji prawnej kluczowe jest określenie „przy wykonywaniu powierzonej czynności", które należy odróżnić od określenia „przy okazji". Dla zobrazowania różnicy podaje się różne przykłady, np. ksiądz czy policjant na wakacjach, po cywilnemu, dopuszcza się przestępstwa – to będzie przy okazji i nie będzie skutkować odpowiedzialności zwierzchników na tej podstawie.

Próby przypisania z automatu odpowiedzialności Kościołowi za przestępstwa pedofilskie księży naruszają to rozróżnienie, gdyż błędnie zakładają, że ksiądz w ogóle nie ma prywatności i wszystko, co robi, także w swoim mieszkaniu, czyni jako duchowny.

Prawnicy są zgodni: skuteczne przejście przez te konstrukcje prowadzące do odpowiedzialności w sprawie księdza Jankowskiego to duże i złożone wyzwanie prawne.

Być może jako pierwszy ruszy proces sióstr księdza przeciwko „Gazecie Wyborczej". Jako osoby najbliższe nieżyjącego mają legitymację do jego wytoczenia, a gazeta będzie musiała wykazać, że drukując tak ciężkie oskarżenia, miała przekonujące dowody.

– Nie wystarczy, że domniemany pokrzywdzony przychodzi do gazety i stawia tak mocne zarzuty, a oskarżany nie żyje i nie może się bronić. Musiałaby je wesprzeć innymi solidnymi dowodami – wskazuje adwokat Grzegorz Kuczyński.

Ten naturalny odruch sióstr, które stanęły w obronie dobrego imienia ich nieżyjącego brata, niesie dla rodziny też pewne ryzyko. Kluczowym elementem procesu będzie prowadzenie dowodu prawdy – czy podane w gazecie fakty są prawdziwe. Podobnie będzie też w ewentualnych procesach poszkodowanych – czy ich zarzuty są prawdziwe. ©?

Kiedy odpowiada zwierzchnik

Jest kilka podstaw prawnych do pociągnięcia do odpowiedzialności za zawinienie podwładnego (księdza) jego zwierzchników:

- odpowiedzialność za organ: diecezja np. jest obowiązana do naprawienia szkody wyrządzonej z winy jej biskupa (art. 416 k.c.);

- wina w wyborze: kto powierza wykonanie czynności drugiemu, jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez niego przy powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze, np. biskup wyznaczył nieodpowiedniego proboszcza ( art. 429 k.c.);

- wina podwładnego: powierzający wykonanie czynności innej osobie pod jego kierownictwem odpowiada za szkodę wyrządzoną z winy tej osoby „przy wykonywaniu powierzonej jej czynności" (art. 430 k.c.).

Na podstawie kodeksu cywilnego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA