fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Siostry ks. Jankowskiego chcą pozwać "Gazetę Wyborczą" za tekst o rzekomej pedofilii prałata

Ks. Henryk Jankowski
Fotorzepa, Kuba Kamiński
Siostry prałata Henryka Jankowskiego szykuję pozew przeciwko redaktorowi naczelnemu "Gazety Wyborczej". Uznały, że tekst o rzekomej pedofilii ich nieżyjącego brata naruszył ich dobra osobiste - informuje Wirtualna Polska.

Portal został o tym  poinformowany przez przyjaciela rodziny prałata Grzegorza Pellowskiego, znanego w Gdańsku piekarza i cukiernika. Chodzi o głośny reportaż  „Sekret św. Brygidy", który ukazał się na początku grudnia w "Dużym Formacie", dodatku do "GW". Tekst opowiada o domniemanej pedofilii ks. Henryka Jankowskiego.

- Sprawa została już zlecona kancelarii prawnej. Chodzi o trzy siostry Henryka Jankowskiego. Panie są oburzone tekstem, bo to rzutuje na całą rodzinę. To będzie proces o naruszenie dóbr osobistych - powiedział Pellowski Wirtualnej Polsce.

Dodał, że sam pomaga w przygotowaniu pozwu, jako dawny znajomy ks. Jankowskiego: - Ja im pomogę. Jak będą zeznania, to będę składał. Z księdzem prałatem byliśmy bardzo blisko. Ja pedofilii nie widziałem. Znałem księdza z dobrej strony. On był w latach 80. bohaterem. To prałat dawał wsparcie "Solidarności". On chodził na msze do stoczni, co przecież groziło nawet śmiercią. Takie to były czasy. Spisywał testament przed wyjściem.

Pellowski potwierdził, że po plebanii kościoła św. Brygidy kręcili się chłopcy:

- Faktycznie. To byli chłopcy z okolicy, często ministranci, którzy pomagali księdzu. To było miejsce spotkań polityków z najwyższej półki. 20-30 osób przyjeżdżało na 11 listopada, na 3 maja, na rocznice sierpniowe i grudniowe, imieniny i urodziny księdza. Tam jedna osoba nie była w stanie obsłużyć i nakryć do stołu. Ci chłopacy pomagali - wspomina cukiernik.

Dodaje, że w parafii św. Brygidy przez lata "odbywały się różne gry": - Wokół osoby księdza kręciły się różne osoby. Nie wiem, w co kto grał. Sporo osób chciało zarobić pieniądze przy księdzu. Było wino Monsignore, miały być oranżady, a nawet krawaty z księdzem prałatem. Ale kwestii pedofilskich nie było!

W ocenie Pellowskiego sprawa rzekomej pedofilii prałata została celowo rozdmuchana, bo „są pewne kręgi, które chcą niszczyć wartości chrześcijańskie":

- To się wpisuje w scenariusz filmu „Kler". To są działania przeciwko Kościołowi, przeciw wierze. Tak mi się to układa. Spodziewam się, że tego będzie teraz więcej. Ktoś to nakręca i ktoś to finansuje. Spod pomnika ks. prałata znikają teraz świeże kwiaty. Sam wczoraj położyłem wiązankę i dziś rano już tego nie ma. Niektórym środowiskom zależy na prowokacjach.

- Było tyle czasu, żeby to zgłosić. Przecież już w 2004 roku tygodniki bębniły o śledztwie w sprawie nastoletniego Sławka, który rzekomo miał spać u księdza. To była głośna sprawa. [...] To jest ohydne! To jest taniec na trumnie księdza prałata. O zmarłych się źle nie mówi - stwierdził Pellowski.

Autorka reportażu „Sekret św. Brygidy" Bożena Aksamit twierdzi, że nie boi się pozwu.

- Zeznania świadków są wiarygodne.Tekst jest udokumentowany aktami prokuratury, historie o molestowanych chłopcach są cytowane prosto z dokumentów sądowych. Opisywałam Jankowskiego także na podstawie biografii i na podstawie rozmów m.in. z abp Leszkiem Głódziem i Danutą Wałęsową. Jeśli chodzi o zeznania księży, obowiązuje mnie tajemnica dziennikarska. Poza tym zgłaszają się kolejni pokrzywdzeni - powiedział dziennikarka Wirtualnej Polsce.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA