Sprawa z oskarżenia prywatnego europosła Koalicji Obywatelskiej Krzysztofa Brejzy dotyczy słów prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, jakie padły podczas posiedzenia sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa z marca 2024 r. Lider PiS powiedział wówczas o Brejzie: „Znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw”. Słowa te zaowocowały oskarżeniem prywatnym europosła Brejzy, a to – uchyleniem przez Sejm immunitetu Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Przypomnijmy, że komisja śledcza ds. Pegasusa miała za zadanie wyjaśnić, kto stał za zakupem i stosowaniem tego oprogramowania. Krzysztof Brejza – jak wynika z dotychczasowych ustaleń – miał być jedną z inwigilowanych za jego pomocą osób. A to z powodu jego rzekomego i nigdy niepotwierdzonego udziału w tzw. aferze fakturowej, która w 2017 r. wybuchła w Inowrocławiu. Do wystawiania fałszywych faktur w tamtejszym magistracie miało dochodzić w czasie, kiedy prezydentem miasta był ojciec polityka Ryszard Brejza. Ostatecznie na ławie oskarżonych zasiadła jednak jedynie urzędniczka, która fałszywie pomówić miała jego syna.

Czytaj więcej

Prezes PiS Jarosław Kaczyński pomówił europosła Krzysztofa Brejzę? Jest wyrok

Krzysztof Brejza: To klęska całego systemu PiS

W styczniu Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia umorzył postępowanie z powodu niskiej szkodliwości czynu. W ustnym uzasadnieniu sędzia Tomasz Trębicki wskazywał wówczas, że o ile zachowanie Kaczyńskiego wypełniło znamiona przestępstwa zniesławienia za pomocą środków masowego komunikowania, o tyle w ocenie sądu nie została spełniona jedna z przesłanek niezbędnych do uznania jego działania za przestępstwo. Jak bowiem zaznaczył wówczas sędzia Trębicki, zachowanie Kaczyńskiego „nie było społecznie szkodliwe w stopniu przekraczającym granicę odpowiedzialności karnej”.

Od tego orzeczenia odwołał się europoseł Koalicji Obywatelskiej. W środę sprawą zajął się Sąd Okręgowy w Warszawie, który uchylił wyrok pierwszej instancji i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. „J. Kaczyński przegrywa z kretesem, to klęska całego systemu PiS. Zakończyła się rozprawa apelacyjna” – skomentował Brejza w serwisie X. Do swojego wpisu dołączył nagranie z uzasadnienia wyroku. 

Jak swoją decyzję uzasadnił Sąd Okręgowy

Sąd okręgowy zgodził się z twierdzeniem sądu I instancji, według którego słowa wypowiedziane przez lidera PiS podczas przesłuchania przed sejmową komisją śledczą wypełniły znamiona przestępstwa zniesławienia. Jednocześnie uznano, że sąd rejonowy „bez wątpienia” przeprowadził badanie społecznej szkodliwości zachowania Jarosława Kaczyńskiego w sposób „wadliwy”, w konsekwencji czego „poczynił ustalenia co do znikomego jej stopnia”.

Sędzia Roszkowska-Matusik podkreśliła, że „ustawodawca nie pozostawił orzekania co do stopnia społecznej szkodliwości czynu w swobodnej ocenie sądu”. Jak dodała, w art. 115 Kodeksu karnego określone zostały „kwantyfikatory tej oceny”, a sposób sformułowania tego przepisu wskazuje, że dokonując oceny, sąd ma obowiązek wziąć pod uwagę wszystkie z nich, chyba że któryś z nich nie odnosi się do znamion danego przestępstwa.

Jak wskazała sędzia Roszkowska-Matusik, sąd rejonowy miał powyższy przepis „w polu widzenia”, a nawet zacytował go w całości w uzasadnieniu styczniowego wyroku. Jak jednak dodała, „podejmując rozstrzygnięcie o uznaniu stopnia społecznej szkodliwości czynu za znikomy sąd ten nie kierował się wszystkimi ustawowymi wskaźnikami tej oceny, lecz tylko niektórymi z nich przez siebie wybranymi, a i wówczas opierał się na wadliwie ustalonych okolicznościach”. W ocenie sądu II instancji prawidłowo ustalono wówczas „jedynie bezpośredni zamiar działania oskarżonego”.

– W ocenie sądu odwoławczego w tej sprawie istnieją podstawy dowodowe do wydania wyroku skazującego oskarżonego, a czemu na etapie postępowania odwoławczego w tej sprawie sprzeciwia się norma art. 454 Kodeksu postępowania karnego – podkreśliła w uzasadnieniu wyroku sędzia Roszkowska-Matusik.

W myśl tego przepisu „sąd odwoławczy nie może skazać oskarżonego, który został uniewinniony w pierwszej instancji lub co do którego w pierwszej instancji umorzono postępowanie”. W związku z tym – jak wskazała sędzia – Sąd był zobligowany do uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji.

W rozmowie z Polską Agencję Prasową mec. Brejza powiedziała, że środowy wyrok jest dla niej i europosła Brejzy „bardzo satysfakcjonujący i bardzo słuszny”. Pełnomocnik prezesa PiS, mec. Bogusław Kosmus odmówił z kolei PAP komentarza w tej sprawie.