Reklama

Prezes PiS Jarosław Kaczyński pomówił europosła Krzysztofa Brejzę? Jest wyrok

Postępowanie wytoczone prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu przez europosła Krzysztofa Brejzę za słowa o rzekomych „odrażających przestępstwach", jakich ten drugi miał się dopuścić, zostało umorzone – zdecydował we wtorek warszawski sąd rejonowy. Wyrok jest nieprawomocny.

Publikacja: 27.01.2026 15:34

Prezes PiS Jarosław Kaczyński na sali Sądu Rejonowego Warszawa - Śródmieście

Prezes PiS Jarosław Kaczyński na sali Sądu Rejonowego Warszawa - Śródmieście

Foto: PAP/Leszek Szymański

– Sąd uznał, że Jarosław Kaczyński kłamał, mówił nieprawdę, ale stwierdził jednocześnie, że nie przekroczył progu szkodliwości czynu. Dla mnie ten wyrok jest wewnętrznie sprzeczny, niezrozumiały – komentował po jego ogłoszeniu Krzysztof Brejza. Zapewnił, że choć szanuje decyzję sądu, wraz ze swoją pełnomocniczką, a prywatnie żoną Dorotą Brejzą, złożą apelację. Polityk podkreślił, że wyrok powinien być bowiem zweryfikowany przez sąd wyższej instancji dla dobra debaty publicznej.

Wydany przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia, zapadł w procesie, który europoseł i były szef sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej prezesowi PiS wytoczył za naruszenie dóbr osobistych. Sąd umorzył postępowanie z powodu niskiej szkodliwości czynu.

Mec. Brejza również oceniła, że orzeczenie nie jest dobre „z wielu różnych powodów”. – Najmniej ważnym powodem jest osobista sprawa i poczucie naszej sprawiedliwości – zapewniała.

– Jest to wyrok (w procesie), który przez media był bardzo szeroko komentowany, który daje pewnego rodzaju sugestię opinii publicznej co do tego, co jest dozwolone, a co nie – podkreślała. I przypomniała, że w debacie publicznej nie ma zgody na kłamstwa i dezinformację, a „przypięta komuś łatka, że jest kłamcą i nie powinien funkcjonować w warunkach zaufania wyborców, może nieść za sobą ogromne konsekwencje”. – Powiedzieć, że to zdarzenie nie niesie za sobą społecznej szkodliwości, jest po ludzku kompletnie niezrozumiałe dla mnie, jako osoby, która sprawę prowadzi, ale też z punktu widzenia społecznego i edukacyjnego – oceniła.

Jarosław Kaczyński nie stawił się na ogłoszeniu orzeczenia.

Reklama
Reklama

W uzasadnieniu do wyroku sąd zwracał uwagę, że w sprawie tej ważny jest kontekst i okoliczności spornej wypowiedzi. Zauważył, że można byłoby oceniać ją inaczej, gdyby prezes PiS odnosił się do Krzysztofa Brejzy nie odpowiadając na pytania komisji, tylko w bardziej skierowanej na komentowanie jego postępowania wypowiedzi. 

Kaczyński zarzucił Brejzie popełnienie „odrażających przestępstw”. Zapadł ważny wyrok sądu 

Wypowiedź, która stała się przedmiotem sporu między politykami, z ust lidera PiS-u padła podczas zeznań przed sejmową komisją śledczą do spraw Pegasusa, w marcu 2024 r. – Znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw – mówił wówczas prezes PiS. Słowa te zaowocowały oskarżeniem prywatnym europosła Brejzy, a to – uchyleniem przez Sejm immunitetu Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Przypomnijmy, że komisja śledcza ds. Pegasusa miała za zadanie wyjaśnić, kto stał za zakupem i stosowaniem tego oprogramowania. Krzysztof Brejza – jak wynika z dotychczasowych ustaleń – miał być jedną z inwigilowanych za jego pomocą osób. A to z powodu jego rzekomego i nigdy niepotwierdzonego udziału w tzw. aferze fakturowej, która w 2017 r. wybuchła w Inowrocławiu. Do wystawiania fałszywych faktur w tamtejszym magistracie miało dochodzić w czasie, kiedy prezydentem miasta był ojciec polityka Ryszard Brejza. Ostatecznie na ławie oskarżonych zasiadła jednak jedynie urzędniczka, która fałszywie pomówić miała jego syna.

Czytaj więcej

Krzysztof Brejza oskarża Jarosława Kaczyńskiego o „wstrętne pomówienia”

Proces Brejza kontra Kaczyński: między politykami nie doszło do pojednania, spór zakończył sądowy wyrok 

Krzysztof Brejza od początku chciał, aby wytoczony przez niego proces był jawny. Jeszcze w listopadzie ub.r., kiedy zaczynał się on przed warszawskim sądem, pełnomocniczka i żona europosła Dorota Brejza zapewniała, że jeśli prezes PiS za swoje słowa przeprosi, przeprosiny te zostaną przyjęte. W toku postępowania domagał się też zapłaty 50 tys. zł nawiązki i podkreślał, że za swoje słowa i „oszczerstwa” Jarosław Kaczyński powinien ponieść odpowiedzialność, choć o tym oczywiście zdecyduje sąd.

Sam pozwany komentował zaś, że „pojednanie jest możliwe wtedy, gdy ktoś coś złego zrobił”. – Czuję się całkowicie niewinny – zapewniał prezes PiS po jednej z rozpraw. – Zostałem zapytany (przez komisję), to nie była moja inwencja, jeśli chodzi o mówienie czegokolwiek o panu Brejzie. Ale – ponieważ zostałem przez przyrzeczenie zobowiązany do mówienia całej prawdy i nieukrywania niczego – to miałem obowiązek odpowiedzieć w ten sposób, że przekazuję wszystko, co w tej sprawie wiem – mówił. Jego obrońca domagał się uniewinnienia swojego klienta.

Reklama
Reklama
Krajowy System e-Faktur (KSeF)
Mała firma w KSeF. Jak wystawić i odebrać fakturę? I za to nie płacić
Praca, Emerytury i renty
Przywilej dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny. Nie wszyscy o nim wiedzą
Zawody prawnicze
Bezkarni prokuratorzy. Nie mylą się, czy może prawo jest martwe?
Edukacja i wychowanie
Koniec opadających spodni w szkołach. MEN szykuje nowe przepisy
Prawo drogowe
Tak Waldemar Żurek chce walczyć z „tykającymi bombami na drogach”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama