Reklama

Nowy blok nie może szkodzić kumakom i modraszkom

Wycinka drzew na działce zagrażała żyjącym na niej płazom i ptakom. Z tego powodu miasto nie wydało zezwolenia na ich usunięcie.

Publikacja: 11.04.2019 19:43

Nowy blok nie może szkodzić kumakom i modraszkom

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie oddalił skargę dewelopera. Władze tego miasta odmówiły wydania mu zezwolenia na wycinkę drzew.

Chodziło o 25 drzew oraz liczne krzewy rosnące na działce przy ul. św. Jacka w Krakowie. Na nieruchomości deweloper chciał wybudować budynek wielorodzinny, a drzewa kolidowały z inwestycją i trzeba było część usunąć.

Wystąpił więc z wnioskiem o wydanie zezwolenia na wycinkę. Krakowski ratusz odmówił. Tłumaczył to tym, że nieruchomość jest objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Wprawdzie wynika z niego, że w tym rejonie miasta wolno budować budynki mieszkalno-usługowe, ale działka znajduje się w granicach Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego.

W tym rejonie miasta żyją traszki grzebieniaste, kumaki nizinne i modraszki telejusa objęte ścisłą ochroną. W koronach drzew mieszka również wiele gatunków ptaków.

Działkę powinno się więc zagospodarować w sposób jak najmniej kolidujący z istniejącym drzewostanem.

Reklama
Reklama

Tymczasem z projektu budowlanego wynika, że deweloper planuje jedynie nasadzenia w wąskim pasie wokół inwestycji. Krakowski ratusz postanowił więc odmówić wydania zezwolenia na wycinkę.

Deweloper zaskarżył odmowę wydania zezwolenia do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Krakowie (SKO). SKO przyznało jednak rację miastu. Wówczas inwestor złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Według dewelopera władze miasta, odmawiając wydania zezwolenia, złamały prawo.

WSA był jednak innego zdania i tak jak SKO stanął po stronie miasta. Sąd wyjaśnił, że teren planowanej inwestycji porośnięty jest w całości drzewami i krzewami (ok. 200 drzew), ale tylko 25 z nich wymaga wyrażenia zgody na ich usunięcie. Pozostałe drzewa inwestor może usunąć bez zezwolenia. Skoro inwestor może na swojej działce dowolnie wytrzebić roślinność inną niż objętą wnioskiem, to nie można mówić o naruszeniu jego prawa własności czy też o braku możliwości korzystania z własnej nieruchomości.

Zdaniem WSA inwestor nie jest więc zmuszony do porzucenia swoich planów inwestycyjnych, ale do ich ograniczenia. Miejscowy plan nie może być interpretowany wybiórczo. Nie jest możliwe uwzględnienie tylko tych zapisów, które dopuszczają na spornym terenie zabudowę.

Tak samo wiążące są wszystkie inne postanowienia planu, w tym również te dotyczące ochrony środowiska. Wskazują one na konieczność maksymalnej ochrony zieleni istniejącej, występowanie siedlisk gatunków chronionych oraz uwzględnianie tych okoliczności przy zagospodarowaniu terenu.

sygnatura akt II SA/Kr 1338/18

Nieruchomości
Francuscy inwestorzy zrzucili się na magazyn 7R w Polsce
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Nieruchomości
Rośnie liczba prywatnych placówek opiekuńczych dla seniorów, ale nie mieszkań
Nieruchomości
Z wynajmowanego mieszkania „na swoje”. Opłaca się?
Nieruchomości
Dla kogo deweloperzy budują w śródmieściu
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama