Sąd Najwyższy w wyroku z 12 listopada 2014 r. (I UK 126/14) zmienił swoje zdanie co do obowiązku oskładkowania zarobków członków zarządu spółek kapitałowych pracujących na kontraktach menedżerskich. Wyrok ten dotyczy również członków zarządu w spółdzielniach mieszkaniowych i innych działających na naszym rynku, jak choćby PSS Społem.

Droższy menedżer

Do tej pory członkowie zarządu, zamiast płacić składki ZUS od wynagrodzenia z kontraktu, korzystali z możliwości opłacania zryczałtowanej składki z działalności gospodarczej. Najbardziej na takiej operacji oszczędzała sama spółka czy spółdzielnia, która musiałaby dołożyć do pensji menedżera kolejne 20 proc. części składek emerytalnej i rentowej, które płaci z własnej kieszeni.

Przykładowo, jeśli prezes spółki zarabiał 10 tys. zł miesięcznie, to dzięki prowadzonej równolegle działalności gospodarczej od zarobków z kontraktu płacił tylko podatek dochodowy i 125 zł składki zdrowotnej (ta część nie podlega odliczeniu od podatku). Do jego kieszeni trafiało więc około 8,5 tys. zł miesięcznie na czysto. Po wyroku Sądu Najwyższego, który potwierdził lansowaną od lat przez ZUS interpretację przepisów, spółka będzie musiała zmniejszyć jego przychód o 1126 zł obowiązkowych składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Oprócz tego do jego pensji dołoży kolejne 1871 zł swojej części składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe oraz składkę na Fundusz Pracy. Na tej ostatniej można zaoszczędzić 245 zł, jeśli członek zarządu ma już ukończone 55 lat – gdy jest to kobieta, lub 60 lat – w przypadku mężczyzn. Podsumowując, do kieszeni prezesa zamiast 8,5 tys. zł trafi około 7,3 tys. zł. Dla spółki koszt zatrudnienia takiego członka zarządu wzrośnie zaś z 10 tys. zł miesięcznie do prawie 12 tys. zł.

Zwykły kierownik bez zmian

Co ważne, SN wyraźnie zaznaczył, że nowe zasady opłacania składek dotyczą tylko członków zarządu. Menedżerowie niższego szczebla nadal mogą więc korzystać z możliwości wyboru działalności gospodarczej jako podstawy do ubezpieczenia w ZUS. Podstawę do tego daje m.in. wyrok SN z 9 grudnia 2008 r. (I UK 138/08) mówiący, że przychody z kontraktu nie stanowią oddzielnej podstawy oskładkowania. Zwykły menedżer ma więc prawo wybrać, z jakiego tytułu ma płacić ZUS.

Za pięć lat wstecz

W najnowszym wyroku SN powiedział jednak, że w przypadku członków zarządu spółek nie mogą oni korzystać z możliwości wyboru podstawy ubezpieczenia. Ich działalność w zarządzie spółki musi być bowiem wykonywana osobiście, a nie za pośrednictwem innej działalności gospodarczej. Co to oznacza dla osób, które dotychczas korzystały z takiej możliwości? Po tym wyroku ZUS może zażądać od zatrudniających ich spółek zaległych składek od kontraktów za poprzednie lata. Spółka będzie wtedy musiała dopłacić do wynagrodzeń prezesów ponad 30 proc. składek. Od menedżera może odzyskać tylko ok. 1/3 części zaległości. Jeśli tego nie zrobi, ZUS potraktuje to jako przysporzenie dla menedżera i nałoży na te zaległości kolejne składki. W finale może to dać dług wobec ZUS idący w setki tysięcy złotych.

Menedżer może jednak liczyć, że dostanie z powrotem składki na ubezpieczenia społeczne zapłacone z tytułu prowadzenia tej równoległej działalności gospodarczej.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Można uniknąć

Zapłatę składek od kontraktów menedżerskich można ominąć jedynie na przyszłość. Prezes może podjąć się kierowania spółką na podstawie samego powołania do zarządu. W takiej sytuacji nie powstanie obowiązek zapłaty składek. Jeśli członek zarządu równolegle prowadzi działalność gospodarczą, to z racji jej prowadzenia zostanie objęty ubezpieczeniami.