Wakacje od ZUS dla firm, ale zapłacimy za nie wszyscy

Czas bez składek, który rząd Donalda Tuska chce podarować jednoosobowym firmom, może nas wiele kosztować. Jak nie teraz, to w przyszłości.

Aktualizacja: 09.01.2024 14:54 Publikacja: 09.01.2024 02:05

Wakacje od ZUS dla firm, ale zapłacimy za nie wszyscy

Foto: PAP/Darek Delmanowicz

Temat ulg w należnościach do ZUS dla przedsiębiorców to jeden z głównych punktów debaty publicznej po wyborach – za sprawą obozu władzy. Z exposé premiera Donalda Tuska wynika, że rząd chce wprowadzić wakacje od składek dla przedsiębiorców. Zapowiedź jest bliska realizacji. W wykazie prac legislacyjnych i programowych rządu opublikowano założenia do projektu nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw, które te kwestie regulują.

Pomysł rządu

Wynika z nich, że każdy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą będzie mógł poinformować ZUS o zamiarze niepodlegania pod obowiązkowe ubezpieczenia społeczne (i o nieopłacaniu składek na Fundusz Pracy i Fundusz Solidarnościowy) w wymiarze do trzech miesięcy w ciągu roku kalendarzowego.

Czytaj więcej

Marek Kobylański: Wakacje dla niewierzących w ZUS

Projektodawcy przekonują, że korzystanie z rozwiązania nie będzie miało wpływu na uprawnienie do zasiłku chorobowego (jeśli składki na to dobrowolne ubezpieczenie były opłacane przez minimalny, wskazany w przepisach okres 90 dni).

– Trzeba natomiast konsekwentnie uświadamiać decydentom i opinii publicznej, że proponowane przez rząd rozwiązania to tylko półśrodki. Celem wszystkich środowisk proprzedsiębiorczych powinna być reforma systemu: wprowadzenie dobrowolnego ZUS-u lub objęcie przedsiębiorców KRUS-em. Tylko takie śmiałe kroki przywrócą polskiej gospodarce silną dynamikę rozwojową, zapewnią dobrobyt społeczny i sprawiedliwy wzrost – przekonuje.

Eksperci mają jednak sporo wątpliwości nie tylko odnośnie do samej propozycji, ale też pomysły wprowadzania kolejnych ulg w opłacaniu składek.

– Realizacja tego pomysłu może okazać się niezwykle trudna, bo będzie wiązała się z poszukiwaniem kompromisu między skrajnymi wartościami – mówi dr Tomasz Lasocki z WPiA UW.

Podkreśla, że jeżeli ktoś będzie korzystał z zaproponowanego rozwiązania, może zostać pozbawiony ochrony np. z ubezpieczenia wypadkowego.

– Tak się stanie, jeżeli projektodawcy na etapie tworzenia przepisów wybiorą opcję, zgodnie z którą ubezpieczony po prostu nie będzie podlegał ubezpieczeniu w okresie „urlopu”. A założenia do projektu nie pozwalają wykluczyć takiego wariantu – wyjaśnia dr Lasocki.

Zwraca jednocześnie uwagę, że jeśli wybrane zostanie rozwiązanie alternatywne i „urlop” będzie oznaczał utrzymanie ochrony, ale bez konieczności zapłacenia składki, to jego sens sprowadzi się do uprzywilejowania przedsiębiorców względem pozostałych ubezpieczonych.

– Jeżeli pomimo braku składki ten okres będzie się im liczyć do stażu ubezpieczeniowego, to państwo nie tylko będzie musiało więcej dopłacić do emerytur minimalnych tej grupy, ale także do ich rent czy zasiłków – wyjaśnia dr Lasocki.

Jest i opcja, że budżet państwa na bieżąco uzupełniałby ubytki w tym czasie w formie zwiększonej dotacji do FUS.

Czytaj więcej

Wakacje składkowe dla przedsiębiorców na horyzoncie

Jak to rozwiązać

– Zasady podlegania ubezpieczeniom przedsiębiorców są skomplikowane. Składają się na to m.in. możliwość zawieszenia działalności, brak obowiązku opłacania składek w razie łączenia prowadzenia firmy z zatrudnieniem na etacie oraz liczne ulgi. Przypominam, że w ciągu ośmiu lat dodano m.in. „ulgę na start” czy mały ZUS+ oraz działalność nierejestrowaną. Sądząc po postulatach, dotychczasowe nie trafiły w sedno problemów. Może zatem zamiast kolejnego fragmentarycznego rozwiązania warto pójść w inną stronę – uważa ekspert.

– W Polsce niemal co trzeci przedsiębiorca korzysta z ulg w składkach na ubezpieczenia społeczne, a ci, którzy tego nie robią, w 2024 r. będą musieli zapłacić je od kwoty tylko o 10 proc. wyższej niż minimalne wynagrodzenie. Mimo to krytyka obecnych rozwiązań odwołuje się do tego, że składki nie mają powiązania z rzeczywistą sytuacją firmy. Czy wobec tego, zamiast dodawać kolejny wyjątek, nie warto zastanowić się nad samą regułą – sugeruje dr Lasocki.

Wskazuje, że przedsiębiorca mógłby przelać należności do ZUS np. od części dochodu lub ograniczonego przychodu, z zastrzeżeniem rocznej minimalnej kwoty, od której należałoby składkę opłacić. – Ta suma mogłaby docelowo odpowiadać rocznemu minimalnemu wynagrodzeniu, a w pierwszym okresie prowadzenia firmy ów dolny limit powinien być zmniejszony – dodaje i ocenia, że to by lepiej realizowało interes biznesu i społeczeństwa.

– W kampanii obiecano „urlop”, ale systemowe uregulowanie problemu byłoby rozwiązaniem dalej idącym i lepiej odzwierciedlającym możliwości danej firmy, a także upraszczającym zasady podlegania. Skoro jesteśmy na wstępnym etapie prac, to może warto rozważyć tego typu wyjście – komentuje.

Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan też jest przeciwny nowym ulgom.

– Jestem jedynie za wydłużeniem do roku ulgi na start, ale tylko pod warunkiem, że będzie ona jednorazowa i jednocześnie zrezygnujemy z pozostałych preferencji w opłacaniu należności do ZUS. Negatywnie wpływają one na konkurencję na rynku – mówi.

Sądy i trybunały
Sędzia Piebiak może stracić immunitet. Oskarża go były lider KOD
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Konsumenci
Frankowicze mają nowy sposób na banki. Donoszą do prokuratury
Podatki
Ryczałtowcy chcą dzielić biznes, by obniżyć składkę zdrowotną
Praca, Emerytury i renty
Będzie dodatkowa waloryzacja emerytur i rent. Rząd odsłania karty
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Nieruchomości
Mieszkania społeczne. Koniec wyodrębniania na własność