Sprawy: Nergala, który na oczach publiczności podarł Biblię; namalowanych symboli swastyki uznanych przez prokuratora za symbol szczęścia czy obraźliwych transparentów podczas meczów piłkarskich należą do trudnych i trzeba nadać im priorytet –uznał prokurator generalny i zarządził szkolenie śledczych. O tym, że sprawa robi się poważna, świadczyć może rosnąca liczba skazanych za tego rodzaju przestępstwa. W 2012 r. było ich 60 (aktów oskarżenia 140); rok wcześniej 32 (69).
Trudno kwalifikować
W każdej z 44 prokuratur okręgowych wybrano jedną jednostkę rejonową i wyselekcjonowano w nich po dwóch prokuratorów do prowadzenia śledztw w sprawach przestępstw rasistowskich lub ksenofobicznych. W Warszawie i Białymstoku (najwięcej takich spraw) szkolić się będą prokuratorzy dwóch rejonówek. Wspierać ich będą wyznaczeni już wcześniej konsultanci w prokuraturach okręgowych i apelacyjnych. Do tej pory działali zupełnie inaczej. Dwa razy do roku badali sprawy umorzone i te, w których odmówiono wszczęcia postępowania. Było to jednak działanie po fakcie i nie miało szansy przełożyć się na bieżącą praktykę.
– Od 24 września szkolić się będzie pierwsza grupa; 26 kolejna. Potem będą się spotykać na zajęciach cyklicznych – mówi „Rz" prokurator Krzysztof Karsznicki z Prokuratury Generalnej. Obok śledczych skutecznych metod ścigania tego rodzaju przestępczości uczyć się będą też policjanci. Często to bowiem oni jako pierwsi mają z nią styczność.
Szkolenie polegać ma nie tylko na analizie orzecznictwa w takich sprawach, ale i wykładni i interpretacji kontrowersyjnych przepisów. Prokuratorzy uczyć się też będą gromadzenia dowodów i interpretacji prawa z objaśnieniem odpowiedniego orzecznictwa Trybunału w Strasburgu .
– Nie ukrywamy, że prokuratorzy mają problemy z oceną niektórych zachowań. To trudne sprawy, bardzo ocenne. Czasem na granicy znieważenia. A jeśli dodamy do tego podłoże artystyczne, to kwalifikacja staje się jeszcze trudniejsza – tłumaczy Karsznicki.
Złapać rasizm w Internecie
– Problem kwalifikacji to jedno. Drugi, chyba znacznie poważniejszy, polega na trudnościach z identyfikacją sprawców – dodaje dr Piotr Posępski z Uniwersytetu Łódzkiego. – Ogromnie trudno namierzyć autorów napisów na murach czy obraźliwych wpisów w Internecie na różnego rodzaju forach. Jeśli nie ma monitoringu to znalezienie autora obraźliwych słów czy haseł jest praktycznie niemożliwe – uważa dr Posępski.
Z kolei kiedy sprawcy nie ma, sprawa jest umarzana, a to bardzo nie podoba się obywatelom. Przykłady?
Symbol szczęścia z Białegostoku
Ostatnio głośna stała się sprawa z Prokuratury Rejonową Białystok-Północ, która odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie namalowania swastyki na publicznym budynku. Prokurator uzasadnił to tym, że swastyka to także „powszechny w Azji symbol szczęścia". Szef tamtejszej prokuratury rejonowej stracił już stanowisko. W Kielcach z kolei umorzono śledztwo w sprawie obraźliwych wpisów w internecie o „żydowskim ścierwie".
Dużo łatwiej działać, kiedy takie zachowanie połączone jest z naruszeniem nietykalności, bo wówczas wzrasta szansa na złapanie sprawcy.