Rzeczpospolita: Czy zmiany stawek wskazane w nowych rozporządzeniach satysfakcjonują środowisko?
Jacek Trela: Są plusy i minusy tych rozwiązań. Pozytywne jest to, że przekonaliśmy razem z radcami prawnymi ministra, że nieprawidłowym rozwiązaniem są wspólne rozporządzenia dla stawek przewidzianych do obliczania wynagrodzenia adwokata z urzędu i z wyboru. Teraz zostały rozdzielone.
Co dało takie rozdzielenie?
Stawki za sprawy z wyboru zostały podwyższone i zbliżone do rynkowych. Rozporządzenie określa stawki minimalne, sąd może je zwielokrotnić.
Wcześniej prawnicy zwracali uwagę, że sądy nie zwielokrotniają stawek i przyznają minimalne.
Teraz wprowadzono mechanizm, według którego stawki mają być zwielokrotniane. Mamy nadzieję, że to rozwiązanie zmieni praktykę i sędziowie będą częściej zasądzali stawkę nie tylko minimalną, ale i wyższe.
Skoro w rozporządzeniach jest tyle dobrych rozwiązań, to czemu środowisko adwokackie odstąpiło w lipcu od rozmów?
Propozycja dotycząca stawek z urzędu pokazała, że minister niepoważnie podchodzi do rozmów z przedstawicielami samorządów prawniczych. Zaproponowano wprawdzie podwyższenie stawek o 100 proc., ale przy założeniu, że zasadą będzie zasądzanie połowy. To fikcyjna zmiana, nie mogliśmy jej firmować, dalej uczestnicząc w rozmowach.
Rozpoczęliście także protest polegający na przekazywaniu do sądów tzw. list obrońców z urzędu. Sąd Najwyższy uznał uchwały dotyczące protestu za niezgodne z przepisami.
Tak ocenił to zagadnienie Sąd Najwyższy. My jednak uważamy, że mieliśmy prawo do protestu. W takiej formie nie wyrządził on nikomu szkody, obrońcy byli wyznaczani, nikt nie został pozbawiony pomocy prawnej. A nam udało się zwrócić uwagę opinii publicznej na problem niskich stawek z urzędu.
Jakie są zatem możliwe dla adwokatury formy protestu?
Mamy nadzieję, że w najbliższej przyszłości ich użycie nie będzie konieczne. Przede wszystkim chcemy rozmawiać z nowym ministrem sprawiedliwości o problemie niskich stawek z urzędu. Będziemy także proponowali inne rozwiązania – np. wprowadzenie przymusu adwokacko-radcowskiego w sądach niższych szczebli – tak jak dziś w SN czy Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Zapobiegnie to bezrobociu wśród profesjonalnych prawników, którego symptomy już są dostrzegalne. Ponadto usprawni postępowanie przed sądem i przyspieszy rozpoznawanie spraw. Powinno to dać wymierne korzyści finansowe Skarbowi Państwa (krócej trwające sprawy mniej kosztują) oraz poprawić wizerunek wymiaru sprawiedliwości w odbiorze społecznym. Wierzę, że tego rodzaju rozwiązanie będzie leżało na sercu nowemu ministrowi.
—rozmawiała Katarzyna Borowska