Reklama
Rozwiń
Reklama

Nowelizacja kodeksu postępowania karnego wkracza w decydującą fazę

Adwokaci żałują, że zmiany dotyczące tymczasowego aresztowania są zbyt zachowawcze, prokuratorzy narzekają na koszty, jakie wygeneruje nowelizacja, ale i tak wszyscy spodziewają się prezydenckiego weta. A to może oznaczać zasądzenie kar na skutek skargi Komisji Europejskiej

Publikacja: 22.01.2026 06:03

Kodeks karny

Kodeks karny

Foto: Fotorzepa / Rafał Guz

Sprawozdanie komisji ds. zmian w kodyfikacjach (sejmową dyskusję nad nim zaplanowano na środę wieczór) powstało na bazie kilku projektów nowelizacji kodeksu postępowania karnego: rządowego, przygotowanego na podstawie projektu Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego, oraz kilku poselskich. Ostateczny kształt w dużej mierze uwzględnia głównie rządowe propozycje.

Projekt z jednej strony przewiduje ociosanie procedury z sukcesywnie dodawanych narośli w postaci wiążących sprzeciwów prokuratora – przykładowo przy zmianie tymczasowego aresztowania na poręczenie majątkowe (art. 257 § 3 k.p.k.), możliwości zastosowania listu żelaznego (art. 281 k.p.k.) czy wyłączenia jawności rozprawy (art. 360 § 2 k.p.k.).

Z drugiej zaś stanowi implementację unijnych dyrektyw – w zakresie prawa do obrony, dostępu do tłumacza, informacji o stanie sprawy czy domniemania niewinności.  

By uczynić zadość postanowieniom dyrektywy i zapewnić od lat oczekiwany przez kolejnych rzeczników praw obywatelskich standard w postaci dostępu do obrońcy od pierwszego zatrzymania, projekt przewiduje zmianę definicji podejrzanego (art. 71 § 1 k.p.k.) poprzez nadanie jej brzmienia: za podejrzanego uważa się osobę, co do której zebrane dowody dostatecznie uzasadniają podejrzenie popełnienia przez nią przestępstwa i wobec której podjęto czynność procesową ukierunkowaną na jej ściganie.

Dziś za podejrzanego uważa się osobę, wobec której wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów, albo którą przesłuchano w charakterze podejrzanego.

Reklama
Reklama

Zmiana definicji podejrzanego: jakie będą tego konsekwencje?

 – Przesunięcie momentu uzyskania statusu podejrzanego będzie miało kluczowe znaczenie dla sytuacji osób objętych podejrzeniem popełnienia przestępstwa, które wprawdzie pozostają na wolności, lecz wobec których podejmowane są inne czynności zmierzające do ich ścigania (np. przeszukanie). Od tego momentu niedopuszczalne będzie traktowanie takiej osoby inaczej niż jako podejrzanego, a zatem naruszeniem jej praw procesowych będzie jej przesłuchanie w charakterze świadka – czytamy w uzasadnieniu.

Stanowczy sprzeciw przeciwko nowelizacji zgłaszają prokuratorzy ze Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP. Ich zdaniem, jak ujął dr Paweł Opitek podczas jednego z posiedzeń sejmowej komisji ds. zmian w kodyfikacjach, projekt nowelizacji jest przejawem „zbyt daleko idącego troszczenia się państwa o zapewnienie adwokatów dla osób podejrzanych na koszt podatnika (...)”. Chodzi o koszt pomocy prawnej, która ma przysługiwać każdemu zatrzymanemu od pierwszej czynności czy koszty tłumaczeń dla osób innej narodowości.

Czytaj więcej

Zakaz opuszczania UE będzie nieefektywny

Michał Hara z Ministerstwa Sprawiedliwości przyznawał, że faktycznie wdrożenie ustawy pociągnie za sobą pewne koszty, lecz jeśli TSUE uwzględni skargę Komisji Europejskiej i stwierdzi, iż Polska uchybiła swoim zobowiązaniom, to niechybnie będzie się to wiązać z nałożeniem kar finansowych. – Znacznie większe koszty będą wynikały z tego, że nie przyjmiemy tej ustawy, niż ewentualnych konsekwencji jej przyjęcia – odpowiadał Michał Hara.

Prokuratorzy o zmianach w procedurze karnej: „Wydatki, jakie spowoduje nowelizacja, będą wielokrotnie większe od szacowanych”

Zgodnie z szacunkami przedstawionymi w ocenie skutków regulacji nowe przepisy spowodują zwiększenie wydatków sądów o 9 mln zł, a prokuratury o 4,3 mln zł.

Zdaniem Jacka Skały, szefa prokuratorskiego związku, te wyliczenia są zaniżone i to nawet dziesięciokrotnie.  – W 2024 r. policja zatrzymała 105 744 osób w sprawach o przestępstwa. Nawet zakładając, że w formie śledztw prowadzone było tylko ok. 30 tys., a reszta w formie dochodzeń, to biorąc pod uwagę stawki za obronę z urzędu w postępowaniach przygotowawczych i sądowych prowadzonych (różne dla śledztw i różne dla dochodzeń) tylko na wynagrodzenie adwokatów potrzeba 18 mln zł za sprawy prowadzone jako śledztwa i 23 mln zł w dochodzeniach – wylicza prokurator Skała. I zaznacza, że po zmianie definicji podejrzanego status ten otrzyma jeszcze więcej osób.

Reklama
Reklama

Prokuratorzy przestrzegają też, że konsekwencją nowej definicji podejrzanego będzie masowe podważanie czynności podjętych w postępowaniu przygotowawczym, właśnie z uwagi na niezapewnienie obrońcy od momentu podjęcia pierwszej czynności ukierunkowanej na ściganie.

 – Problem będzie w szczególności w postępowaniach prowadzonych w formie dochodzenia przez policję. Przy tak ogólnej definicji podejrzanego, policjanci będą mieli problem z interpretacją przepisu. Spodziewam się zatem masowego kwestionowania legalności czynności wykonanych po zatrzymaniu – akcentuje prok. Skała.

Czytaj więcej

Czeka nas wzrost liczby podejrzanych? Nieoczekiwany skutek rządowej nowelizacji

Jak przypomina mec. Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, postępowania przygotowawcze, co do zasady, prowadzone są pod nadzorem prokuratora.  – To oni powinni pilnować prawidłowego przebiegu dochodzenia, wspierać policjantów i w razie potrzeby korygować podejmowane przez nich decyzje. Oczywiście przez pierwsze miesiące po ewentualnym wejściu w życie nowych regulacji, wszyscy będziemy zbierali doświadczenia w tym, jak należy w odpowiedni sposób wypełniać standard wynikający z dyrektywy obrończej – mówi mec. Rosati. Jednocześnie przypomina, że zapewnienie dostępu adwokata od początku postępowania to standard przynależny każdemu w demokratycznym państwie prawnym.

Kwestia wątpliwości, jakie może w praktyce rodzić nowa definicja podejrzanego, była przedmiotem dyskusji podczas prac sejmowej komisji. Jak tłumaczył Michał Hara z MS, niemożliwe byłoby stworzenie zamkniętej listy czynności nastawionych na ściganie. – To może być zatrzymanie osoby, przesłuchanie, może to być zbieranie innych danych, a nawet kontrola operacyjna – mówił Hara, tłumacząc, że po to właśnie została zastosowana klauzula generalna, żeby wszystkie te okoliczności można było uchwycić i nie narażać się na zarzut ze strony KE, dotyczący nieprawidłowego wdrożenia dyrektywy.

 – Jeśli faktycznie będą tutaj pewne wątpliwości, czy w danym momencie mamy już tę czynność nakierowaną na ściganie, czy też nie, i taka wątpliwość się w umyśle prokuratora czy przedstawiciela innego organu ścigania pojawi, to wydaje się zasadne, zgodnie z art. 5 k.p.k. i art. 45 konstytucji, żeby w takiej sytuacji niejako dmuchać na zimne i uznać, że taka osoba już jest podejrzanym ze wszystkimi tego konsekwencjami. Pamiętajmy, że to jest wykonanie prawa UE, ale także wykonanie orzecznictwa i to już sprzed kilkunastu lat Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że nie sam fakt przedstawienia zarzutów, ale już czynności zmierzające do ukarania tej osoby aktualizują prawo do obrony – dodawał przedstawiciel MS.

Reklama
Reklama

Zawiedzione nadzieje na głęboką reformę tymczasowych aresztów. „Zatrzymali się w połowie drogi”

Choć wspólnie z propozycją rządową rozpatrywane były projekty poselskie zawierające zmiany w przepisach dotyczących tymczasowego aresztowania, to w sprawozdaniu komisji te propozycje w większości nie zostały uwzględnione.

 – W zakresie zmian obejmujących stosowanie i przedłużanie stosowania tymczasowego aresztowania projektodawca zatrzymał się w połowie drogi. Nadal m.in. utrzymuje jako zasadę stosowanie po raz pierwszy tymczasowego aresztowania na okres do trzech miesięcy, zamiast skracać ten czas, nadto utrzymuje przesłankę zagrożenia surową karą jako podstawę do stosowania lub przedłużania tymczasowego aresztowania, zamiast ją wyeliminować. Szczególnie że jest nadużywana – krytykuje prezes NRA. Wytyka również, że nie zdecydowano się na zastąpienie abstrakcyjnej „uzasadnionej obawy” utrudniania postępowania, która jest instrumentalnie i uznaniowo wykorzystywana do uzasadniania stosowania tymczasowego aresztu – „realną obawą”, która powinna być wykazana dowodowo.

Opinia dla "Rzeczpospolitej"

Paweł Śliz, Polska 2050

Jeśli chodzi o przepisy dotyczące tymczasowego aresztowania, to niestety odczuwam wielki niedosyt. Jednak jeśli prezydent – co mam nadzieję nie nastąpi –  zawetuje ustawę, wówczas będziemy przekonywać współkoalicjantów do cząstkowej nowelizacji k.p.k. dotyczącej właśnie tymczasowego aresztowania. Projekt, złożony przez Polskę 2050, dotyczący reformy tego najsurowszego środka zapobiegawczego, był pierwszym projektem poselskim poddanym konsultacjom społecznym, a w I czytaniu poparły go wszystkie ugrupowania parlamentarne – od Lewicy po Konfederację. Owszem, był to projekt bardzo daleko idący i prohumanitarny, ale miał pokazać społeczeństwu, że ten środek jest nadużywany. Chcemy, by tymczasowy areszt był naprawdę środkiem zapobiegawczym, a nie antycypacją kary.

 – Projekt nie przewiduje też obowiązku udostępniania przez prokuratora akt w formie elektronicznej na żądanie podejrzanego lub jego obrońcy, a jedynie ogranicza to do samego wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Takie rozwiązanie zdecydowanie przyspieszyłoby procedowanie i podwyższyło standard realizacji prawa do obrony przez podejrzanego – zwraca uwagę mec. Rosati.

Posiedzenie w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania musi się odbyć w ciągu 24 godzin od złożenia wniosku przez prokuratora. A to oznacza, że zarówno sąd, jak i obrońca mają bardzo mało czasu na zapoznanie się z aktami. Gdyby dostęp do nich był w formie elektronicznej, sąd i obrońca mogliby zapoznawać się z materiałem dowodowym równolegle.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Pilitowski: dysfunkcjonalność tymczasowego aresztowania jest na rękę rządowi

Eksperci żałują również, że w projekcie nie ma wprost nałożenia na prokuratora obowiązku, by w przypadku złożenia wniosku o przedłużenie TA musiałby wskazać szczegółowo: czynności podjęte w czasie stosowania tego środka, okoliczności uzasadniające jego dalsze stosowanie oraz czynności, które prokuratura ma zamiar przeprowadzić w trakcie wnioskowanego dalszego czasu trwania TA. A byłby to realny instrument kontroli toku postępowania i prawidłowości jego prowadzenia.

 – Co istotne projekt zawiera rozwiązanie, o które NRA zabiegała od początku mojej pierwszej kadencji, tj. zmianę zasad zawieszania adwokatów w wykonywaniu zawodu. Stoję konsekwentnie na stanowisku, że nie może tego robić urząd prokuratorski, a powinien robić to niezawisły sąd. Wynika to z faktu, iż nie może adwokata zawieszać jego przeciwnik procesowy. Ponadto zmiana, którą postuluję realnie wzmacnia standard niezależności zawodu adwokata. Skorzystają na tej zmianie także radcy prawni, bo ich również obejmie – dodaje mec. Przemysław Rosati.

Dowody zdobyte przy okazji nadal będą dopuszczalne

Bardzo ważna zmiana dotyczy art. 168a i 168b, które obecnie umożliwiają wykorzystanie dowodu zdobytego niezgodnie z procedurą lub nawet za pomocą czynu zabronionego. Proj. nowe brzmienie art. 168a k.p.k. mówi, że niedopuszczalne jest przeprowadzenie i wykorzystanie dowodu uzyskanego za pomocą czynu zabronionego. Jednak art. 168b, nawet po zmianach ma pozwalać na wykorzystanie, pod pewnymi warunkami, dowodów zdobytych przy wykorzystaniu kontroli operacyjnej zarządzonej wobec innej osoby lub innego przestępstwa, niż z powodu którego zarządzono kontrolę.  

Zdaniem adwokatów utrzymanie tego przepisu jest nieakceptowalne. NRA stoi na stanowisku, że dowód nielegalny nie powinien być wykorzystywany w procesie karnym, przez żaden z organów i na jego podstawie nie powinno się ustalać faktów i podejmować jakichkolwiek decyzji procesowych. 

Reklama
Reklama
Zawody prawnicze
Waldemar Żurek: Notariusz zawodem zamkniętym? Nie można do tego dopuścić
Edukacja i wychowanie
Włamanie do Librusa. MEN zapowiada państwowy e-dziennik
W sądzie i w urzędzie
Nie ma rozwodu, bo orzekał neosędzia. Minister Żurek: coś bardzo niepokojącego
Edukacja i wychowanie
Koniec opadających spodni w szkołach. MEN szykuje nowe przepisy
Nieruchomości
Ustalenie miedzy: ewidencja geodezyjna kontra płot. Co orzekł SN?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama