Reklama

Piloci znów będą się uczyć w Rosji

Wojsko podpisze umowę na szkolenie w Moskwie. MON planuje też zakup symulatorów

Publikacja: 04.05.2011 19:00

Szkolenie dla załogi Tu-154 według nieoficjalnych informacji może kosztować kilkadziesiąt tys. zł

Szkolenie dla załogi Tu-154 według nieoficjalnych informacji może kosztować kilkadziesiąt tys. zł

Foto: Rzeczpospolita, Piotr Stelmach

Siły Powietrzne lada dzień podpiszą umowę na roczne szkolenie na symulatorze lotu w Rosji załóg ostatniego rządowego tupolewa. Według nieoficjalnych informacji ma to kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych.

– Będą to tzw. szkolenia odświeżające: piloci w symulatorach będą powtarzać sytuacje szczególne i ekstremalne, które miały miejsce w tym typie samolotu, np. pożar na pokładzie, lądowanie z jednym silnikiem – tłumaczy ppłk Robert Kupracz, rzecznik Sił Powietrznych, które nie mają symulatora dla Tu-154.

To będzie norma?

Wcześniej takie szkolenie odbyło się w maju 2007 r. podczas odbioru samolotu po naprawie w Zakładach Remontowych w Moskwie (jednak był to kilkugodzinny trening) oraz w 2010 r., już po katastrofie smoleńskiej. Wówczas do Moskwy (do innego ośrodka niż ten, z którym Siły Powietrzne podpiszą umowę) wysłano osiem osób, czyli dwie ostatnie załogi tupolewa z 36. specpułku, który obsługuje najważniejsze osoby w państwie. Ale nie służyło ono trenowaniu zachowań w sytuacjach ekstremalnych i odbyło się w kabinach treningowych, a nie symulatorach nowej generacji.

Teraz piloci z 36. specpułku wrócą do szkoleń z zachowań w sytuacjach ekstremalnych.

– Ma się to stać normą – dodaje ppłk Kupracz.

Reklama
Reklama

 

– Żałuję, że tak późno podjęto te decyzje – ocenia płk Edmund Klich, szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, były akredytowany przy rosyjskiej komisji badającej przyczyny katastrofy z 10 kwietnia. Zdaniem Klicha takie decyzje powinno się podjąć zaraz po katastrofie CASY w 2008 r. – Bez symulatora nie ma mowy o pełnym, profesjonalnym szkoleniu pilota – podkreśla.

Arkadiusz Protasiuk, kapitan samolotu Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem, nigdy nie ćwiczył na symulatorze jako pierwszy pilot. Eksperci, w tym także płk Klich, wytykali resortowi obrony, że brak takich treningów mógł być jedną z pośrednich przyczyn tragedii.

– Na symulatorach ćwiczy się zachowania na nietypowych, źle wyposażonych lotniskach lub w złych warunkach pogodowych – dodaje Klich. – Nie można ćwiczyć startów i lądowań w rzeczywistości, bo koszty błędu pilota mogą być tragiczne.

Szkolenia na symulatorach dla tupolewa będą się odbywały dwa razy w roku dla każdej z dwóch załóg, jakie dziś latają w 36. specpułku. – To przyzwoity standard, jaki obowiązuje w cywilnym lotnictwie – uważa Grzegorz Hołdanowicz, ekspert wojskowy i redaktor naczelny miesięcznika "Raport – Wojsko, Technika, Obronność".

Ćwiczą w świecie

Siły Powietrzne, doświadczone tragedią w Smoleńsku, zakupiły także specjalne urządzenie z oprogramowaniem wspomagające trening pilotów 36. pułku z procedur IFR, czyli lądowania na postawie wskazań przyrządów pokładowych, gdy nie widzą ziemi. – To nowe zadanie – podkreśla ppłk Kupracz.

Reklama
Reklama

Poza tym niedawno w Szwecji trenował personel pokładowy specpułku latającego z VIP-ami. Ćwiczenia z ewakuacji pasażerów również odbywały się w specjalnej kabinie symulatora pokładowego.

Polskie Siły Powietrzne mają symulatory do szkolenia załóg pięciu rodzajów samolotów, których jest najwięcej na wyposażeniu armii: F-16, Su-22, MiG-29, TS-11 Iskra i PZL-130 Orlik.

Piloci innych maszyn szkolą się poza krajem. Np. kilka miesięcy temu grupa ze specpułku poleciała na trening do Shawbury w Wielkiej Brytanii, gdzie jest symulator śmigłowca Bell-412. Piloci jaka-40 szkolą się w Rosji, C-130 Herculesa – w Tampa w USA. Niedługo ma zostać też podpisana umowa na szkolenie na symulatorze śmigłowca Mi-8, również poza granicami kraju.

Po tragedii w Smoleńsku dowództwo Sił Powietrznych zdecydowało, że obowiązkowe szkolenia na symulatorach i urządzeniach treningowych będą przechodzili piloci CASY C-295M. Pod koniec 2010 r. w Centrum Szkolenia Airbus Military w Sewilli ćwiczyło pierwszych sześciu pilotów (trzy załogi). W tym roku będzie podobnie.

Ale MON przygotowuje się też do zakupu symulatora tych maszyn. Chce go mieć w 2013 – 2014 r. Cena? Nawet kilkanaście mln dolarów. – Mamy 11 samolotów CASA, zakup symulatora jest dla nas bardziej opłacalny niż szkolenia załóg za granicą – tłumaczy Kupracz.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama