Przypominamy wywiad jakiego Andrij Parubij, zastrzelony we Lwowie były przewodniczący parlamentu Ukrainy, udzielił „Rzeczpospolitej” w 2014 roku.
Dlaczego złożył pan dymisję ze stanowiska sekretarza Narodowej Rady Bezpieczeństwa i Obrony?
Andrij Parubij: Mieliśmy z prezydentem Poroszenką różne punkty widzenia na temat aktualnej sytuacji. To nie była zasadnicza różnica poglądów. Mimo że nasze drogi z prezydentem się rozeszły, mamy dla siebie wzajemny szacunek i czujemy przyjaźń. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w czasach, gdy Ukraina walczy o niepodległość, nasze odmienne myślenie powinno łączyć, a nie dzielić. To nie efekt walki politycznej, ale nasza wspólna decyzja.
Wierzy pan w porozumienie Putina z Poroszenką?
Nie wierzę w żadną ugodę ?z Putinem. Jego głównym celem jest uniemożliwienie przejścia tej drogi, którą Ukraina sobie wybrała. Dlatego musimy na wszelkie sposoby powstrzymać Putina, musi to zrobić cały cywilizowany świat. Dopiero wtedy, gdy rosyjski prezydent poczuje presję całego świata, możemy odnieść sukces. Rosyjska strategia nie ogranicza się do aneksji Ukrainy a zagraża wszystkim krajom graniczącym z Rosją. Ta wojna nie jest jedynie wojną między Ukrainą a Rosją, to jest wojna cywilizacyjna. By nie przegrać tej walki, cały cywilizowany świat musi się zjednoczyć. Nie wierzę, że porozumienie z Putinem może doprowadzić do stabilizacji w naszym kraju. Sytuacja się uspokoi wtedy, gdy naszą ziemię opuszczą wojska okupantów, a my odzyskamy kontrolę nad okupowanymi terenami: Krymem i Donbasem.
Czy zawieszenie broni jest drogą ku pokojowi, czy tylko chwilową przerwą w wojnie?
W ostatnim czasie agentura Putina na wszelkie sposoby dążyła do zamrożenia konfliktu w obwodach donieckim i ługańskim. W tym czasie do Donbasu zostały ściągnięte siły, które uczestniczyły w oddzieleniu się mołdawskiego Naddniestrza. Zakładam, że planem Putina to stworzenie na Ukrainie drugiego Naddniestrza, by przygotować siły do kolejnej ofensywy. Mam podstawy twierdzić, że Putin nadal dąży do destabilizacji sytuacji we wschodniej i południowej części Ukrainy. Tereny te będą stanowiły przyczółek do dalszej agresji i okupacji kolejnych obszarów. Chciałbym wierzyć, że tak nie jest i że rosyjski prezydent rzeczywiście dąży do pokoju na Ukrainie. Tymczasem moje doświadczenie i wiedza podpowiadają, że jest zupełnie odwrotnie, a rosyjska agresja dopiero się zaczyna.