Nie pomogą wprowadzone niedawno przez Sejm poprawki (szczegóły patrz ramka) – to opinia większości ekspertów procedury karnej. Są zgodni, że tryb przyspieszony nie działa i działał nie będzie.
– Poza urzędnikami Ministerstwa Sprawiedliwości nie spotkałem nikogo, kto by wierzył w powodzenie poprawionego trybu – ocenia prof. Włodzimierz Wróbel z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
– Od początku był skazany na niepowodzenie, bo nikomu nic nie daje – wtóruje mu prof. Piotr Hofmański z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Do krytyków ekspresowych sądów zaliczają się także szefowie resortu sprawiedliwości.
[srodtytul]Rząd się uparł[/srodtytul]
Także Jacek Czaja, wiceminister sprawiedliwości, nie był entuzjastą ekspresowych sądów. W wywiadzie udzielonym „Rz” pod koniec sierpnia mówił: – Uważam, że tryb przyspieszony powinien ulec likwidacji. Dotknął głównie pijanych rowerzystów, a koszt załatwienia takiej sprawy przerasta nasze możliwości finansowe.
Faktem jest, że ostatnio ten tryb całkowicie zamarł. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, w wielu sądach w kraju przestano nawet wyznaczać dyżury. Dlaczego? Bo miesiącami nikt na nie nie trafiał – usłyszeliśmy.
Kiedy po roku obowiązywania okazało się, że ekspresowe sądy to fikcja, Zbigniew Ćwiąkalski, ówczesny minister sprawiedliwości, próbował je zrekonstruować.
Projekt, wielokrotnie poprawiany, doczekał się uchwalenia na jednym z ostatnich posiedzeń Sejmu, choć eksperci proponowali wykreślenie tego trybu z procedury karnej. Teraz nowelą zajmie się Senat.
– Nie ulega wątpliwości, że stosowanie trybu przyspieszonego z całą jego machiną dyżurów (sędziów i adwokatów), zatrzymań, doprowadzeń, wynagrodzeń adwokatów itd. jest o wiele kosztowniejsze niż orzekanie w postępowaniu nakazowym czy skazanie bez rozprawy – ocenia prof. Wróbel.
O niewspółmiernych do korzyści kosztach mówią także inni karniści. Na przykład koszt doprowadzenia, zatrzymania, umieszczenia w izbie zatrzymań przez policję szacuje się na ok. 600 zł, obligatoryjny adwokat ok. 400 zł – to generuje poważne koszty.
[srodtytul]Wątpliwe antidotum[/srodtytul]
Profesor Wróbel twierdzi też, że w Hiszpanii, na której wzorowaliśmy nasze ekspresowe sądy, wycofano się z nich.
– To nie wstyd się przyznać do nietrafionych pomysłów, ale rezygnacja z czegoś, co w oczach opinii publicznej służy ściganiu przestępczości, jest bardzo niepopularne – przyznaje profesor.
Żadnej szansy na powodzenie nie daje też zmienionym przepisom prof. Hofmański.
– Są w naszej procedurze instytucje, które z powodzeniem mogą zadziałać, a kosztują dużo mniej i w dodatku doskonale się sprawdzają – mówi.
Uważa też, że okrzyknięcie ekspresowych sądów antidotum na stadionowych chuliganów było nieporozumieniem.
– Już pierwsze zatrzymania pokazały, że tak szybka identyfikacja pseudokibiców (przejrzenie kaset z monitoringu) jest praktycznie niemożliwa. Ich sprawy trafiały więc do trybu zwykłego, a koszty zatrzymania stawały się faktem – uzasadnia.
– Teraz, po zmianach, kiedy sąd będzie mógł prowadzić przyspieszony proces także po zarządzeniu przerw w rozprawie (łączny ich czas nie może przekroczyć dwóch tygodni), ekspresowe tempo to już tylko fikcja – dodaje dr Janusz Niedzielak z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Nieco mniej sceptyczny jest prof. Piotr Kruszyński z Uniwersytetu Warszawskiego. Przyznaje, że zawsze był zwolennikiem szybkiego karania i w jego opinii po zmianach tryb przyspieszony ma szansę stać się tańszy i skuteczny.
Poprawiony tryb przyspieszony nie tylko nie daje nadziei. Budzi też obawy.
– Po rezygnacji z wielu przepisów gwarantujących sprawcy ochronę prawną, np. o obligatoryjnej obronie, mogą się pojawić zarzuty o niezachowanie gwarancji procesowych.
[ramka] [b]Najważniejsze zmiany[/b]
? tryb przyspieszony nie będzie trybem szczególnym postępowania zwyczajnego, lecz będzie funkcjonował jako tryb szczególny postępowania uproszczonego,
? rezygnuje się z obligatoryjnego w każdym przypadku zatrzymania i przymusowego doprowadzenia sprawcy do sądu. Teraz będzie mu można na miejscu wręczyć wezwanie do stawiennictwa i odesłać do domu,
? ekspresowy sąd będzie mógł zastosować instytucję skazania bez rozprawy (art. 335 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=CF3FCBD585A5353595A0E6BE90E78012?id=75001]k.p.k.[/link]),
? kiedy skazany właściwie powiadomiony o terminie nie stawi się na rozprawę, sąd będzie mógł ją prowadzić pod nieobecność oskarżonego,
? rezygnuje się z obligatoryjnej obrony przed sądem.[/ramka]
[ramka] [b][link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2009/10/07/ekspresowe-sady-skazane-na-niepowodzenie/]Skomentuj ten artykuł[/link][/b][/ramka]