Temat rozliczeń między Polskim Związkiem Piłki Nożnej a kancelarią LSW Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy za obsługę procesu o naruszenie dóbr osobistych Zbigniewa Bońka nabiera rumieńców. Po raz pierwszy w dyskusji postanowiła zabrać głos sama kancelaria reprezentująca byłego prezesa PZPN. Twierdzi, że publicznie podawane informacje o kwocie honorarium, jakie miała pobrać za obsługę w tej sprawie, są nieprawdziwe.

Temat u śledczych

Chodzi o sądowy spór, jaki Zbigniew Boniek wytoczył Piotrowi Nisztorowi i „Gazecie Polskiej” za serię artykułów dotyczących byłego już prezesa PZPN, w których sugerowano, że prowadził on niekorzystne dla związku interesy z byłymi przedstawicielami służb bezpieczeństwa. Sąd pierwszej instancji nakazał dziennikarzowi przeprosić Zbigniewa Bońka.

Do poprowadzenia sprawy o naruszenia dobrego imienia eksszefa PZPN zaangażowana została kancelaria LSW Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy.

Komentatorów dziwią dwa aspekty tej współpracy. Po pierwsze, po co zdecydowano się zaangażować do sprawy kancelarię LSW, skoro PZPN obsługuje kancelaria Wojcieszak, Basiński i Wspólnicy, która – podobnie jak LSW – specjalizuje się m.in.w sprawach o naruszenie dóbr osobistych. Po drugie, kwota, jaka miała zostać pobrana jako honorarium za poprowadzenie sprawy w pierwszej instancji. Dotąd publicznie padały informacje o 380 tys. zł brutto, które powędrowały z kasy PZPN na konto LSW.

To zaś spowodowało, że do prokuratury skierowano zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na nadużyciu uprawnień i narażaniu PZPN na znaczną szkodę finansową w związku z procesem prezesa Bońka.

Czytaj więcej

Marek Domagalski: Przypadek Zbigniewa Bońka

Pracy było więcej

Adwokat Maciej Ślusarek, który obok mecenasa Bogusława Leśnodorskiego (były prezes Legii Warszawa, dziś w radzie nadzorczej Motoru Lublin) jest wspólnikiem w kancelarii LSW, na pytania „Rz” odpowiada, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

– Wymieniona kwota jest kwotą brutto za roczną obsługę Polskiego Związku Piłki Nożnej w kilku obszarach. Z oczywistych przyczyn nie wyjaśniam jakich. Mogę natomiast wskazać, że obejmowała między innymi prowadzenie trzech procesów sądowych o ochronę renomy prezesa PZPN – oświadczył mecenas Ślusarek. – Informuję również, że rozliczenia odbywają się według stawki godzinowej, która stosowana jest przez większość instytucji publicznych w Polsce.

W odpowiedzi przesłanej redakcji prawnik wyjaśnia również, że kwota honorarium wyłącznie za prowadzenie sprawy o naruszenie dobrego imienia nie była nawet zbliżona do 380 tys. zł i wyniosła zaledwie jej część.

PZPN, poproszony o zweryfikowanie danych dotyczących rozliczeniach, ucina temat.

– Informacje i dane, o które pani pyta, są dostępne dla prokuratury prowadzącej postępowanie i ze względu na dobro tegoż postępowania PZPN nie ujawnia tych informacji oraz danych – odpowiedział Jakub Kwiatkowski, rzecznik prasowy związku.

To byłaby rekordowa stawka

Tymczasem nieoficjalnie osoba z PZPN, z którą udało się nam skontaktować, utrzymuje, że LSW pobrało 380 tys. zł wyłącznie za poprowadzenie sprawy w pierwszej instancji.

– Gdyby tak rzeczywiście się stało, byłaby to bardzo wysoka kwota jak na sprawę tego rodzaju. Ciężko to jednak w pełni ocenić, bo nie znam szczegółów, w tym zakresu prac, na jakie strony się umówiły – komentuje adwokat Krzysztof Czyżewski specjalizujący się w sprawach o naruszenie dóbr osobistych.

O tym, że 380 tys. zł za taką sprawę to kwota wręcz nierealna jak na polskie warunki, mówią również inni prawnicy prowadzący procesy o naruszenie dobrego imienia, którzy chcą pozostać anonimowi.

– Nieczęsto się zdarza, by sądy w Polsce zasądzały zadośćuczynienia w takiej wysokości, nie mówiąc już o wynagrodzeniu prawnika – wskazuje jeden z nich.

– Gdyby założyć, że prowadzenie sprawy zajęło kancelarii 100 godzin – co jest już i tak wartością maksymalną – to wyszłoby, że jej stawka godzinowa wynosi 3000 zł netto. To bardzo dużo. Takie kwoty pobierają światowej klasy kancelarie o szeroko rozpoznawalnej marce – usłyszeliśmy od kolejnego eksperta.

Bartosz Kopania, specjalista od prawniczego wizerunku, uważa, że ta sprawa może zaszkodzić zarówno kancelarii, jak i PZPN.

– Jeśli wykracza się ponad pewne standardy rynku, to pojawiają się znaki zapytania. I to niezależnie od tego, czy wszystko przebiegło uczciwie. To zaś dla obu firm trudna sytuacja. Dziennikarze mają bowiem prawo pytać, skąd takie ekstremalnie wysokie stawki i co je uzasadniało. Wizerunkowo to jest problem – przyznaje.

Jak się okazuje, nie tylko Zbigniew Boniek, ale również sam PZPN wniósł sprawę o ochronę dobrego imienia w związku z publikacjami w „Gazecie Polskiej”. Powództwa jednak zostały cofnięte.

– Nowe władze PZPN – wybrane 18 sierpnia 2021 r. – nie dostrzegły interesu faktycznego i prawnego PZPN w tym postępowaniu – poinformował „Rz” Jakub Kwiatkowski.


720

wynosi minimalna stawka za prowadzenie sprawy o naruszenie dóbr osobistych

600

wynosi opłata sądowa za wniesienie pozwu o ochronę dóbr osobistych