To sedno najnowszego orzeczenia SN dotyczącego nierzadkich sytuacji odpowiedzialności za szkodę, także niemajątkową, jak śmierć, wynikłą na skutek wypadku.
Zadośćuczynienie za śmierć pasażera w samochodzie
Kwestia ta wynikła w sprawie, w której matka 18-letniego syna, który zginął w wypadku samochodowym jako pasażer, domagała się od ubezpieczyciela OC kierowcy odpowiedzialnego za tragedię 100 tys. zł zadośćuczynienia za śmierć jej syna oraz 80 tys. zł dla jej drugiego, małoletniego syna, jako zadośćuczynienia za śmierć brata. Kwot tych matka domagała się ponad przyznane już wcześniej przez towarzystwo ubezpieczeniowe 15,6 tys. i 7,9 tys. zł zadośćuczynienia.
Sumy te wynikały z tego, że ubezpieczyciel uznał, iż ofiara wypadku w 50 proc. przyczyniła się do tragedii, ponieważ pasażer nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa. Przyczynienie się poszkodowanego do szkody zmniejsza bowiem należne odszkodowanie lub zadośćuczynienie od sprawcy czy jego ubezpieczyciela.
Matka ofiary kwestionowała kwoty zaoferowane przez ubezpieczyciela oraz fakt przyczynienia się syna do wypadku. W postępowaniu karnym opinia wykazała, że przyczyną wypadku była nadmierna prędkość pojazdu, który wypadł z drogi i dachował, a syn powódki nie miał żadnej możliwości uratowania się.
Czytaj więcej
Kierowca musi zakładać wyjście pieszego zza zaparkowanych samochodów. Jest to brane pod uwagę przy ustalaniu odpowiedzialności prowadzącego auto (j...
Towarzystwo ubezpieczeniowe twierdziło, że zadośćuczynienie powinno być „odpowiednie”
Sąd Okręgowy w Nowym Sączu zasądził na rzecz matki 89,3 tys. zł i na rzecz brata ofiary 80 tys. zł. Krakowski sąd apelacyjny wyrok utrzymał, przyjmując mniejsze przyczynienie się zmarłego do szkody, bo na 30 proc. Na zarzut towarzystwa ubezpieczeniowego, że przyznane zadośćuczynienie powinno być „odpowiednie”, sąd apelacyjny odpowiedział, że ustalenie, jaka kwota w konkretnych okolicznościach jest odpowiednia, zależy od uznania sędziego. Korygowanie tej kwoty przez sąd II instancji może być możliwe tylko wtedy, gdy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności sprawy, mających wpływ na wysokość zadośćuczynienia, jest ono niewspółmiernie nieodpowiednie, tj. albo rażąco wygórowane, albo rażąco niskie. W tej sprawie taka dysproporcja nie zachodziła.
Towarzystwo nie dało za wygraną i wśród zarzutów w skardze kasacyjnej do SN wskazało, że przy ustalaniu zasądzanego zadośćuczynienia nie uwzględniono kwoty 50 tys. zł zadośćuczynienia zasądzonego powódce w wyroku sądu karnego, który dotyczył sprawcy wypadku.
Czytaj więcej
Jazda samochodem w ślizgawicę niesie nie tylko ryzyko wypadku, ale i utraty ubezpieczenia lub jego zmniejszenia.
Różne podstawy odpowiedzialności kierowcy i ubezpieczyciela za tragedię na drodze
Sąd Najwyższy nie podzielił tego zarzutu, wskazując, że między sprawcą wypadku komunikacyjnego a pozwanym ubezpieczycielem zachodzi tzw. solidarność nieprawidłowa (in solidum), która polega na tym, że dopiero zaspokojenie poszkodowanego przez jednego z dłużników zwalnia drugiego dłużnika od obowiązku świadczenia na rzecz poszkodowanego. Sprawca tego wypadku ponosi odpowiedzialność deliktową na podstawie art. 415 kodeksu cywilnego, a podstawą odpowiedzialności ubezpieczyciela w tej sprawie jest umowa OC komunikacyjnego, i ubezpieczyciel ponosi odpowiedzialność w granicach odpowiedzialności cywilnej ubezpieczonego. Odpowiedzialność takich dłużników utrzymuje się do czasu, gdy nie nastąpi wygaśnięcie jednego z tych zobowiązań na skutek efektywnego zaspokojenia wierzyciela – wskazał w konkluzji uzasadnienia sędzia Władysław Pawlak.
Sygnatura akt: I CSK 1416/25