Akt oskarżenia przeciwko siedmiu żołnierzom z jednostki w Bielsku-Białej prokuratura wysłała do Wojskowego Sądu Okręgowego kilkanaście dni temu. Pierwsza rozprawa ma się odbyć 9 października.
– Sąd rozważy wówczas, czy są podstawy, aby zwrócić sprawę do ponownego rozpatrzenia w prokuraturze – mówi płk Wiesław Pastuszak, zastępca prezesa Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie. Zastrzega jednak, że nie jest to jeszcze przesądzone.
Ale obrońcy oskarżonych żołnierzy uważają, że taka deklaracja sądu jest bardzo ważna. – Sąd będzie to rozpatrywał, mimo że nie składaliśmy takiego wniosku. Uważam to za wielki sukces – twierdzi prof. Piotr Kruszyński, obrońca jednego z oskarżonych komandosów. – Sąd uznał, iż w tej sprawie jest bardzo dużo wątpliwości, które trzeba wyjaśnić jeszcze na etapie postępowania przygotowawczego.
Jeśli więc sąd zdecyduje, że sprawa trafi znów do prokuratury, ta będzie musiała od nowa przeprowadzić śledztwo w sprawie ostrzelania wioski Nangar Khel. Prokuratorzy raz jeszcze będą musieli przesłuchać świadków, przeanalizować dokumenty i przeprowadzić konfrontacje.
Na razie sześciu żołnierzy z 18 Batalionu Desantowo-Szturmowego jest oskarżonych o zabójstwo ludności cywilnej w Afganistanie, a jeden – o ostrzelanie niebronionego obiektu cywilnego. Grozi za to – odpowiednio – dożywocie i do 25 lat więzienia. Czy zarzuty mogą ulec zmianie? Prawnicy, z którymi rozmawiała “Rz”, twierdzą, że nie jest to wykluczone, bo akt oskarżenia ma wiele luk.
Chodzi przede wszystkim o amerykańską i NATO-owską dokumentację wydarzeń w Nangar Khel z 16 sierpnia 2007 roku. Wówczas to polscy żołnierze ostrzelali z moździerza kaliber 60 mm wzgórza w okolicach wioski. Jeden pocisk trafił w zabudowania, kilka kolejnych spadło wokół wioski. W skutek ostrzału zginęli cywile, w tym kobiety i dzieci. Prokuratura uznała, że żołnierze celowali w zabudowania.
Oni sami i ich obrońcy twierdzą, że strzelali do talibów, których punkty obserwacyjne miały znajdować się na wzgórzach za wioską Nangar Khel. Dowodem na to mają być właśnie m.in. amerykańskie raporty wywiadowcze oraz nagrania z nasłuchów satelitarnych, o których pisały kilka miesięcy temu media (m.in. “Rz”).
Prokuratorzy z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, którzy prowadzili śledztwo i stawiali zarzuty żołnierzom, nie wystąpili jednak o te materiały.
Obrońcy oskarżonych żołnierzy chcą też przeprowadzenia wizji lokalnej na miejscu, w Afganistanie. Kilka razy składali takie wnioski. Prokuratura je odrzucała.
Płk Pastuszak podkreślił, że sprawa Nangar Khel, którą będą badać sędziowie, jest bezprecedensowa, dlatego też muszą się do niej solidnie przygotować. W ciągu ponadpółrocznego śledztwa prokuratura zgromadziła 41 tomów akt.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki