Czy ministrowie, sekretarze stanu i podsekretarze stanu rządu, który według wszelkich przesłanek nie uzyska wotum zaufania, dostaną tradycyjnie rozumiane odprawy?

Nie, bo ustawa o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe nie przewiduje odprawy sensu stricto. Przewiduje natomiast odpowiadające jej świadczenia, których wysokość uzależniona jest od okresu pełnienia funkcji np. ministra. Jeśli jest on krótszy niż trzy miesiące, to wysokość kwoty będzie równa jednomiesięcznemu wynagrodzeniu; jeśli dłuższy niż dwanaście miesięcy – będzie równa trzymiesięcznemu wynagrodzeniu. Ostatnia suma jest przewidziana dla członków rządu, który ustąpił.

Warto zaznaczyć, że ministrowie, którzy chcą dostać wynagrodzenie, nie mogą pracować?

Tak, jest to warunek konieczny. Jeśli któryś z nich podejmie jednak pracę, ale będzie w niej zarabiał mniej niż w rządzie, to zostanie mu przyznany dodatek wyrównawczy. Ustawodawca nie precyzuje jednak, co dokładnie kryje się pod pojęciem „praca”; celem ustawy funkcjonującej już od kilkudziesięciu lat jest bowiem zabezpieczenie sytuacji finansowej osób pełniących dane funkcje. Ma zabezpieczyć je przed pozostaniem bez pieniędzy praktycznie z dnia na dzień. Dlatego z finansowego punktu widzenia członkom poprzedniego rządu nie opłacało się wchodzić do nowego, który funkcjonuje obecnie. Wejście jest bowiem traktowane jako podjęcie pracy.

Czytaj więcej

Nowy rząd Mateusza Morawieckiego: W PiS wiedzą, że nie przetrwa dłużej niż 14 dni

Odprawy dostają jednak członkowie gabinetów politycznych, zgadza się?

Owszem, bo to wynika z rozporządzenia w sprawie zasad wynagradzania i innych świadczeń przysługujących pracownikom urzędów państwowych zatrudnionym w gabinetach politycznych oraz doradcom. Wysokość odprawy zależna jest od stażu pracy – od 50 do 300 proc. miesięcznego wynagrodzenia. Zatrudnienie w gabinetach politycznych następuje na podstawie umowy o pracę zawartej na czas pełnienia funkcji przez osobę zajmującą kierownicze stanowisko państwowe. Przepisy dawały jednak możliwość rozwiązania stosunku pracy przed powołaniem nowego rządu i powołaniem do niego dotychczasowego członka gabinetu politycznego. W takiej sytuacji taka osoba również nabywa prawo do odprawy. Do tego mogłaby otrzymać wynagrodzenie przysługujące przez okres pełnienia funkcji ministra w nowym rządzie, a do tego jeszcze jednomiesięczne wynagrodzenia w momencie, kiedy rząd przestanie funkcjonować – zakładając, że będzie działał przez dwa tygodnie.

Czy pani zdaniem przepisy ustawy powinny zostać zmienione?

Jak wspomniałam, przepisy funkcjonują już od dawna, ale ich intencja była moim zdaniem właściwa. Dzięki nim chronimy osobę, która decyduje się na pełnienie funkcji publicznej, przed utratą prawa do wynagrodzenia z dnia na dzień. Trzeba powtórzyć, że ustawodawca nie przewidział prawa do odprawy, a wypłatę wynagrodzenia uzależnił od niepodejmowania pracy w okresie, za który takie wynagrodzenie przysługuje. Czym innym jest jednak pytanie o słuszność zastosowania przepisów ochronnych o wynagrodzeniu do członków rządu skazanego na nieuzyskanie wotum zaufania.