Reklama

Anatomia paraliżu. Pięć osi kryzysu, który niszczy Trybunał Konstytucyjny [ANALIZA]

Od wyboru na zapas i powołania "dublerów" po możliwy pat z odebraniem ślubowania od nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Analizujemy główne osie sporu i wyjaśniamy, o co naprawdę chodzi w wojnie o Trybunał, która wchodzi w niebezpieczną fazę.
Jedna z wielu pikiet przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie, które miały miejsce po 20

Jedna z wielu pikiet przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie, które miały miejsce po 2015r.

Foto: PAP/Tomasz Gzell

- Wielkim mankamentem polskiego wymiaru sprawiedliwości, a też stanu praworządności jest brak autentycznego Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał ten mógł ograniczyć wydawanie ustaw niezgodnych z konstytucją, broniłby również praw poszczególnych osób, a także mógłby wywierać wpływ na zachowanie się władzy, piętnując w swoich orzeczeniach takie postępowanie, które w jawny sposób tę konstytucję narusza. Niestety TK nie tylko praktycznie przestał orzekać, ale odnosi się wrażenie, że działa bardziej pod wpływem pewnych oczekiwań politycznych niż według własnego sumienia i prawa – to słowa wypowiedziane przez prof. Adama Strzembosza w 2018 r.

Wydaje się, że były pierwszy prezes Sądu Najwyższego świetnie zdiagnozował zarówno funkcję oraz rolę, jaką powinien pełnić TK, jak i stan polskiego sądu konstytucyjnego. Najpewniej jednak ten wybitny prawnik nie spodziewał się, że kilka lat później kryzys wokół tego organu będzie niepomiernie większy, że wyroki wydawane przez TK nie będą publikowane, że będzie w nim zasiadać niewiele więcej niż połowa składu, którego część nadal jest kwestionowana oraz że nowowybrani sędziowie mogą nie doczekać się powołania.

Czytaj więcej

Prof. Piotr Tuleja: Ustrój Polski się zmienił, wróciliśmy do XIX wieku

Niestety zamiast rozwiązania tych problemów, pat w Trybunale wydaje się nasilać, a część ekspertów ostrzega przed jeszcze większym chaosem, w który zepchnąć mogą tę instytucję decyzje polityków. To bowiem przede wszystkim działania polityczne doprowadziły do wielowątkowego galimatiasu prawnego i sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Przez lata osi tego konfliktu przybywało, a politycy swoimi działaniami zamiast rozwiązywać węzeł gordyjski zaciskali go.

Wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego „na zapas” i powołanie sędziów dublerów

Pierwszym punktem zapalnym, który rozniecił trwający do dziś konflikt był nadmiarowy wybór sędziów Trybunału w październiku 2015 r. Ówczesna większość rządząca PO, która spodziewała się rychłej utraty władzy, wybrała pięciu nowych sędziów TK. Problem w tym, że Sejm był wówczas uprawniony do obsadzenia jedynie trzech wakatów na miejsca sędziów kończących kadencje w listopadzie, a nie miał prawa do wyboru sędziów na dwa kolejne miejsca zwalniane dopiero w grudniu, czyli już w kadencji nowego parlamentu. Po przejęciu rządów przez PiS, większość w Sejmie wybrała pięciu nowych sędziów TK, uznając że poprzedni wybór był bezprawny. Sprawę rozwiązać miał sam Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Andrzeja Rzeplińskiego, który orzekł, że przed wyborami należało obsadzić trzy wakaty sędziowskie, a po wyborach dwa. Trybunał stwierdził też, że prezydent musi odebrać ślubowanie od wskazanej piątki.

Reklama
Reklama

Tak się jednak nie stało, bowiem Andrzej Duda w noc poprzedzającą spodziewany wyrok TK odebrał ślubowanie od sędziów wybranych większością PiS. W ten sposób w Trybunale zasiadły trzy osoby określane mianem sędziów dublerów, powołanych – zdaniem części prawników – na zajęte już stanowiska. Żadna z tych osób nie zasiada już w TK, bowiem ich kadencje wygasły, jednak na opuszczone przez dublerów miejsca powołano kolejnych sędziów, których uprawnienie do orzekania jest do dziś kwestionowane.

Czytaj więcej

Jak to było z "sędziami dublerami" w Trybunale Konstytucyjnym

Niepublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Orzeczenia wygłoszone i niewydrukowane

Jednym z destrukcyjnych skutków tamtych wydarzeń jest trwający do dziś problem związany z niepublikowaniem orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Odpowiedzialne za to Rządowe Centrum Legislacji, po zmianie władzy w końcu 2023 r., przestało ogłaszać rozstrzygnięcia Trybunału w Dzienniku Ustaw, powołując się przy tym na uchwałę Sejmu, w której stwierdzono, że Trybunał nie wykonuje już swojej konstytucyjnej funkcji. W rezultacie do dziś nie opublikowano ponad 50 wyroków TK, a prawnicy spierają się o to, czy orzeczenia te są ważne i czy wywierają skutki prawne. A to ma przecież kluczowe znaczenie dla sądów, które rozpatrują sprawy obywateli i powinny mieć jasność, czy dane przepisy obowiązują, czy nie. Sam Trybunał, wydając orzeczenia w ostatnich latach wielokrotnie wskazywał, że obowiązują one i powinny być stosowane od chwili ogłoszenia na sali rozpraw.

Pogląd ten podzielał w niedawnej rozmowie z „Rzeczpospolitą” prof. Jacek Zaleśny z UW. – Rozstrzygnięcie Trybunału wywołuje skutki prawne od momentu ogłoszenia go na sali TK. Opublikowanie wyroku w Dzienniku Ustaw ma walor nie konstytutywny, a informacyjny. Oznacza to, że od ogłoszenia wyroku, nawet gdy jeszcze nie doszło do jego opublikowania, każdy organ, także prezydent, powinien ten wyrok stosować – mówił konstytucjonalista.

Czytaj więcej

Co dalej z publikacją orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego? Jest wyrok TK

Julia Przyłębska i Bogdan Święczkowski na czele TK. Wadliwie powołani prezesi?

Kontrowersje i spory budzi też do dziś kwestia prawidłowości wyboru Julii Przyłębskiej na prezesa Trybunału Konstytucyjnego, do którego doszło w grudniu 2016 r. Według niektórych ekspertów przeprowadzona wówczas procedura naruszała przepisy, co spowodowało, że w istocie nie doszło do skutecznego wyboru prezesa. Przyczyną, na którą wskazują, było m.in. zwołanie zgromadzenia ogólnego sędziów TK przez Przyłębską, która pełniła wówczas funkcję p.o. prezesa TK i nie była uprawniona do takiej czynności. Zarzucają też nieobecność jednego z sędziów podczas wyborów oraz udział w tej procedurze sędziów dublerów. Te głośno formułowane wątpliwości nie przeszkodziły jednak Przyłębskiej w stanięciu na czele TK, który od jej nazwiska zaczął być nazywany Trybunałem Przyłębskiej. Kwestionowany jest także jej następca Bogdan Święczkowski, który objął fotel prezesa TK w 2024 r. Według części prawników udział sędziów dublerów w wyborze Święczkowskiego jest istotną wadą formalną, która prowadzi do nieuznawania go jako prezesa.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Co dalej z Trybunałem po wyroku TSUE? Setki orzeczeń do podważenia

Coraz więcej wakatów w Trybunale Konstytucyjnym. Bojkot wyboru nowych sędziów

Kwestia obecności w TK sędziów dublerów była też jedną z przyczyn kurczącego się składu Trybunału. Po zmianie rządów w 2023 r. koalicja rządząca nie dokonywała bowiem wyboru nowych sędziów na pojawiające się wakaty. Powód? Rządzący nie chcieli legitymować działań obecnego Trybunału. W konsekwencji obsada TK systematycznie topniała i na 15 miejsc sędziowskich jedynie 9 jest obecnie obsadzonych. Według niektórych komentatorów za tą zwłoką kryje się kalkulacja polityczna, bowiem już w styczniu przyszłego roku obecna koalicja rządowa będzie mogła swoimi głosami wybrać większość składu Trybunału na 9-letnią kadencję. Od miesięcy jednak eksperci apelowali o jak najszybsze obsadzenie tych wakatów wytykając że sędziowie TK powinni być wybierani niezwłocznie po zakończeniu kadencji, a kumulowanie wolnych miejsc jest stanem niezgodnym z konstytucją.

Co istotne takie głosy płynęły także z rządu. – Wakaty w TK powinny być jak najszybciej obsadzone, bowiem nie można pozwolić na to, żeby tak ważny organ nie funkcjonował. (…) Powinny to być osoby o uznanej wiedzy prawniczej w zakresie konstytucji, jak i o dużym poziomie niezależności. Jeżeli chcemy naprawdę uzdrowić Trybunał Konstytucyjny, to raczej nie powinniśmy zastępować jednych czynnych polityków – mówił „Rzeczpospolitej” wiceminister sprawiedliwości Sławomir Pałka.

Czytaj więcej

Panel prawników

Eksperci: Wakaty w Trybunale trzeba obsadzić, a wybór sędziów odpolitycznić

Wybór sześciu nowych sędziów Trybunału. Czy prezydent Karol Nawrocki odbierze od nich ślubowanie?

Apele ekspertów zostały w końcu wysłuchane. Sejm, głosami większości rządzącej, wybrał w ubiegłym tygodniu sześcioro nowych sędziów TK. Do dziś jednak osoby te nie objęły swoich stanowisk. Nastąpi to dopiero po ustawowym złożeniu przez nie ślubowania wobec prezydenta. A z tym może być problem. Są obawy, że prezydent Karol Nawrocki może nie odebrać przysięgi od nowych sędziów. Powodem może być chociażby „skumulowanie” wakatów sędziowskich w TK, „masowy” wybór sześciu nowych sędziów czy wątpliwości co do sejmowej procedury wyborczej.

Czytaj więcej

Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Czy nie obawiamy się kolejnej grupy sędziów TK „ze skazą”?
Reklama
Reklama

Koalicja rządząca szykuje się jednak na ten scenariusz, o czym bez szczegółów mówił minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Z doniesień medialnych wynika jednak, że rozważanym rozwiązaniem może być potwierdzone notarialnie złożenie ślubowania na piśmie i przekazanie go marszałkowi Sejmu. Eksperci spierają się jednak, czy takie formy zaprzysiężenia nowych sędziów są zgodne z prawem. W ocenie dr. Marcina Krzemińskiego z UJ ślubowanie sędziów TK przed prezydentem to zwyczaj, a nie wymóg prawa. Dr Mateusz Radajewski z Uniwersytetu SWPS uważa że prezydent, nie dopuszczając danej osoby do złożenia ślubowania, nie pozbawia jej statusu sędziego, a jedynie uniemożliwia wykonywanie przez nią obowiązków. Jak podkreślał ekspert w rozmowie z „Rz” prezydent nie ma kompetencji do swoistego zatwierdzania wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Z kolei dr hab. Jacek Zaleśny z UW uważa, że ślubowanie nowych sędziów TK możliwe jest tylko przed prezydentem.

Nie jest też pewne, jak do tego odniósłby się prezes TK Bogdan Święczkowski i czy dopuściłby nowych sędziów do orzekania. To zaś może otworzyć nowy front w konflikcie i doprowadzić do powołania w przyszłości kolejnego pokolenia sędziów dublerów. W konsekwencji po ponad dekadzie walki politycznej o Trybunał Konstytucyjny spór zamiast hamować nabiera tempa.

Opinia
dr Tomasz Zalasiński, kierownik Katedry Prawa, Uniwersytet Civitas

Istotą problemu dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego jest to, że stopniowo przestawał on być obywatelskim, a stawał się państwowym. W ostatnich 15 latach Trybunał działał przede wszystkim na wniosek posłów i rządu, a jednocześnie topniał jego mandat obywatelski. Hurtowo umarzano skargi konstytucyjne składane przez obywateli i zawężono legitymację organizacji społecznych. Obywatele słusznie mogli dojść do wniosku, że Trybunał przestał chronić ich prawa. Stąd spadek autorytetu. W konsekwencji przeobraził się z instrumentu ochrony praw konstytucyjnych w oręż w walce politycznej. Ostatecznie TK stał się zakładnikiem i ofiarą tego konfliktu.

Sądy i trybunały
TK pyta prezydenta o ślubowanie nowych sędziów. Jest konkretna data
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Spadki i darowizny
Od 17 marca ważne zmiany dla spadkobierców. Te formalności załatwią u notariusza
Prawo dla Ciebie
Wiceszef MSWiA: Schrony są ważne, ale drogie. Trzeba dobrze przygotować ewakuację
Sądy i trybunały
Wezwali przewodniczącą Trybunału Stanu pod rygorem kary. Oto odpowiedź Manowskiej
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama