- Wielkim mankamentem polskiego wymiaru sprawiedliwości, a też stanu praworządności jest brak autentycznego Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał ten mógł ograniczyć wydawanie ustaw niezgodnych z konstytucją, broniłby również praw poszczególnych osób, a także mógłby wywierać wpływ na zachowanie się władzy, piętnując w swoich orzeczeniach takie postępowanie, które w jawny sposób tę konstytucję narusza. Niestety TK nie tylko praktycznie przestał orzekać, ale odnosi się wrażenie, że działa bardziej pod wpływem pewnych oczekiwań politycznych niż według własnego sumienia i prawa – to słowa wypowiedziane przez prof. Adama Strzembosza w 2018 r.
Wydaje się, że były pierwszy prezes Sądu Najwyższego świetnie zdiagnozował zarówno funkcję oraz rolę, jaką powinien pełnić TK, jak i stan polskiego sądu konstytucyjnego. Najpewniej jednak ten wybitny prawnik nie spodziewał się, że kilka lat później kryzys wokół tego organu będzie niepomiernie większy, że wyroki wydawane przez TK nie będą publikowane, że będzie w nim zasiadać niewiele więcej niż połowa składu, którego część nadal jest kwestionowana oraz że nowowybrani sędziowie mogą nie doczekać się powołania.
Czytaj więcej
W Polsce doszło do faktycznej zmiany ustroju państwa. Wróciliśmy do XIX wieku i żyjemy w dualizmie konstytucyjnym. Trybunał Konstytucyjny jest spar...
Niestety zamiast rozwiązania tych problemów, pat w Trybunale wydaje się nasilać, a część ekspertów ostrzega przed jeszcze większym chaosem, w który zepchnąć mogą tę instytucję decyzje polityków. To bowiem przede wszystkim działania polityczne doprowadziły do wielowątkowego galimatiasu prawnego i sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Przez lata osi tego konfliktu przybywało, a politycy swoimi działaniami zamiast rozwiązywać węzeł gordyjski zaciskali go.
Wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego „na zapas” i powołanie sędziów dublerów
Pierwszym punktem zapalnym, który rozniecił trwający do dziś konflikt był nadmiarowy wybór sędziów Trybunału w październiku 2015 r. Ówczesna większość rządząca PO, która spodziewała się rychłej utraty władzy, wybrała pięciu nowych sędziów TK. Problem w tym, że Sejm był wówczas uprawniony do obsadzenia jedynie trzech wakatów na miejsca sędziów kończących kadencje w listopadzie, a nie miał prawa do wyboru sędziów na dwa kolejne miejsca zwalniane dopiero w grudniu, czyli już w kadencji nowego parlamentu. Po przejęciu rządów przez PiS, większość w Sejmie wybrała pięciu nowych sędziów TK, uznając że poprzedni wybór był bezprawny. Sprawę rozwiązać miał sam Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Andrzeja Rzeplińskiego, który orzekł, że przed wyborami należało obsadzić trzy wakaty sędziowskie, a po wyborach dwa. Trybunał stwierdził też, że prezydent musi odebrać ślubowanie od wskazanej piątki.