Od samego początku konflikt obfitował w wydarzenia z gatunku niemieszczących się w głowie. Pomysły, o których nawet nie śnili filozofowie, ochoczo w czyn wcielali politycy, a ściślej najbardziej niebezpieczny ich gatunek – politycy będący prawnikami.
Mieliśmy więc: wybranie sędziów TK na zapas, uchylenie uchwały Sejmu o ich wyborze, zaskarżanie do TK własnej ustawy o TK (dwa razy), nieprzyjęcie przez prezydenta ślubowania od prawidłowo wybranych sędziów i nocne zaprzysiężenie (tylko po to, by zdążyć przed wydaniem orzeczenia przez TK), wybór sędziów na zajęte już miejsca, niedrukowanie wyroków (nie zliczę), orzekanie sędziów dublerów, wybór prezesa TK z naruszeniem przepisów etc.
Decyzja TK w sprawie wniosku PiS
Zgodnie z logiką tego konfliktu, należało się zatem spodziewać, że sędziowie TK – nawet jeśli nie stwierdzą, że przepisy, na podstawie których zostali wybrani, są niekonstytucyjne – to przynajmniej wydadzą postanowienie o zabezpieczeniu, dając tym samym argument prezydentowi do nieodbierania ślubowania od wyłonionych na podstawie tych samych regulacji nowych sędziów TK.
Jednak niezależnie od tego, że póki co żadne orzeczenie nie zapadło (bo TK wystąpił do prezydenta o przedstawienie stanowiska i bezterminowo odroczył rozprawę), to nadal bardziej prawdopodobna jest odmowa przyjęcia ślubowania niż wypełnienie przez prezydenta swego obowiązku. Nie dlatego, że są ku temu jakieś ważkie prawne przesłanki. Nawet gdyby prezydent dopatrzył się jakiegoś naruszenia Regulaminu Sejmu przy wyborze nowych sędziów (co jest wątpliwe), to ocena legalności działań podejmowanych przez Sejm – jak powiada TK w wyroku K 34/15 – naruszałaby zasadę legalizmu (art. 7 konstytucji) oraz była sprzeczna z zasadą, że prezydent wykonuje swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w konstytucji i ustawach (art. 126 ust. 3 konstytucji).
Jednak prawo w tym konflikcie liczy się najmniej. Prezydent od początku swojej kadencji zmierza do rozszerzania kompetencji głowy państwa. Kwestia odbioru bądź nie ślubowania – czyli de facto przyznanie sobie wbrew konstytucji jakiejkolwiek roli w procesie obsadzania TK – będzie kolejnym tego przejawem.
Czytaj więcej
Do 17 kwietnia Trybunał Konstytucyjny dał czas prezydentowi Karolowi Nawrockiemu na zajęcie stanowiska w sprawie odebrania ślubowania od nowych sęd...
Z drugiej strony, w reakcji na to zobaczymy kolejne twórcze interpretacje sposobu złożenia ślubowania na wypadek prezydenckiej obstrukcji (ślubowanie pisemne, przed marszałkiem Sejmu w obecności notariusza). Oczywiście, zakładając jakieś 6-7 ton dobrej woli, można by się łudzić, że posłuży to do wypracowania jakiegoś uzusu, po który można by sięgnąć w czasach trudnej kohabitacji. Tak by można awaryjnie po niego sięgnąć, by nie doprowadzić do wygaszenia Trybunału na skutek bierności prezydenta. Jednak takie przesuwanie granic tylko rozzuchwali następców, którzy może nie wybiorą (przynajmniej na razie) na sędziego TK konia czy np. 10-latka, ale np. osobę, która nie spełnia innych wymogów formalnych. Np. sejmowa większość z premedytacją wybierze jakiegoś polityka niemającego prawniczego wykształcenia. Następnie dadzą mu megafon i każą wyskandować rotę ślubowania na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego. Nieprawdopodobne, prawda? Tak samo, jak w 2014 r. nieprawdopodobne było to wszystko, co wydarzyło się później.
Kryzys wokół TK. Czy jest szansa na przełamanie impasu?
Dlatego jak słyszę rozważania prof. Marka Safjana na temat tego, czy zaniechanie odebrania ślubowania od sędziów TK mogłoby być uznane za przejaw braku możliwości sprawowania przez niego funkcji, to nie zastanawiam się czy lecz kiedy w przyszłości któreś ugrupowanie z tego skorzysta w jeszcze bardziej twórczy sposób, niż tylko w celu odbioru ślubowania od nowych sędziów TK. Kreatywność jest piękną cechą. Tylko tak jakoś się dziwnie składa, że w ostatnich latach każde takie twórcze rozwiązanie prowokuje reakcję, która nie przybliża do rozwiązania konfliktu, lecz tylko potęguje chaos.
Czytaj więcej
Prezydent, nie dopuszczając danej osoby do złożenia ślubowania, nie pozbawia jej statusu sędziego, a jedynie uniemożliwia wykonywanie przez nią obo...